10.Byłam legendą

356 11 2
                                        

POV: AURORA RUIZ

Zostały nam dwa ostatnie dni wakacji i będziemy musieli wrócić w mury naszej szkoły, ten rok będzie nieco inny ponieważ nie będzie już tam moich braci oraz Elanor z Lucrecią jednak wszyscy młodsi członkowie naszej ekipy w końcu również tam zawitają. Z jednej strony się cieszyłam, a z drugiej było mi dziwnie, że nie będę jeździć już do szkoły z Graysonem i Christianem. Jednak starałam się o tym nie myśleć ponieważ, nie chciałam psuć sobie ostatnich dni wakacji.

Dziś w nocy odbędą się wyścigi w Los Angeles, już rozmawialiśmy z Gabrielem i Clarą którzy przyjechali tam wcześniej z Portland razem ze swoim rodzeństwem i przyjaciółmi.

Gabriel i Carla to bliźnięta i są najstarsi ze swojego rodzeństwa, mają po osiemnaście lat, zaraz po nich jest Florence która ma siedemnaście, potem jest Andrew który ma szesnaście, a najmłodszy jest Saint który ma piętnaście. 

Są to dzieci cioci Gabrielli i wujka Mattea, oboje pochodzą z rodzin mafijnych i przejęli obowiązki bossów już ponad dwadzieścia lat temu. Moi rodzice poznali się z nimi przez dziadka Antonia, zaraz po pogrzebie babci Grace i dziadka Cartera, jednak mimo ich dość mrocznego życia od tamtego czasu utrzymują kontakt. Dziadek zawsze mówił, że ciocia Grace jest dla niego jak druga córka, ponieważ wychowywał ją razem ze swoim przyjacielem gdyż matka cioci Gabrielli zostawiła ją gdy była malutka. Ojciec cioci zmarł gdy miała dwadzieścia lat i musiała przejąć wszystko co zbudowała jej rodzina przez wiele pokoleń, ponieważ nie miała ona innego rodzeństwa.

Nasi rodzice wiedzieli o tym, że czasem zdarzy nam się wziąć udział w jakimś wyścigu lub walce, nie pochwalali tego ale również nie zakazywali ponieważ opowiedzieli nam swoją historię i stwierdzili, że byliby hipokrytami gdyby nam tego zabronili. Ale kazali nam obiecać, że będziemy to robić pod okiem Gabriela i Clari którzy od dziecka siedzą w tym ciemnym świecie, i mogą nas ochronić gdyby zaszła taka potrzeba. Ze względu na rodziców nie braliśmy w tym udziału często, ponieważ po historii jaką nam opowiedzieli, przez jakie piekło musieli przejść właśnie przez wyścigi i walki zdecydowaliśmy, że nie chcemy aby musieli się o nas bać. Dlatego czasem bierzemy udział tak po prostu dla rozrywki, a czasem po prostu oglądamy jak Gabriel i Carla się ścigają.

-Nad czym tak myślisz?- Zapytał mnie Vincent który wyszedł właśnie z basenu, po czym do mnie podszedł.

-Nad dzisiejszym wyścigiem.- Odpowiedziałam, podnosząc się lekko na leżaku.

-Martwisz się czy wygrasz?- Zapytał, a ja parsknęłam.

-Myślę jaki samochód wziąć.- Odpowiedziałam, na co zaśmiał się.

-Wiesz, że wygrasz to jak zawsze zresztą.- Powiedział, a ja pokiwałam głową.

-Wiem, więc lepiej dobrze obstaw to jeszcze na mnie zarobisz.- Powiedziałam, a reszta słysząc naszą rozmowę zaśmiała się. -Co się cieszycie, wy też. Dzięki temu zarobicie i wy i ja.- Powiedziałam, z lekkim uśmiechem.

-Dobrze, że masz talent.- Skomentował Grayson popijając piwo. -Może zamiast biznesu przerzuć się na formułę jeden?- Zapytał, a ja wystawiłam w jego kierunku środkowy palec na co zaśmiał się po czym objął ramieniem Carlę.

-Ty się nie śmiej, spróbuj jeszcze raz zawalczyć, a będziesz musiał zmierzyć się ze mną.- Czarnowłosa posłała mu ostrzegawcze spojrzenie, a my parsknęliśmy.

-Już Ci mówiłem, że więcej nie będę walczyć.- Powiedział, a ona uśmiechnęła się.

-Ale się z Ciebie zrobił pantofel, Gray.- Skomentował Vince, a mojemu bratu zszedł uśmiech z ust, dlatego gdy rozchylił powieki i odłożył piwo na stolik, a po tym wstał uśmiechnęłam się.

INFINITE HERITAGE Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz