MK i Mei szli w stronę góry Kwiatów i owoców niosąc pod pachą wielką torbę.
-Mei jesteś pewna że to dobry pomysł? - spytał niepewnie MK.
-Oczywiście, przecież sam mi mówiłeś że Monkey king zawsze chciał mieć sad brzoskwiniowy. - odparła pewnie Mei poprawiając torbę, która powoli ześlizgiwała się jej z ramienia.
Resztę drogi szli w milczeniu aż dotarli na miejsce.
-Dobra. Mówiłeś że ten ogródek jest za jego domem? Czyli musimy przejść obok domu Sun Wukonga. - przerwała ciszę Mei.
-Tak, tylko cichutko. - powiedział MK.
Szli na paluszkach pod ścianą drewnianej chatki, aż usłyszeli ciche mruczenie dochodzące z okna nad nimi. Zajrzeli do środka i zobaczyli widok, którego się nie spodziewali. Monkey king przytulał pod kocem Makaka i uspokajał go swoim głosem. Makak natomiast mruczał cichutko z rozkoszy.
Mei była tak oczarowana tą słodką scenką, że zrobiła aż 15 zdjęć. Kiedy już się zasłodzili poszli do ogrudka Suna.
-Dobra, zaczynamy. - ogłosił MK, otwierając torbę z sadzonkami.
-Ihaaa! No to wio! - zawołała Mei.
Po pracy w ogródku
-Dobra, to była ostatnia sadzonka. - oświadczyła smocza dziewczyna.
-Ale Wukong będzie miał minę jak się o tym dowie. - pomyślał na głos podjarany brunet.
-Dobra, chodź zbieramy się.
Dwójka przyjaciół szła właśnie koło domu króla, gdy Mei szepnęła do MK'a:
-Ej, a wiesz że skoro Monkey king i Makak śpią razem to znaczy że są razem?
-I mam 4 tatów?! - spytał szczęśliwy chłopak głośniejszym szeptem.
Nim Mei zdążyła odpowiedzieć, z okna wyskoczył Wukong i stanął przed nimi ze skrzyżowanymi rękoma.
-My nie jesteśmy razem. - powiedziała surowo ruda małpa.
Jednak mimo surowego tonu, dzieciaki nie mogły go brać na poważnie ponieważ miał na sobie pajacyk w brzoskwinie, więc jedyne co zrobiły to wybuchły śmiechem w odpowiedzi. Wukong zdziwił się ich reakcją jednak po chwili zrozumiał o co chodzi.
-A w ogóle co wy tu robicie o 2 w nocy? - spytała zawstydzona małpa, próbując zmienić temat.
-Zrobiliśmy ci niespodziankę w ogródku. - powiedział MK, łapiąc oddech.
-Niespodziankę? Jaką niespodziankę?
Nim dzieciaki zdążyły mu przypomnieć, że niespodzianek się nie zdradza, usłyszeli zaspany głos:
-Brzoskwinko wiesz że nie lubię być sam, gdy mam koszmary.
To był Makak w piżamce z księżniczką Luną. Czarno futrzasty podszedł do swojego chłopaka po czym wszedł mu na barana i zasnął.
Rudzieleć przeniusł swoje spojrzenie z sześcioucha na powstrzymujące się od śmiechu dzieciaki.
-No dobra! Jesteśmy parą! Zadowoleni?! - przyznała małpa w pajacyku.
Nastolatkowie pokiwali głowami. - Super, a teraz pokażcie mi tę niespodziankę.
Cała czwórka poszła w stronę ogródka.
-Oto i ona! - zawołali nastolatkowie.
-To ma być ta niespodzianka? - spytała zawiedziona małpa.
Nastolatkowie spojrzeli na ogródek i nie mogli uwierzyć własnym oczom. W miejscu gdzie były sadzonki, były rozkopane i po nadgryzane drzewka.
-Ale to nie my! My tylko posadziliśmy nowe drzewka brzoskwiniowe i... - panikował MK.
-Zaraz powiedziałeś brzoskwiniowe? - spytała małpa.
-Tak.
-Noż Jprdl! Znowu ten pierdolony kret!
-Jaki kret?
-Pojawił się sukinsyn i teraz wyżera wszystko co jest związane z brzoskwiniami. Ale już nie długo, nie zadziera się z moim synem.....
Ciąg dalszy nastąpi...
CZYTASZ
Małpi kabaret
ComédieA oto śmieszne opowiadanka z nawiązaniem do Monkie kid. Uwaga! Opowiadania będę raz krutsze i raz dłuższe, mogą się w nich pojawić wulgaryzmy i niektóre z nich są talksami. Tak czy siak miłego czytania 😊
