Twoje zielone oczy, niczym las wiosną: patrzą na mnie. Ale nie tak jak kiedyś.
A jego brązowe, ciepłe patrzą na mnie z tą iskrą. Ale czy ona nie jest ulotna?
Dlaczego rozdziera to mój ostatni kawałek serca?
Boję się, trwoży mnie, że dokonam złego wyboru.
Bo tak naprawdę chyba chciałabym usiąść z tobą. Kochanie, wtedy czułam co to miłość.
Co mam zrobić by twoim oczom przywrócić ten blask?
Co powiedzieć byś znów mnie chciał?
Me usta nie potrafią teraz tak pięknie mówić o uczuciach. A mój głos gdzieś po drodze zamiera. Wypuszczam z spalonych płuc trochę powietrza.
Dociera do mnie i znajduję problem.
Moje serce w tym smutku i żalu, roztargnione płakało. Bezsilność miotała moją duszą. Zrozumiałam. Muszę nauczyć kochać się sama.
Mam wielką nadzieję i trzymam ją mocno. Muszę te emocje od siebie odciąć. Nawet mozolnie, jakby tempymi nożyczkami. Uda mi się.
A wtedy spojrzę w odbicie, na swoją twarzyczkę. Wierzę, że wtedy ujrzę tę iskrę.
CZYTASZ
melodia
Poésiewiersze, myśli, skróty Poddaje emocje egzekucji, bo karane za przestępstwa nikczemne nie mogą istnieć. Bo zło nie powinno się rozprzestrzeniać na nas biednych ludzi. Jak te myśli i słowa, które szykuje dla siebie jako karę. Pokutę. Rozgrzeszenie. Mi...
