Wystawne kolację z nieznajomymi ludźmi, dla których trzeba być miłym niezależnie co zrobią i powiedzą, to na pewno dla mnie nowość. Takie bankiety widziałam tylko w filmach i jeśli na żywo są takie same, będzie strasznie nudno. Sztywniacy w garniturach, dwa razy starsi ode mnie i kobiety w eleganckich sukniach oceniające się nawzajem z pogardą. Do tego alkohol jest w tym kraju od dwudziestego pierwszego roku życia, więc ta przyjemność również nie będzie mi udostępniona.
Niestety, Rinworth również był zaproszony na to przyjęcie. Jechał drugim samochodem razem z Hudsonem i jego mamą. Nie odzywałam się do Cassian'a odkąd nazwał mnie suką. Dlatego też postanowiłam jeździć z szoferem zamiast przebywać w jednym miejscu z tym bezczelnym durniem, bo chyba bym go rozszarpała. Wychodziłam więc z domu albo wcześniej, albo po nim. Niezależnie też kto pukał do mojego pokoju, nie odpowiadałam. Więc dziś na szczęście lub nie, jechałam z moim ojcem. Chociaż nie wiem dlaczego chciał ze mną jechać skoro przez całą drogę rozmawiał przez telefon. Jeśli chciał o czymś ze mną porozmawiać, to mu nie wyszło.
Siedziałam z opartym łokciem o drzwi samochodu i podbródkiem ułożonym na dłoni, kiedy ojciec cały czas prowadził z kimś bardzo zawiłą konwersację, siedząc obok mnie. Miał na sobie bardzo elegancki garnitur, a oczu nie zdobiły mu okulary. To nadal bardzo przystojny mężczyzna, w którym zapewne zakochują się kobiety w każdym wieku.
Chciałam się wykręcić od tego bankietu. Nie koniecznie z powodu, że to nie moje klimaty ani z powodu żałoby. A z takiego, że na tym bankiecie oprócz ważniaków w garniturach będą paparazzi, którzy pierwszy raz będą mnie widzieć w obecności mojego ojca i mam zostać wszystkim przedstawiona jako jego córka.
Kiedy tylko dotarliśmy na miejsce, od razu zaatakował nas błysk fleszy, przez co się skrzywiłam. Nie przywykłam do tego i raczej nie przywyknę. Do tego teraz, kiedy każdy magazyn plotkarski będzie miał moje zdjęcie i będzie mnie kojarzył z tym słynnym biznesmenem.
- Wszystko w porządku? - spytał cicho ojciec, zapewne widząc moją minę. W końcu również odłożył telefon.
- Tak, jest okej. - mruknęłam.
- Na pewno?
- Jak mnie już tu zabrałeś, to miejmy to z głowy. - burknełam, zerkając na niego.
Kiwnął głową i odwrócił się do drzwi, które otworzył szofer. Wyszedł na zewnątrz i przeszedł z drugiej strony, żeby otworzyć drzwi mnie. Kiedy wyszłam na zewnątrz, od razu zaatakował mnie błysk fleszy, przez co musiałam zmrużyć oczy, a zewsząd zaczęli nas zasypywać pytaniami.
- Z kim pan przyjechał?
- Kim jest ta dziewczyna?
- Czy to pana mowa kochanka?
- Co kurwa? - mruknęłam pod nosem, krzywiąc się.
Spodziewałam się, że zaczynał wymyślać najróżniejsze bzdury, ale żeby coś takiego?
- Jedyne co musicie wiedzieć to, że to moja córka. Więc resztę spekulacji możecie sobie odpuścić. - uciął ich pytania ojciec, kiedy przy nas pojawiła się Ciara, przytulając do mojego niego, a chłopaki pojawili się za mną i mogliśmy spokojniej wejść do środka, zasypywani kolejnymi pytaniami brzmiącymi mniej więcej "Jak to pana córka?"
Po wejściu do budynku, w końcu mogłam trochę odetchnąć.
- Przepraszam. - powiedział z westchnieniem tata i położył dłoń na moim ramieniu.
- Nie szkodzi. Byłam świadoma, że może się tak stać. - odparłam i próbowałam się uśmiechnąć z czego wyszedł jedynie grymas.
Bez dalszego słowa, wszyscy udaliśmy się na salę. Przetrwałam atak paparazzi i myślałam, że dalej też dam sobie radę, ale wzrok ludzi na sali skierowany w naszą stronę, to było za dużo. Przełknełam głośno ślinę, ciało mi skostniało, a po kręgosłupie popłyną pot. Skuliłam się w sobie i poszłam za wszystkimi słuchając rozmów dorosłych, kiedy zostałam przedstawiana i nieświadomie odpowiadałam na przywitania. Tak jak paparazzi, wszyscy byli zaskoczeni i zdziwieni wyznaniem Richard'a, że ma córkę. Wychowywał Hudson'a tak długo, że wszyscy traktowali go już jak jego syna, za to rewelacja w postaci biologicznego dziecka - każdy będzie o tym plotkował i wszystko rozejdzie się po sali w zawrotnym tempie.
CZYTASZ
Destiny - (Zawieszone)
Teen FictionJeśli motyl zatrzepocze skrzydłami w miejscu A, to w miejscu B może spowodować burze piaskową. Tą samą burze może spowodować człowiek B, kiedy wkurzy człowieka A. Jest w tym pewna zależność wynikająca z mnóstwa przypadków i niezależnych od nas zda...
