POV: VINCENT WHITE
Gdy się obudziłem, Aurora wciąż spała. Gdy spojrzałem na zegarek okazało się, że minęło trzy godziny, wstałem więc ostrożnie aby jej nie obudzić i wyszedłem na korytarz gdzie była reszta.
Przez ten czas, rodzice Aurory oraz Gray z Xavierem zdążyli wrócić, cała czwórka miała zdarte knykcie u dłoni, jednak zignorowałem to.
-Zabierzcie mnie do niego.- Powiedziałem.
-Jesteś pewny Vince?- Zapytał Grayson.
-Jak niczego wcześniej, bracie.- Odpowiedziałem.
-Zostaniecie z nią?- Zapytałem Valentiny i Grace na co one przytaknęły.
-Oczywiście.- Powiedziały po czym weszły do sali.
Natomiast ja z Graysonem, wujkiem Adrienem i Christianem ruszyliśmy do wyjścia.
Xavier i ciocia Isabella stwierdzili, że zostaną ale zamiast nich pojechał Chris.
Po piętnastu minutach drogi byliśmy już na miejscu, wujek zaparkował pod dużym hangarem który znajdował się w środku lasu.
Stały tu też inne samochody zapewne należące do cioci Gabrielli i całej reszty.
Gdy tylko weszliśmy do środka zobaczyłem ciocię Gabriellę wujka Matteo oraz Gabriela, Clarę, Andrewa i Casiana który do nich dołączył.
Ruszyłem za najstarszym Ruizem do jakiegoś pomieszczenia, a gdy tam weszliśmy moje oczy ujrzały pobitego Roya który był przywiązany do krzesła.
Gdy tylko uniósł głowę, ruszyłem w jego stronę wymierzając cios w jego twarz, uderzenie było tak mocne, że ten gnój przewrócił się wraz z krzesłem w tył, a jego szczęce coś strzeliło.
-Masz pojęcie co jej zrobiłeś?- Warknąłem, wymierzając kopnięcie w jego twarz. -Zgwałciłeś ją! I sprawiłeś, że poroniła! Rozumiesz do czego doprowadziłeś?!- Wrzasnąłem, kopiąc go bez opamiętania.
-Chciałem się na was tylko zemścić, nie wiedziałem, że była w ciąży.- Powiedział jęcząc z bólu.
-Była, a ty swoją durną zemstą sprawiłeś, że straciliśmy dziecko.- Warknąłem kucając obok niego. -Wiesz co to dla Ciebie oznacza?- Zapytałem, a on spojrzał na mnie spanikowany.
-Proszę, nie róbcie mi krzywdy.- Błagał, na co prychnąłem i podniosłem go wraz z krzesłem.
-O twoim losie zdecyduje Aurora, a jeśli zdecyduje, że masz zniknąć to znikniesz. Jednak ona Cię nie zabije, nie zrobi tego też nikt z nas.- Powiedziałem patrząc w jego oczy.
-A kto to zrobi?- Zapytał przerażony.
-Ja.- Odezwał się ostry głos.
Obaj spojrzeliśmy w tamtym kierunku.
Sześćdziesięcioparoletni mężczyzna stał w progu, jego włosy były siwe jednak gdzieniegdzie dało się zauważyć jeszcze czerń, zielone oczy mordowały Roya wzrokiem, a masywna postura budziła prawdziwy respekt.
-Zrobiłeś krzywdę mojej wnuczce, uwierz, że to był największy błąd twojego życia.- Mówił powoli podchodząc do nas, a ja lekko odsunąłem się od chłopaka. -Obiecuję Ci, że za to zapłacisz.- Warknął po czym zamachnął się, a jego pięść zderzyła się z twarzą Blacka na wskutek czego chłopak stracił przytomność.
-Valentina napisała, że Aurora jeszcze dziś będzie mogła wyjść do domu.- Powiedział nagle Christian.
-Jedźmy do niej.- Powiedział starszy mężczyzna, a my skinęliśmy i ruszyliśmy do wyjścia z pomieszczenia.
CZYTASZ
INFINITE HERITAGE
Storie d'amoreSPIN-OFF TRYLOGII INFINITE ~Dziedzictwo i rodzina to siła dzięki której świat będzie u naszych stóp.~
