Kosmici 2

70 7 3
                                        

Makak siedział w salonie w milczeniu w towarzystwie dwóch kosmitów. Nagle ni stąd ni zowąd można było usłyszeć głośne:PSSSSSSSSSSSSSSSSST!!!!! Cała trójka spojrzała w stronę dźwięku. Za framugą stał Wukong i starał się przywołać swojego partnera do siebie. Mimo wszelkich starań nikt nic dalej nie rozumiał więc Sun musiał sięgnąć po cięższy kaliber, a między innymi zaczął pluć na sześcioucha. Już po drugim spluciu ten do niego podszedł.
-O co chodzi? - spytał Makak wycierając mokrą twarz.
-Makak... Bo ja wiem co to za jedni... To są te ciule, którym podpieprzyłem kołpaki ze strzeżonego parkingu.
-Jesteś pewien?
-Na pewno. Zawsze pamiętam takie obleśne mordy.
-Dobra to co robimy?
-To proste pozbywamy się typów.
-Ale jak?
-Zostaw to mnie.
Makak wrócił do gości a rudzielec znowu zniknął.
-To ten... em... napijecie się czegoś? - spytał Mihou drapiąc się w kark ukazując swoją spoconą pachę.
Kosmici wpatrzyli się w pachę naczelnego po czym jeden pokazał na jego wodospad.
-... Dobry wybór...Zaraz wracam. - oznajmił Makak, uciekając do kuchni gdzie wpadł na niego rudzielec.
Bohater miał na sobie naszyjnik z czosnkiem, zbroje oraz spodnie z krzyżami.
-Mihou dobrze, że jesteś! - wrzasnął rudzielec, chwytając go za ramiona. - Wiem jak się pozbędziemy tych zboczeńców!!
Nim Makak zdążył spytać, Wukong już buszował przy szafce. Wyjął dwa kubki i nalał do nich wodę święconą, spirytus, cytrynę, wódkę, sos czosnkowy i piwo hartaś. Podał napoje czarno-włosemu i klepnął go w tyłek tym samym wypychając go z kuchni. Makak podszedł do gości i podał im naczynia. Kosmici wzięli łyk i dostali strasznych drgawek, ręce i nogi tańczyły lambadę, głowy kręciły się wokół ich osi a z ust wydobywała się piana. Po tym widowisku kosmici znowu napili się wukongowego naparu. W dodatku wyglądało na to, że im smakuje.
-Orzeżwiające. -powiedział jeden a drugi mu przytaknął.
Sześciouchy patrzył na to z osłupiałym wyrazem twarzy. Osłupienie jednak minęło kiedy dostał cegłą w łep. Odwrócił się i zobaczył, że jego partner znowu go wzywa. Weszli znowu do kuchni.
-No i? - spytał ciekawy rudzielec.
-Posmakowało im to.-odpowiedział zrozpaczony Makak.
-Chorela. Twarde sztuki się nam trafiły ale spokojnie. Mam plan B.

Ciąg dalszy nastąpi...

Małpi kabaret Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz