Philipp zasiadł przy stoliku. Zdjął kapelusz, po czym wyjął z kieszeni kieszonkowy zegarek, pamiątkę po ojcu. Co dzień przychodził o tej samej porze do kawiarni, w której to Rossi zawsze już na niego czekała. Dziś jednak to on był pierwszy. Cameriere anziano, jak nazywał w myślach człowieka, który za każdym razem obsługiwał jego stolik, przyniósł mu zamówioną filiżankę kawy.
— Dziś nie przyszła? — zapytał kelner. Pracował tu od wielu lat. Z łatwością rozpoznawał twarze, które widział więcej aniżeli raz. Philipp i Rossi, którzy wydawali się zadomowić w lokalu, bo przychodzili tu od miesięcy o stałej porze, dawno znaleźli miejsce w umyśle tego starego człowieka.
— Przyjdzie. Zawsze przychodzi — odparł pewnie Philipp i zanurzył usta w filiżance.
Rossi jednak nie zawitała tego popołudnia do kawiarni. Philipp myślał, że zatrzymało ją coś ważnego. Gdy jednak kolejnego dnia również nie przyszła, poważnie się zmartwił. Czy coś złego się wydarzyło? Czekał na nią każdego dnia, lecz ona, jego alabastrowa figura bogini, w kawiarni już się nie pojawiła. Nie wiedział, gdzie winien jej szukać. Nie znał nawet jej nazwiska. Uświadomił sobie, że tak naprawdę jest dla niego jedną wielką niewiadomą. Rozpierzchła się niczym obłoki, za którymi kryło się wiosenne słońce, te zaś coraz chętniej dotykało Wenecji; pewnego razu poświata wkradła do środka kawiarni i oblało puste miejsce naprzeciw Philippa. Ich losy się rozplotły. Pozostało jedynie wspomnienia mgliste niczym zima, którą razem przeżyli, i kilka muszelek okraszonych ziarnkami piasku w kieszeni Philippa.
***
Héctora przepełniło rozgoryczenie, gdy dowiedział się o postępowaniu syna. Skryty w ciemnościach swego gabinetu, który rozświetlał co jakiś czas zapalniczką, gdy rozpalał kolejnego papierosa, od lat lekarstwo łagodzące jego gniew i inne strapienia, głęboko rozmyślał. Próbował samemu odgadnąć powód, który skłonił Davida do podjęcia tej nieodpowiedzialnej decyzji. Zrozumiałby, gdyby popełnił tę głupotę bez udziału swego wuja; sam ugiął się pod przekonaniami handlarza. Ale we wszystko zamieszany był Marcos. Jakże mógł zawrzeć porozumienie z tą niemotą, która była wręcz skazą rodu Ferrerów. Nie pałał wielką sympatią do braci żony, lecz nie mógł im odmówić tego, iż są zaradni. Założyli własne rodziny, ich interesy kwitły. Marcos nie pasował do swych krewnych. Wojna go wcale nie uszlachetniła. W jego oczach wciąż pozostawał niedorajdą skazaną na łaskę Josefiny.
— Zdajesz sobie sprawę, cóż mam ci za złe? — zapytał Héctor opanowanym tonem głosu. Mimo rozsierdzającej go od wewnątrz wściekłości postanowił dać synowi szansę się wytłumaczyć. Wątpił, by jego wyjaśnienia na coś się zdały, lecz i tak chciał ich wysłuchać.
— To, że dopuściłem się transakcji za plecami ojca... i to za pośrednictwem wuja... — wydukał cicho David. Zimny pot oblewał całe jego ciało, gdy stał przed surowym obliczem ojca. To już wolał wrócić do dnia egzaminu, kiedy to na półprzytomny po nieprzespanej z nerwów nocy odpowiadał na pytania. Udzielanie na nie odpowiedzi teraz wydawało się takie banalnie proste.
— Jesteś taki... taki... głupi. — Nie potrafił znaleźć odpowiedniejszego, mniej obelżywego, określenia. Zresztą nawet nie chciał. Żadne słowa nie potrafiły opisać tego, jak bardzo zawiódł się na nim. — Zaufałeś swemu wujowi, który jest kompletnym nieudacznikiem. Nic nie osiągnął w swym nędznym życiu! Nic! — Héctor zasiadł ciężko za mahoniowym biurkiem. — Jak mogłeś przyjąć ofertę Marcosa?! Bez mojej wiedzy! Przecież on nie wie nic o winogronach! Wytłumacz mi to, bo jestem najwidoczniej za stary, by to pojąć! — Niepohamowane pretensje zionęły spomiędzy jego warg.
— To miała być intratna oferta... — Spuścił uniżenie głowę. Gdy teraz tak siebie słuchał, dotarło do niego, jakąż naiwnością się wykazał. To wszystko wydawało się takie absurdalne, a on w to webrnął. Jeżeliby tylko mógł zawrócić czas... — Przepraszam — wyjąkał.
CZYTASZ
Winny ród
Historical FictionHiszpania XIX wieku Álvarezowie należą do śmietanki towarzyskiej Madrytu. Całe bogactwo zawdzięczają prowadzonej od pokoleń plantacji winogron oraz wytwarzanemu winu. W jednej chwili jednak beztroskie życie tej starej, szacownej rodziny zostaje zakł...
