Tort ślubny 3

47 4 2
                                        

Mei trzymała MK'a za rękę, pan młody trzymał Red Sona, za którym trzymał się cały gang. Oprócz dziewczyny wszyscy mieli opaski na oczach.
-Ruchy guzdrały!- poganiała ich cały czas przewodnicząca.
-Mei to nie ma sensu! Świat to fiut i na dodatek homofob!- jęczał brunet.- Inaczej już dawno bylibyśmy po przysiędze.
-Nie panikuj MK! Zapomniałeś, że świat może i jest fiutem, ale to ja jestem największą suką tego wszechświata!
-Ja to wiedziałem od początku naszej znajomości.- wtrącił Red Son.
-Widzisz Monkie Man? Red boy we mnie wieży. Nadawał by się do klasztoru, albo do horroru pod tytułem: ,,Zakonnica Red boy". Kurwa na samą myśl, aż mam gęsią skórkę. Dobra pierdolety stratatety, tu stajemy muszę coś załatwić.
Gang stał jak mur soli gdy Mei wyciągnęła z kieszeni sukni druchny, glif z dziwnym wzorem. Położyła papier na ziemi, po czym wyciągnęła ze stanika spluwę i wycelowała nią w świstek.
-Bon Apetit Babe.- powiedziała smocza dziewoja, i pociągnęła za spust.
Po chwili otworzył się złoty portal.
-Zapierdalamy.- orzekła Mei, chwyciła łańcuch ludzi i wbiegła w magiczne przejście.- No dobra wy moi nowożeńcy wy, możecie już patrzeć!
Wszyscy zdjęli opaski. Wybałuszyli oczy ze zdziwienia.
-Mei, co my robimy przed pałacem Jadeitowego Cesarza?- spytał pan młody.
-Jak to co? Łączymy ciebie i Red boya świętym węzłem małżeńskim.
-Ale co ma...
-Monkie Man...ty nie gadaj tylko chodź.
Weszli do budynku i aż im się japy rozwarły. Tam gdzie kiedyś stał tron teraz był ołtarz, a przy kolumnach stały w rzędach, po obu stronach piękne białe krzesła.
- I co o tym sądzicie?- spytała smoczyca dumnie.
- To jest...wspaniałe.- MK, wypowiedział się za wszystkich i otarł łzy wzruszenia.
-Jedno pytanie. Jak u licha to wszystko zrobiłaś?- spytał podejrzliwie Pigsy.
-Mam ludzi do takich spraw.
-Dobra...
-Łuska! Pręt! Ho no tu i weźcie ze sobą tego łysola z gumami!
Do sali weszli mężczyzna z prętem w tyłku i kobieta w spodniach, staniku i kurtce z łuski smoka. Między nimi szedł łysy mężczyzna (włosy miał tylko po bokach głowy).
-Koledzy to jest Ścios. Ścios to są moi koledzy i przyszła panna młoda, dla której kazałam ci zrobić gumy bo inaczej spalę twoją matkę w oceanie. Zrobiłeś?
-Emm, no tak zrobiłem.- odpowiedział mężczyzna.
-To dawaj.
- Najpierw moja zapłata.
-Dobra. Łuska!
Blondyna podeszła do zielono-włosej, zatkała sobie jedną dziurkę od nosa i wysmarkała pudełko z robalami.
-Proszę, jak chcesz możesz je sobie wytrzeć.-powiedziała Mei, ale łysol wziął pudełko bez namljmniejszego obrzydzenia i zaczął wcinać robale wraz z glutem.- Ty a moja działka?
Ścios rzucił w nią pojemnikiem z gumami.
-Dobra...Red Boy żuj to gówno i dmuchaj tego chorelnego balona!- Mei podała ,,pannie" młodej gumy, masując sobie nos, w który dostała.
Red Son wykonał polecenie i po chwili stał już w pięknej sukni ślubnej.
Końcówki sukni były ozdobione płomieniami a na piersi widniało ogniste serce. Na stopach miał białe adidasy. Włosy były rozpuszczone a
do nich był przyczepiony welon obsypany czerwonym, pomarańczowym i żółtym brokatem.
-Ja pierdziele ten towar jest zajebisty!- orzekła smoczyca rozradowana.
-Mój Buddo...Red Son...wyglądasz przepięknie.- powiedział małpiszonek podchodząc do swojego byczka.
-Dziękuję...-odparł Red Son, rumieniąc się jak pomidor.
Już mieli się pocałować, ale przerwała im dłoń Mei.
-Ej, ej, seks i tym podobne będą dopiero po ślubie!-przypomniała szefowa mafii.
-A jeśli o ślub chodzi...to kto będzie mistrzem ceremoni?- spytał Pigsy, rozglądając się dookoła jak staruszka na promocji.
-Nie bój się Pigy, to też załatwiłam. Kubicka!!
Do pomieszczenia weszła stendaperka- Magda Kubicka w stroju papieża, nawet miała jego słyną tiarę.
-Pozdrawiam was! Ci co we mnie wieżą! A teraz, całujcie mój szal!!- pani papież wystawiła swój słynny szal prosto w ich ryje.
Wszyscy potulnie wykonali rozkaz.
- A teraz zacznijmy ten ślub!- wrzasnęła komiczka.
Mei pokiwała głową i pociągnęła za dźwignię, która wystawała z jednego filaru. Z podłogi wyskoczyły katapulty, które przerzuciły gości na ławki a państwo młodych i Magdę na podium gdzie wcześniej znajdował się tron. Zielono-włosa siedziała w pierwszej ławce z dumną miną gdy oba geja powiedzieli tak.
Później przy torcie Pinkie Pie i  muzyce zespołu Imagine Dragons goście bawili się w najlepsze a goryle Mei stali przy oknach, drzwiach i piekarnikach, by pilnować porządku. O północy młode małżeństwo udało się do sypialni Cesarza, którą wyszykowała im dziewczyna-smok. Były tam zabawki, szampan, czekoladki, świeża pościel i świece. Złoto-zębny i Srebrno-zębny (ludzie od Mei) pilnowali by nikt tam nie wchodził, aż demon i małpka nie przypieczętują cielesnie ich związku. Więc kiedy impreza dobiegła końca, goście usnęli pod stołami a małżeństwo igraszkowało-podpalało, Mei dumnie paliła sobie 311-tego papierosa. W końcu jej marzenie się spełniło: ludzie, których shipowała nareszcie się zaręczyli i teraz musi tylko im przedziurawić kondomy by zostać matką chrzestną.

                        KONIEC 💘

Małpi kabaret Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz