14.Jesteś Monet

909 25 3
                                        

Przeniesiemy się do dnia kiedy wyjeżdżaliśmy na wakacje.

Była godzina 11, miałam spakowałam 4 bagaże.
2 walizki, torba i torebka. Wyszłam z pokoju, zamknęłam pokój na klucz. I szłam w stronę schodów. A i tak, mogłam, powoli, chodzić.
Szłam w stronę schodów kiedy ktoś zabrał mi z rąk walizki. Odwróciłam się, osobą która przejęła ode mnie bagaże, był Tony.
Zeszliśmy na dół. Tony szedł przede mną a za mną, dla asekuracji, szła Hailie. Hailie spakowała się w walizkę i torbę no i oczywiście miała małą torebkę.
Chłopaki mieli po jednej walizce i po jednej torbie sportowej.
Podeszłam do Shane i wszyscy w 5 czekaliśmy aż przyjdzie Will z Vincentem i przedstawią swoje kazanie.
Po 5 minutach czekania, przyszli. Jak zawsze mówili to samo, żebyśmy uważali na siebie, pilnowali Hailie, chociaż była dorosła, i  żebyśmy nie zachowywali się jak najgorsze rozpuszczone bachory. Kazali też się dobrze bawić. Tak w skrócie.
Weszliśmy do samolotu i samolot zaczął unosić się w górę. Siedziałam obok Hailie. Shane z Tonym na jednej z kanap a Dylan się rozwalił na drugiej kanapie i grał z chłopakami. Ja z Hailie siedziałyśmy i gadaliśmy o wszystkim i o niczym.
Zapowiadała się męcząca podróż. 18 godzin drogi...
Lecieliśmy tak już 3 godziny. Podczas tych godzin każdy pozmieniał miejsce siedzenia.
Teraz to ja siedziałam na kanapie z Shanem.
Shane leżał głową na moich kolanach i przeglądał coś na telefonie a ja bawiłam się jego włosami. Tony leżał na drugiej kanapie a Hailie w koncie kanapy siedziała na telefonie. Dylan poszedł chyba spać. Ja z Hailie też planowałyśmy iść zaraz spać. Wzięłam telefon i przeglądałam Instagrama, widziałam moją starą przyjaciółkę z dziewczyną którą kiedyś obgadywałyśmy. Jak to zobaczyłam aż parsknełam. Shane ją znał i wiedział że nie lubiłyśmy tej drugiej. Na zdjęciu była Olivia i Mia. Olivia to była moja dobra koleżanka odkąd przeprowadziłam się do Hiszpanii. Potem coś się popsuło i ona zaczęła się z kimś spotykać ale nie widziałam że będzie się spotykać z tą jędzą.

- Co?- zapytał Shane z zamkniętymi oczami, szykował się do snu, ale przestałam się bawić jego włosami.

-No patrz.- pokazałam mu zdjęcie dziewczyn.
Sam parsknął jak zobaczył kto jest na zdjęciu.

-Serio?- pytał z rozbawioną miną

-Ta....- wywróciłam oczami tylko no reakcje Shane'a

- I ty się nimi przejmujesz? Weź, ty teraz masz o wiele lepsze życie od jakieś Olivi. Abby jesteś Monet, a one są... zwyczajne.- odrazu po tym zamknął z powrotem oczy, sięgnął po moją rękę i położył na swojej głowie. Zaczęłam go znowu głaskać.

Shane usnął, Tony śpi już dawno, Dylan też, Hailie usnęła z telefonem w rękach. Odłożyłam telefon oparłam głowę o oparcie i sama próbowałam usnąć. Po upływu 10 min dalej nie spałam. Nie miałam jak się przekręcać, bo Shane dalej leżał mi na kolanach. Z nudów usnęłam o 16.
Obudził mnie śmiech Hailie. Otworzyłam oczy a Hailie leżała na kanapie. Śmiała się bo Dylan stał nad nią i ją łaskotał. Słodkie to było. Shane z Tonym w pewnym momencie wybuchnęli śmiechem, bo Hailie ze śmiechu spadła z kanapy a Dylan odskoczył szybko na bok żeby nie spadła mu na nogi. Sama się zaśmiałam a Hailie wstała lekko poturbowana z ziemi i usiadła na kanapie.

-To co mała Hailie? Przyznajesz się że przegrałaś?- Dylan usiadł koło niej, położył ręce na oparciu i nałożył nogę na nogę.

- Oj chciałbyś.- powiedziała po czym rzuciła się na niego i chciała zacząć go łaskotać ale on szybko wstał z kanapy i zaczął przed nią uciekać. Czyżby Dylan Monet miał łaskotki?
Wstałam z kanapy i poszłam po woli do toalety. Po drodze przebiegł koło mnie Dylan a chwilę za nim Hailie. Usłyszałam tylko huk.
Potem słychać było bardzo dobrze śmiech chłopaków. I kolejny huk.
Poszłam tam do nich szybciej niż zwykle.

-Co tu się stało?!- na podłodze leżał Tony natomiast Hailie się akurat z niej podnosiła.

-H-hailie goniła Dylana i się wywaliła.- tłumaczył mi Shane. Tak się śmiał że ledwo mógł mówić.- p-potem Tony tak zaczął się śmiać że spadł z fotela. Hahahaha- wszyscy się śmiali. Już nie wiem czy z Hailie czy z Tonego.
Pokiwałam głową i poszłam znowu w stronę drzwi od toalety. Usłyszałam krzyk...emm... Dylana? Chyba tak, pewnie Hailie go dorwała. Shane z Tonym nie mogli przestać się śmiać.
Normalnie jak z dziećmi. Już widzę jak będą z nimi wyglądać wakacje. Zapowiada się ciekawie.
Po skończeniu potrzeb, wróciłam na swoje miejsce. Teraz Hailie kłóciła się, znowu, z Dylanem.

- Co znowu?!?- krzyknęłam żeby przekrzyczeć ich kłótnie

-Hailie wyciągnęła sobie jakieś żelki, a Dylan jej zabrał chyba 3 i robi problem.- tłumaczył Tony wywracając oczami.
Hailie z Dylanem stali na środku a Shane przeszedł koło nich, jakby nigdy nic i wziął kilka żelków, dał Tonemu, podszedł do mnie i mi też dał kilka. Usiadł znowu na swoje miejsce, mieląc w buzi żelki. Hailie gdy tylko zauważyła że straciła kolejne żelki podniosła je i włożyła Dylanowi w ręce a następnie usiadła obrażona na swoje miejsce. Dylan się na mnie spojrzał podniósł ręce do góry w geście obronnym, usiadł z paczką żelków koło chłopaków i włączyli gre.

Kilka godzin później dolecieliśmy w wyznaczone miejsce. Chłopaki swoje torby rzucili na piasek, walizki znieśli na dół i wrócili po nasze. Moje walizki wziął Dylan, torbe Shane a walizkę i torbę Hailie wziął Tony. Wyszliśmy z samolotu. I kierowaliśmy się w stronę domu. W drzwiach przywitał nas brodaty mężczyzna. Hailie odrazu do niego podeszła i się przytuliła.

-Witaj, królewno- pocałował ją w czubek głowy.

-Cześć tato.- przywitała się Hailie i chwilę potem od niego odeszła i wróciła do nas.

Trochę się stresowałam, miałam zobaczyć ojca chłopaków i Hailie.

-Witaj Abby.- kiwnął w moją stronę głową.

- Dzień dobry proszę pana. - kiwnęłam również do niego uprzejmie głową.
Chłopaki stali w rządku, nie odzywając się nic do momentu aż ich ojciec się nie skoczył witać ze mną. Cam ich zawołał a oni w trójkę do niego podeszli i się przytulili. Słodko tak  patrzeć na nich. Kochają się chociaż nie zawsze to okazują. Bo rodzeństwo jest jak irytujące stworzenie, które jest lojalne, czasem zabawne i też sarkastyczne, ale jest przyjacielem na zawsze.

Weszliśmy do środka, czekała tam na nas kolacja. Wszyscy usiedliśmy do stołu, szybko zjedliśmy i poszliśmy się ogarniać na górę. Pokój mam z Hailie, także fajnie, ale nie miała nic przeciwko żebym czasem chodziła do Shane'a na noc.
Po kolacji poszliśmy się umyć ogarnąć i wszyscy szybko usneliśmy. Jutrzejszy dzień miał być przecudny i mam nadzieję że tak zostanie.

Prawie jak MonetOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz