Dostarczyliśmy niezwykłej rozrywki paparazzi, uczniom uniwersytetu i przypadkowym ludziom interesujących się naszym życiem. Bałam się, że padną na zawał w młodym wieku, kiedy zaraz po przyjechaniu do szkoły, weszłam do niej w towarzystwie Cassian'a.
Który obejmował mnie w talii.
Żeby nie było. Byłam temu przeciwna. Bo po co robić na około taką szopkę, skoro mieliśmy tylko się pokazać na paru przyjęciach dla snobów? Ale jeden z tych snobów się uparł, bo skoro i tak media będą mówić swoje, to czemu od razu tego nie pokazać żeby jeszcze bardziej wzmożyć plotki i medialny szum. No dzięki bardzo. Nie na to się godziłam. Mieliśmy robić za prawdziwy związek tylko na pokaz bez ingerencji w nasze już i tak skomplikowane życia. I wszyscy znajomi się o tym dowiedzą, że ja Mari Lafen, która bez ukrywania pokazywała jak bardzo gardzi Cassianem Rinworth'em, teraz się z nim "umawia". Koszmar!
Z całych sił starałam się nie skrzywić na to, że jest tak blisko mnie. Co jednak było niesamowicie trudne. Nie wiem czemu mu na tym tak bardzo zależało, ale nie dopytywałam. Tak naprawdę mało mnie to obchodziło. Do teraz. Bo teraz czuję się z tym niesamowicie niekomfortowo. Jak jakiś ptak albo motyl zamknięty w pięknej klatce i wystawiony na pokaz. Jakbym była tylko przedmiotem, którym się czułam tuż po przeprowadzce.
- To nie jest dobry pomysł. - wymamrotałam przez zaciśnięte zęby.
- Za późno, Pszczółko. - odparł, na co przewróciłam oczami.
No oczywiście, że za późno. Przecież się zgodziłam. Mam teraz wybór? Muszę znosić te zaskoczone, nienawistne i zazdrosne (ze strony dziewczyn) spojrzenia.
Zatrzymaliśmy się przy sali obserwowani przez wszystkich, którzy zaczęli o nas szeptać. Przebiegł po moim kręgosłupie zimny dreszcz. Chciałam stąd uciec i nigdy się nie pokazywać. Pomachałam tylko do Cassian'a z najpiękniejszym sztucznym uśmiechem i weszłam do sali, gdzie było już kilka osób. Wypatrzyłam Norę i skierowałam się w jej stronę. Podeszłam i usiadłam obok dziewczyny, która miała rozdziawione usta i siedziała tak sztywno, że myślałam, że coś zmieniło ją w kamień.
- Dobrze się czujesz? - spytałam. - Zadzwonić po karetkę?
Nadal wpatrywała się we mnie, a szczęka prawie opadła jej do ziemi. W końcu zamrugała oczami i wróciła do rzeczywistości, zauważając mnie.
- O. Mój. Boże. - powiedziała przejęta Nora. - No nie wierzę..
Przerwała i uderzyła mnie dłonią w ramię.
- Ała. - syknęłam.
- Ty i Cassian Rinworth. Jesteście parą. Wiedziałam, że coś między wami jest, tym bardziej jak zobaczyłam was razem na imprezie halloweenowej, a ja jak głupia wierzyłam ci, że to nie prawda, chociaż od początku wiedziałam. - Odchyliła głowę w tył i spojrzała w sufit. - Wiedziałam, że moja intuicja mnie nie zawodzi.
Spuściłam głowę i zamknęłam oczy, wzdychając ciężko. Przetarłam dłonią czoło, zbierając myśli. Tak właśnie się dzieje, kiedy znajomi odkrywają, że między tobą i osobą, z którą cię parowali, naprawdę coś się dzieje. A ja muszę to wszystko potwierdzić.
- Masz rację. - przyznałam. - Ale nie wiem jak to się stało. To po prostu.. coś.
- Coś? - powtórzyła. Przechyliła głowę w bok i zmarszczyła brwi. - Bo wiesz. Mi się wydaję, że się nie lubiliście i nagle jesteście razem.
Cassianie Rinworth ja cię po prostu zamorduje. Nie wierzę, że to muszę robić i dla ciebie tak kłamać i oszukiwać.
- To media. - westchnęłam. - Skoro wszyscy i tak spekulują to pomyśleliśmy - Wzruszyłam ramionami. - że może spróbujemy.
CZYTASZ
Destiny - (Zawieszone)
Novela JuvenilJeśli motyl zatrzepocze skrzydłami w miejscu A, to w miejscu B może spowodować burze piaskową. Tą samą burze może spowodować człowiek B, kiedy wkurzy człowieka A. Jest w tym pewna zależność wynikająca z mnóstwa przypadków i niezależnych od nas zda...
