17.Urodzinowe Vegas

288 12 0
                                        

POV: AURORA RUIZ

Czas po świętach płynął nieubłaganie, nie wiem kiedy nawet świętowaliśmy nowy rok i urodziny Vincenta. Cały styczeń zleciał w mgnieniu oka i nastał luty, wczoraj świętowaliśmy walentynki, a dziś wylatujemy do Vegas na moje urodziny.

Niestety nie mogli z nami lecieć Dylan i inne młodsze osoby nad czym ubolewałam jednak wydawało mi się, że oni przeżywali to jeszcze bardziej jednak niestety rodzicie nie zgodzili się aby lecieli z nami. Byli jeszcze za młodzi na imprezowanie w Vegas tak ujęli to rodzicie i chcąc nie chcąc musiałam się z tym zgodzić. Mieli po czternaście, piętnaście lat więc sporo im do nas brakowało, byli nachmurzeni przez kilka dni aż w końcu rodzice ich jakoś udobruchali.

W przeciągu minionego miesiąca na świat przyszły nowi członkowie naszej rodziny.

Florence i Genevive urodziły tego samego dnia, podwójnych bliźniaków.

Flo i Treyvon nazwali swoich synów Raphael i Andrew.

Natomiast Damon i Genevive, Carter i Riaz.

Widziałam ich już kilka razy i muszę przyznać, że to największe słodziaki na świecie. Moja miłość do dzieci była nie do opisania, kochałam te małe istotki ponad wszystko i uważam, że zostałam stworzona do tego aby w przyszłości zostać mamą gromadki dzieci.

-Gotowa na przeżycie niezapomnianej osiemnastki w Vegas?- Zapytał Grayson kiedy samolot wystartował.

-Głupio pytasz.- Stwierdziłam, śmiejąc się po czym uniosłam kieliszek szampana w górę.

-Za naszą cudowną Aurorę!- Powiedział głośno Christian, wznosząc toast.

-Za moją cudowną kobietę.- Wyszeptał do mojego ucha Vincent, a ja uśmiechnęłam się szerzej. -Twój prezent czeka na Ciebie w Vegas.- Powiedział, a ja spojrzałam na niego zaciekawiona.

-Jaki prezent?- Zapytałam, a on się zaśmiał.

-Cierpliwości Lilith, zobaczysz na miejscu.- Powiedział, a ja pokręciłam głową.

-Mam urodziny, nie możesz mnie tak torturować.- Powiedziałam, a on się zaśmiał.

-Oczywiście, że mogę. Mam ci przypomnieć co ty zrobiłaś w moje urodziny?- Zapytał ściszając głos, a ja przygryzłam usta patrząc na niego spod rzęs.

***

Wprowadziłam bruneta do jego pokoju po czym zamknęłam za nami drzwi, Vince miał zasłonięte oczy opaską więc nie mógł na razie zobaczyć tego co dla niego przyszykowałam.

-Mogę już zdjąć?- Zapytał niecierpliwiąc się.

-Jeszcze nie.- Odpowiedziałam, po czym odsunęłam suwak sukienki i pozwoliłam opaść jej na ziemię. Tym sposobem zostałam w samej czerwonej koronkowej bieliźnie i czarnych szpilkach. -Możesz odsłonić oczy.- Powiedziałam, a on natychmiast zdjął opaskę po czym gdy zobaczył widok jaki miał przez sobą rozchylił lekko usta.

Cały jego pokój był oświetlony świecami co dodawało jeszcze większego klimatu całej scenerii.

Chłopak zbliżył się do mnie powoli po czym zatrzymał się kilka centymetrów ode mnie.

-Jesteś boginią, Aurora.- Powiedział po czym połączył nasze usta w pocałunku.

***

-Nie musisz, doskonale to pamiętam.- Odpowiedziałam, a chłopak uniósł kącik ust.

-No właśnie, a więc teraz nie wymagaj ode mnie abym powiedział Ci co dla ciebie przygotowałem.- Powiedział, a ja westchnęłam.

-Oby to było warte czekania.- Powiedziałam, a on uśmiechnął się.

INFINITE HERITAGE Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz