Rozdział 15

815 1 0
                                        

Matthew
 

  Kilka dni po naszym powrocie kazałem rudowłosej zorganizować bal. Każdy z gości miał przed wejściem włożyć maskę balową, aby by nikt nikogo nie rozpoznał. Od kilku dni obiecałem Charlotte, że to właśnie na tym balu ujawnimy socjecie co do siebie czujemy.

  Od kąt wróciliśmy nie mogę zapomnieć jak dobrze nam było. Nie mam siły patrzeć na ich sztuczne uśmiechy.

   Zaspach zapalonych kadzideł dział wręcz oczyszczająco na moje ciał i roztargniony umysł. Jedynie muzyka potrafi mnie uspokoić.

  Sunę palcami po klawiszach. Ta delikatna melodia przywraca piękne wspomnienia balu u Ludwika. Nasze splecione dłonie. Jej uśmiech. Te dni spędzone razem są bezcenne.

  Dźwięki płyną spod moich palców cicho, jakby nie chciały zakłócać powagi tego miejsca. Gram wolno, z rozwagą. Każda nuta smakuje jak wspomnienie, każda fraza boli. Melodia jest romantyczna, ale w niej ukryta jest tęsknota, taka, której nie potrafię już zagłuszyć ciszą.

  Jestem sam. Pokój wokół mnie oddycha drewnem i historią. Wysokie, witrażowe okna wpuszczają blade światło za szybą, choć dzień, wszystko zdaje się być przygaszone, jakby samo miasto czuło mój nastrój. Światło odbija się od polerowanej powierzchni fortepianu, ten błysk złota we wnętrzu instrumentu kontrastuje z ciemnym lakierem. Gdzieś w głębi, pod wiekiem, drżą struny - i ja z nimi.

  Za mną, w cieniu, płoną świece ustawione na starej, rzeźbionej komodzie. Ich światło nieśmiało odbija się w lakierze zabytkowego pianina, na którym czasem grywam wieczorami, kiedy chcę czuć się jeszcze bardziej jak duch w tym domu. Nad nim wisi obraz – zieleń krajobrazu jakby zanika w półmroku, jak wspomnienie lata, które nie wrócą.

  Melodia opowiada o niej. O wszystkim, co było, i o tym, co się nie spełniło. Czasem naciskam klawisze za mocno, jakby chciał coś wyrzucić z siebie. Innym razem ledwie je muskając, jakby bał się, że dźwięk mnie zdradzi.

  Czuję chłód w dłoniach, choć kominek dogasa za mną. Nie mam słów, tylko muzykę. Ona mówi za mnie, a ja gram dalej, bo może tylko grając potrafię jeszcze czuć.

  Do środka wchodzi Nicholas. Na jego widok przestaje grać, a jego mina nie zwiastuje dobrych wieści. Coś musiało się stać, że zdecydował się zakłócić mi spokój, gdy tylko o to prosiłem, by nikt teraz mi nie przeszkadzał.

  - Wiem, że nikt miał cię nie przeszkadzać, ale musisz już tam iść. - Kładzie dłoń na moim ramieniu próbując dodać mi otuchy.  - Czeka ktoś na ciebie w Sali.

  - O czym ty mówisz Nicolas – Dłoń zaczyna mi drzeć z nerwów. - Kto to? Przecież wszyscy goście już są w Sali, w której zostawiłam ich po pierwszym występie.

  - Powiedział, że jeśli za chwile do niego przyjdziesz zacznie zabawę bez ciebie, i że zabawa się rozpoczyna w tym momencie. Chyba wiem kto to jest…

  - Asmodeusz. – Nie pozwalam mu dokończyć

  - Nie możliwe, to nie może być on. – Widzę po jego oczach, że zaczyna myśleć co ma zrobić w takiej sytuacji. – Jeśli na prawdę, to jest on, to takim razie przejął kolejne niewinne ciało.

  - Gdzie jest Ava?

  - Tak , jak prosiłeś pomaga Charlott włożyć suknię.

  - Nie! - Słyszę przeraźliwy krzyk w swojej głowie. - Nie wolno jej tam zejść. Musisz ją powstrzymać.

- Nie mogę obiecałem jej, że to ostania noc, gdy się ukrywamy przed ludźmi z socjety.

  - Jeśli sam nie potrafisz tego zrobić, to ja za ciebie podejmę pierwsze kroki. – Po tych słowach czuję, jak demon kieruje moim ciałem.

To już koniec opublikowanych części.

⏰ Ostatnio Aktualizowane: Aug 10, 2025 ⏰

Dodaj to dzieło do Biblioteki, aby dostawać powiadomienia o nowych częściach!

InnocentiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz