Obudziłam się kiedy do pokoju wbiegł Shane.
Zaczął krzyczeć coś, ale go nie rozumiałam przez łzy, które zlatywały z jego różowych od płaczu policzków. Tony zerwał się z łóżka jak poparzony. Podszedł do brata i kazał mu się ogarnąć.
-A-abby, H-hailie...i-ich...- wyjąkał chłopak
-Co z nimi do cholery?!?!- krzyczał drugi z bliźniaków
-Zostały porwane, do ch**a!!!
Nie wiedziałam co się dzieje, wyskoczyłam z łóżka przeciskając się obok nich żeby zbiec na dół i sama zobaczyć czy to prawda. Słyszałam za sobą krzyk Tonego, ale nie obchodziło mnie to co mówi. Chciałam wiedzieć czy to prawda.
Wbiegłam do salonu gdzie był już wkur***ny Dylan, spięty Will i rozmawiający z dwoma nieznajomymi facetami Vincent. Zaraz doszli chłopaki. Moją pierwszą myślą było podejście do Dylana, jednak szybko zrezygnowałam z tego pomysłu patrząc na jego stan.
Kolejny pomysł to podejście do Willa, bo Shane nic nie powie, Tony wie tyle ile ja, Dylana lepiej nie pytać a Vince...z nim nie gadam.
Podeszłam do Willa szybkim krokiem i patrząc na jego oczy, zauważyłam w nich zmartwienie, stach i przejęcie. Ale jedna rzecz złapała mnie najbardziej za serce. W jego oczach błyszczały łzy. Łzy które trzymał mocno w oczach i za nic ich nie chciał wypuścić. W moich oczach tak samo pojawiły się łzy które Will zauważył, bo praktycznie odrazu mnie przytulił.
-Będzie... dobrze.- mówił tak jakby nie był zbytnio przekonany co do tego co mówi.
-Will, jak to się stało?- spytałam go szybko
-Rano wstały we dwie i stwierdziły że chcą się wybudzić, więc zeszły na dół żeby zrobić sobie kawe. Niestety, nie wiem jakim cudem, ale ktoś na nie tam czekał...
-Kto to był?!- byłam tak strasznie przejęta. Przecież ta osoba może im zrobić poważna krzywdę!
-Twój ojciec!- krzyknął do mnie wkurzony Dylan który robił coraz większe kroki w moją stronę.
Odsunęłam się od Willa tak, że stałam od niego jakiś metr dalej. Nie mogłam w to uwierzyć. Ojciec żeby się zemścić na mnie, porwał dziewczyny. Czemu?!
-T-to nie możliwe...- zaczęłam- to nie mógł być on. J-jak?...
-No nie wiem. Może córeczka tatusia ma z nim układ, że przyjedzie tutaj, poda się za siostrzyczke Abby i pomoże mu uprowadzić Hailie, a przy okazji jeszcze Abby?! Tak czy nie?!
-Nie!- nie wierzyłam że mnie oskarża za to.- nie mam z nim żadnego układu!
-Ah tak? Jesteś pewna?- podchodził do mnie coraz bliżej.
-T-tak.
-Przekonamy się, oddamy mu ciebie w zamian za dziewczyny. Okej?
-T-tak, oczywiście.
Zrobię wszystko żeby je uratować. Nawet jeśli bym miała poświęcić życie.
-Żadnych zamian, Dylan.- powiedział Will patrząc na brata z morderczym wzrokiem.
-Powinna zapłacić za to, że one są tam a ona tu.
-To nie jej wina jełopie.- tym razem odezwał się Tony. Szedł w stronę Dylana powoli.
-Ta, a ty co? Przyjechał księciuniu na białym koniu i teraz będziesz ją bronił?!
-Przynajmniej ku*wa nie szukam winnej osoby przez to, że sam nie umiałem dopilnować żeby te je**ne drzwi były zamknięte!!!- krzyczał stając już na bardzo małą odległość od Dylana- byłeś tu przecież do ch**a! Byłeś na siłowni!! Nie spałeś!!
-Ogarnijcie się. Oboje.- mówił Will, już nie tak łagodniejsze jak do Hailie, Abby czy nawet do mnie.
-To trzeba było tak samo wstać wcześnie, a nie leżeć sobie wygodnie w łóżeczku.- Dylan nie słuchał i dalej ciągnął dyskusje. Ręce zacisnął w pięści i gdyby nie jedna osoba, Tony by oberwał.
CZYTASZ
Prawie jak Monet
JugendliteraturW życie rodziny Monet powraca stara przyjaciółka świętej trójcy-Abby Evans, ich relacja powróci na nowo przez jej przeprowadzkę do Stanów, nawiążą się nowe relacje: przyjacielskie, miłosne, także nie zabraknie nowych wrogów.Zapraszam
