13.Nieszczęsne studia

286 10 0
                                        

POV: AURORA RUIZ

Nim się obejrzeliśmy nastał październik czyli niestety pora wyjazdu na studia moich braci. Razem z nimi wyjeżdżały jeszcze Elanor i Lucrecia wraz ze swoimi chłopakami. Cała szóstka miała mieszkać w jednym apartamentowcu.

Szkoda mi było Carlii i Valetiny ponieważ będą musiały żyć w związkach na odległość, choć myślę, że moi bracia często będą przylatywać do domu więc na pewno dadzą sobie radę. Poza tym prywatne samoloty mogą przylecieć do Beverly Hills w każdej chwili to samo tyczy się lotu do Bostonu więc myślę, że nie ma o co się martwić.

-Pamiętajcie, zadzwońcie jak tylko wylądujecie i koniecznie dajcie znać co sądzicie o apartamencie starałam się o urządzić tak aby wam się podobał. Pamiętajcie, o regularnych porach jedzenia i nie imprezujcie za dużo. Valetina z Carlą mogą wam w każdej chwili zrobić nalot także grzecznie mi tam. I...- Mama po raz kolejny mówiła chłopakom to samo co przez ostatnie dni, a ja z resztą mojego rodzeństwa podśmiechiwaliśmy się pod nosem.

-Tak mamo pamiętamy, że Florence i Damon mają do nas dwa korki i w każdej chwili mogą do nas przyjechać. Spokojnie, poradzimy sobie.- Powiedział Christian uspokajając mamę, a ona westchnęła.

-Przepraszam, niby już przeżyłam to z Florence i Damonem jednak wcale z wami nie jest łatwiej.- Powiedziała, patrząc na chłopaków.

-Nie przejmuj się, na pewno dadzą sobie radę poza tym mamy prywatne samoloty, w każdej chwili mogą tu przylecieć albo my możemy polecieć do nich. Nie wyjeżdżają na zawsze.- Powiedział tata, obejmując mamę.

-Masz rację, nie wiem dlaczego tak panikuje.- Powiedziała, nieco się uspokajając.

-Wiecie, że możecie w każdej sprawie zadzwonić?- Zapytała ich, na co bliźniaki skinęli głową. -Będziemy za wami tęsknić.- Powiedziała, po czym przytuliła się do nich.

-Grupowy przytulas!- Krzyknęła Grace i ruszyła aby dołączyć do uścisku co wszyscy uczyniliśmy zaraz za nią przez co chłopakom zdecydowanie zaczynało brakować tlenu już po krótkiej chwili, dlatego więc się odsunęliśmy.

-Szykujcie się, że niedługo do was wpadamy.- Powiedział Xavier, a Gray z Chrisem się zaśmiali.

-Na to liczymy.- Powiedział Christian.

-Nie szalejcie za bardzo, pamiętajcie, że zawsze z miłą chęcią pomogę dziewczyną skopać wam tyłki.- Powiedziałam, a oni się zaśmiali.

-Nie masz o co się martwić, pamiętaj, że Vincent będzie miał Cię na oku więc uważaj sobie tutaj. I nie panosz się jako najstarsza z rodzeństwa.- Powiedział Grayson, a ja parsknęłam.

-Już na obiedzie planowałam zająć miejsce przy stole któregoś z was. Jak mnie rozgryźliście?- Zapytałam, a oni parsknęli.

-Uważaj na siebie wariatko.- Powiedział Grayson, a ja posłałam mu całusa.

-Dla Ciebie zawsze.- Powiedziałam, a on się wyszczerzył.

-Pilnuj, żeby wokół naszych dziewczyn żaden laluś się nie kręcił.- Powiedział Christian.

-Będę informować na bieżąco.- Powiedziałam, po czym mrugnęłam do nich.

Przez kolejne piętnaście minut jeszcze żegnaliśmy się z chłopakami, aż w końcu udało im się wyjść z domu. Z całą resztą naszej ekipy pożegnali się wczoraj jednak na lotnisku jeszcze mieli się zobaczyć z Carlą i Valetiną więc tym bardziej nie chcieli się spóźnić.

Do: Vincent

Chłopaki już pojechali.

Odpowiedź nadeszła niemalże od razu.

INFINITE HERITAGE Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz