Siedziałam na łóżku patrząc się pusto w ścianę przede mną.
Co mogę innego robić?
Zmęczenie mnie pochłania, jednak ja i tak nie mogę zasnąć. Czuje upór, który nakazuje mi być przytomną.
Myśl o tym, że już jutro wyjeżdżamy, nie pomaga mi ani trochę. Czuje się tak strasznie winna, że zostawiam tu wszystko co zbudowałam przez te kilka miesięcy.
Co ustabilizowało mnie, co sprawiało, że byłam szczęśliwa.
Ale to moja rodzina.
Oh Valentino, tu przecież też masz rodzine.
Potrząsnęła głową i wzięłam pierwszą lepszą bluzę nie łudząc się aby przebrać piżamę.
Zeszłam po schodach na dół u wyszłam z domu ciotki idąc do najbliższego parku.
***
Ławka w parku praktycznie nie zrobiła żadnej różnicy co łóżko w pokoju. Mogłabym nawet powiedzieć, że to gorsze miejsce.
A może lepsze?
Ten pokój się wiąże z tyloma wspomnieniami, że sama obecność w pomieszczeniu mnie przytłacza.
-Co ty tu robisz dziecko?-podskoczyłam słysząc głos kobiety. Odwróciłam głowę widząc straszą kobietę z laską.
-Ja...
-Rozmyślasz? Znam to zbyt dobrze. Coś cię przytłacza.-przerwała mi siadając tuż koło mnie.-Opowiadaj. Co się dzieje?
Otworzyłam buzie szerzej z zdziwienia. Po pierwsze, co babcia robi sama o 23:00 w parku a po drugie to, co?
-Oh wiem, że spowiadanie się starszej kobiecie jest może trochę upiorne, ale czasem lepiej jest się wygadać obcemu, niż komuś znajomemu.-powiedziała widząc wyraz mojej twarzy.
Wzięłam głęboki wdech i postanowiłam mówić. Co mam do stracenia? I tak wyjeżdżam w niedziele a poza tym muszę się komuś wygadać.
-Więc sytuacja wyglada następująco. Moja rodzina chce wylecieć do innego kraju, na zupełnie drugi kontynent. Miałam wybór, albo poleciec z nimi, albo zostać tu z moja ciotka, kuzynką, przyjaciółmi i...z chłopakiem. Nie wiem czemu, co mnie popchnęło do tego wyboru, jednak wybrałam wylot w niedziele z moim tatą. Jednak czuje się bardzo winna i czuje, że źle zadecydowałam. Co jeżeli się na mnie obraża?
-Oh, kochanie. Tylko miłość może doprowadzić cię do takiego szaleństwa i do takiego cholernego głupka. Wiem, że ta odpowiedź może się wydawać tandetna i pewnie lepsze znajdujecie sobie na tych swoich Snapchatach...Ale w życiu trzeba się słuchać głosu serca. Rozum ci powie to co chcesz słyszeć. Czyli „czuje się taka winna, taka popsuta." Jednak serce zawsze ci powie prawdę. Nie ważne jaka to by była sytuacja. Myśle, że jesteś na tyle zagubiona w głowie, że słyszysz tylko głos rozumu, który zagłusza ci głos serca.-dokończyła, na co popatrzyłam się w ceglany chodnik.
To się wydaje takie proste ale jednocześnie takie trudne. Takie bliskie ale jednak odległe. Ale ona ma racje. Jestem głupią, zakochaną i zagubioną w swojej głowie nastolatką.
-Ja...dziękuje bardzo.-powiedziałam z uśmiechem, patrząc na kobietę, która patrzyła się na mnie tak samo.-Byłabym wdzięczna, jeśli pani by tego nikomu nie mówiła.
Pani uśmiechnęła się do mnie smutno.
-Twoje zwierzenie jest ze mną bezpieczne. I tak to jutro zapomnę.-powiedziała, na co zmarszczyłam brwi.
-Nie rozumiem.
-Amnezja następcza. Zapominam wszystko co nowe w moim życiu. Nikomu tego nie powiem.
-Skoro pani traci pamięć, to co pani tu robi sama?
-Nie jestem sama. Moja wnuczka gdzieś się szwenda. A ty lepiej leć już do domu. Zmarzniesz.-powiedziała na co dopiero teraz zwróciłam uwagę na to, że cała dygocze z zimna.
Kobieta lekko się zaśmiała na moją reakcje i dała mi swój szalik. Uśmiechnęłam się się niej czule i owinęłam go sobie wokół szyi, mówiąc jej ciche pożegnanie, aby następnie pójść w stronę domu.
***
Heloł. Jezusie jak mnie tu dawno nie było. Jednak W KOŃCU wyczekiwany przez was rozdział został napisany i wstawiony. Przez długi czas towarzyszył mi brak weny i straszny pech. Szycie nogi, leżakowanie sobie w szpitalu...Ale w końcu wracam do was mając nadzieje, że rozdział się podoba.
I pomyśleć, że został już tylko epilog.
Do ostatniego...
CZYTASZ
Only us | Jaden Walton
Novela Juvenil-Strasznie mnie przestraszyłaś.-mówi szeptem Jaden. -Przepraszam...-odpowiadam pół przytomna. -Nie przepraszaj. To w końcu twoja kuzynka.-na jego słowa, jeszcze bardziej się przytulam do jego torsu. -Dobranoc... -Dobranoc.-odpowiada całując mnie le...
