— Przybyłam do Meksyku, gdy liczyłam sobie kilka wiosen. Żałuję, że z tamtych chwil nie zachowały się w mojej pamięci żadne wspomnienia. Nawet obraz matki. Gdyby nie ta fotografia. — Sara podniosła się z miejsca, po czym podeszła do komody. Z jednej z szuflad wyjęła zdjęcie, które David widział na ołtarzyku stworzonym z okazji Día de los Muertos. — Mogłabym sobie malować jej wizerunek jedynie w wyobraźni — kontynuowała. — Czasem nawiedzają mnie niewyraźne wizje ze wczesnego dzieciństwa, lecz... to tylko obrazy szarej rzeczywistości Meksyku, który podobnież miał być wyśnionym rajem.
Sara zatrzymała się przed toaletką, na której leżało otwarte pudełeczko z malunkiem aksamitki. Dno szkatułki okrywał czerwony aksamit. I jak płachta w rękach matadora w podobnym kolorze kusiła byka, tak Sarę zachęcała do tego, by odłożyć obrączkę na miejsce.
— Ojciec zatrudnił się w kopalni srebra. Pamiętam doskonale, jak krążyłam po stołówce, w której żywili się górnicy. Gdy już odnalazłam tatę, siadałam mu na kolanach, a on oddawał mi nieco z kolby kukurydzy i kawałek nędznego mięsiwa, jeżeli tylko wtedy je dostali. — Zdecydowała się mówić dalej. Chyba tego potrzebowała. Opowiedzieć w końcu swą historię, którą przez tyle czasu ukrywała, traktując jak największą ujmę. — To dziwne uczucie, gdy teraz zasiadam przy stole syto zastawionym najwyborniejszymi potrawami, na które opada światło sączące się z żyrandola. Kiedyś musieliśmy oszczedzać każdą świeczkę.
David nie poruszał się; stał uparcie w miejscu niczym słup soli. Słowa Sary traktował niczym wiatr, który powoli drążył w jego sercu i starał się je przemienić w okruchy.
— Pewnego dnia Cortes, właściciel kopalni, Srebrny Pan, bo i tak go nazywali, przyszedł do miejscowej karczmy, w której gromadzili się po pracy górnicy, a w której usługiwała Rita, moja przyszła macocha. Towarzyszyła mu córka. Mała dama o włosach ciemnych niczym pióra kruka. Spojrzała wtedy na mnie i wskazała palcem, szarpiąc ojca za ubranie. Zachowywała się, jakby upatrzyła lalkę w witrynie sklepowej, a którą koniecznie chciała nabyć. — Sara uniosła głowę. W tej chwili może i wyglądała niczym porcelanowa zabawka. Wtedy co najwyżej niczym szmacianka o włosach niczym ogień. — Tak też się stało. Stałam się jej własnością, choć wdzięcznie nazywano mnie towarzyszką. Czasem urastałam do rangi damy, gdy podczas dziecinnej zabawy ona wcielała się w królową Izabellę II, a ja byłam jej dwórką.
Obserwowała niewzruszone oblicze Davida odbijające się w lustrze. Milczał. I chyba była mu za to wdzięczna. W tej chwili dał jej głos niczym oskarżonemu w sali sądowej. Wiedziała, że nadejdzie czas, gdy zacznie zadawać pytania.
— Zamieszkałam w pięknym domu, w którym było wiele sypialni, a i tak spałam na podłodze w składziku. Przestałam chodzić brudna, bo Diana by się mną brzydziła. Dostałam więc kilka skromnych sukieneczek i nawet wstążkę do włosów. Byłam taka szczęśliwa. To zadziwiające, jak niewiele potrzebowałam, by się radować — prychnęła, przypominając sobie dawną siebie. Była taka niewinna. Musiała prędko dorosnąć, lecz zachował się w niej pierwiastek dziecka, które tak łatwo uszczęśliwić. — Brakowało mi tylko taty. Niegdyś rozstawaliśmy się tylko wtedy, gdy schodził do kopalni. Teraz zaś musiały wystarczyć mi krótkie wizyty co kilka dni. Chciałam do niego wrócić. Oddać te wszystkie ubrania, do których się przywiązałam, ale i tak spaliłabym je w ogniu tęsknoty, który mnie rozpalał. On jednak prosił, abym nauczyła się żyć przy Dianie. Wysłuchałam jego prośby. Okupiłam tę decyzję wieloma ranami, lecz przynajmniej miałam, co jeść i mogłam się nauczyć całkiem wiele. Przynajmniej jak na biedną sierotę z odległego kraju.
Nie odrywała spojrzenia od tafli. Na szkle prócz swej twarzy i lica Davida, zdawały się jawić sceny, które tkwiły w jej głowie. Roztarł je nieco czas. Smugi przysłaniały oblicza, których od lat nie widziała. Coś jednak wyraźnie zapamiętała, bo widziała to niejednokrotnie w późniejszym czasie. Stół okryty tkaniną w kolorze jej oczu, w kolorze nadziei.
CZYTASZ
Winny ród
Fiksi SejarahHiszpania XIX wieku Álvarezowie należą do śmietanki towarzyskiej Madrytu. Całe bogactwo zawdzięczają prowadzonej od pokoleń plantacji winogron oraz wytwarzanemu winu. W jednej chwili jednak beztroskie życie tej starej, szacownej rodziny zostaje zakł...
