14.Głupia decyzja

277 9 5
                                        

POV: AURORA RUIZ

-Grayson! Christian! Zabije was!- Wrzasnęłam wchodząc do apartamentu.

Miałam w nosie czy kogoś obudzę czy nie.

-Co się stało?- Zapytała Lottie widząc moją wściekłość.

-Wolisz nie wiedzieć.- Odpowiedział jej Vince, kiedy ja ruszyłam w kierunku pokoju gdzie spali moi bracia.

Nie musiałam tam wchodzić ponieważ sami wyszli, a widząc moją minę westchnęli.

-Jak mogliście nam nie powiedzieć, że w każdym kącie tego miasta czają się na nas pieprzeni paparazzi?!- Warknęłam.

-Co? Skąd o tym wiesz?- Zapytał Grayson, a ja się zaśmiałam.

-Wyobraźcie sobie, że z Vincentem poszliśmy na śniadanie.- Powiedziałam, a na ich twarzach powstała paleta wszystkich emocji. -Nawet nie wiecie jak byłam zaskoczona kiedy w drodze powrotnej, zaczęli nas gonić ludzie z aparatami i musieliśmy uciekać przez pierdolony labirynt różnych uliczek!- Wysyczałam.

-Nie widzieli jak wchodzicie do budynku?- Zapytał Christian z przejęciem.

-Nie, ale na wszelki wypadek zawiadomiłam ochronę.- Odpowiedziałam. -Co wyście do cholery sobie myśleli? Oczywistym było, że prędzej czy później wyjdziemy na miasto, dlaczego do diabła chcieliście to przed nami ukryć?- Zapytałam, a naszej rozmowy słuchali już wszyscy znajdujący się w apartamencie.

-Liczyliśmy, że po jakimś czasie się znudzą i nie trzeba będzie interweniować.- Powiedział Grayson, a ja zaśmiałam się.

-Żartujesz, prawda?- Zapytałam, jednak ich miny było poważne. -Wy jesteście niepoważni, przecież trzeba zatrudnić więcej ochrony, jeździć wszędzie autem i najlepiej żeby zawsze był przy was jeden ochroniarz. Przede wszystkim to trzeba powiedzieć o tym rodzicom. Takie hieny jak paparazzi zrobią wszystko żeby sprzedać zdjęcie do jakiegoś szmatławca, zresztą wiecie jak to wygląda do cholery.- Powiedziałam, a oni przytaknęli.

-Zaraz zadzwonię do rodziców.- Powiedział Christian.

-Ja myślę, że zadzwonisz.- Powiedziałam. -Jeśli tego nie zrobicie, ja sama to zrobię i przysięgam sprzedam im taką bajeczkę, że ochrona będzie wchodziła z wami nawet do toalety aby sprawdzić czy w pisuarze nie ma ukrytej kamery.- Powiedziałam poważnie, a oni przytaknęli choć na wspomnienie o pisuarze uniosły im się kąciki ust.

-Zrozumieliśmy.- Powiedział Chris. -Chodź, zadzwonimy do nich.- Powiedział do Graysona i razem wrócili do pokoju.

-Na prawdę gonili was paparazzi?- Zapytał Logan, a ja przytaknęłam.

-Wow, zazdroszczę przygody.- Powiedział, a ja uniosłam brwi.

-Wow, współczuję głupoty.- Powiedziała Charlotte, a ja uniosłam kącik ust. -Na twoim miejscu też byłabym wkurwiona.- Powiedziała tym razem kierując słowa do mnie. -Co się cieszysz? Zamów nam jakieś śniadanie, nie zamierzam uciekać przed debilami z aparatami.- Powiedziała do Xaviera, który zacisnął usta po czym skinął głową wyciągnął telefon.

Idealna szwagierka.

Dosłownie.

-Na co masz ochotę?- Zapytał blondynki, a ona na niego spojrzała.

Pantofel.

-Nie wiem. Na wszystko. Mam okres.- Powiedziała, po czym ruszyła w kierunku łazienki, a brunet westchnął i zaczął klikać coś w telefonie.

-Co jej zamówisz?- Zapytała go Kennedy, a on uniósł wzrok znad ekranu.

-Wszystko.- Odpowiedział wzruszając ramionami. -Nic się nie zmarnuje, bo jest tu nas tyle, że zabrakłoby nawet jeśli przywieźliby porcje dla wojska.- Powiedział, po czym wrócił wzrokiem do ekranu.

INFINITE HERITAGE Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz