15.Nasi mistrzowie

268 14 0
                                        

POV: VINCENT WHITE

Kiedy po skończonym meczu dowiedziałem się co Roy zrobił Aurorze, ogarnęła mnie furia. Przysiągłem sobie, że sukinsyn pożałuje, że się urodził. Ciężko mi było opanować emocje, a gdy zobaczyłem Aurorę, która miała potargane włosy, rozerwaną marynarkę i poobijane nogi i twarz zacisnąłem pięści.

-Co on Ci zrobił.- Wycedziłem, lustrując jej wygląd wzrokiem.

-Tylko mnie trochę poszarpał.- Powiedziała, a ja zacisnąłem szczękę.

-Gdzie on jest?- Zapytałem o mało nie wybuchając.

-Ojciec go zabrał, został wyrzucony ze szkoły.- Odezwała się mama Aurory, przez co na nią spojrzałem.

-Zostanie jeszcze wrzucony do plastikowego worka jak go dorwę w swoje ręce.- Powiedziałem, a kobiecie mimo, że próbowała to ukryć drgnął kącik ust.

-Dzieciaki, ja muszę jechać. Wracacie ze mną, czy sami?- Zapytała.

-Wrócimy sami.- Odpowiedziała Aurora, a kobieta skinęła.

-W porządku tylko proszę, uważajcie na siebie.- Powiedziała, a Rora się uśmiechnęła i skinęła głową.

-Spokojna głowa.- Powiedziała przesyłając jej buziaka.

Kobieta zaśmiała się i powtórzyła ten gest po czym ruszyła do wyjścia ze szkoły stukając wysokimi szpilkami o szkolną podłogę.

-Musisz mi opowiedzieć co się stało.- Powiedziałem, a ona skinęła.

-Opowiem, ale najpierw idź się umyć.- Powiedziała. -Śmierdzisz.- Skrzywiła się, a ja po prostu się zaśmiałem.

-Poczekaj na mnie, będę gotowy za piętnaście minut.- Powiedziałem po czym dałem jej buziaka i ruszyłem w kierunku szatni gdzie chłopaki świętowali zwycięstwo.

Wziąłem szybki prysznic po czym ubrałem się i wyszedłem na dwór gdzie stała Aurora wraz ze swoim rodzeństwem, gdy się zbliżyłem zauważyłem, że było tam także i moje.

-Dobrze, że już jesteś.- Powiedziała czarnowłosa. -Jedźmy do domu.- Powiedziała, wsiadając do swojego samochodu.

Wszyscy rzucili mi spojrzenie które podłapałem, miałem za zadanie dowiedzieć się wszystkiego co się stało, skinąłem głową i wsiadłem na miejsce pasażera rzucając torbę na tylnie siedzenia.

Dziewczyna odpaliła samochód i wyjechała z parkingu szkolnego włączając się do ruchu drogowego.

Mimo, że uwielbiałem prowadzić to jakoś gdy jechałem z Aurorą w ogóle nie przeszkadzało mi to, że siedziałem na miejscu pasażera. Dziewczyna prowadziła świetnie i mimo, że jeździła szybko to była bardzo ostrożna na drodze.

-Wyjaśnisz mi jak doszło w ogóle do tego, że znalazłaś się obok Roya?- Zapytałem, a ona westchnęła i na mnie zerknęła.

-Zauważyłam, że wychodzi, a podczas meczu rzadko zdarza się aby zawodnicy gdzieś wychodzili nawet Ci rezerwowi. Uznałam, że może idzie wziąć jakieś prochy i nie myliłam się, nagrałam go jak połyka jakieś piguły po czym weszłam do tej szatni. Powiedziałam coś w stylu, że doping u sportowców jest chyba zabroniony i sfaulowanie mojego brata było błędem. Zasugerowałam, że powiem trenerowi o narkotykach i zrobi mu testy, a ten się wkurwił i na mnie rzucił. Mówił, że ja i moje rodzeństwo dostajemy wszystko na złotej tacy i niektórzy tak jak on muszą sami zapracować aby coś osiągnąć.- Powiedziała prychając. -Powiedziałam, że my chociaż nie musimy się wspomagać i, że jemu nic się nie udaje nawet z ćpaniem bo i tak siedzi na ławce. To jeszcze bardziej go rozjuszyło, rzucił mną o ścianę dlatego mam tyle siniaków. W końcu powiedziałam, że mam nagranie jak łyka te piguły i kopnęłam go po czym wybiegłam z szatni do której właśnie miał wchodzić dyrektor, Xavier, Victor i Grace.- Powiedziała, a we mnie zebrała się złość.

INFINITE HERITAGE Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz