CHARLOTT
Minęło kilka dni od dotarcia posłańca z listem od Króla Francji, który od razu opuścił dwór, aby przekazać odpowiedź Margrabiego.
Dzisiaj mamy wyruszyć, aby zdążyć na przyjęcie do Króla Francji. Ma być to przyjęcie na cześć
Przed budynkiem stoi gotowy na nas powóz. Na woźnicy siedzi Nicolas i młody chłopak, który od najmłodszych lat jest jego prywatnym woźnicą, a jest tak niezmiennie od kiedy służę na tym dworze. Ten chłopak ma tylko jedno zadanie. Ma wszędzie wozić Lorda.
- Czy wszystko jest gotowe?
- Tak, ale nie wiem, czy ty jesteś na to gotowa. Musisz na siebie uważać. Poznasz tam wiele ludzi. - Przyciąga mnie do siebie, aby mnie przytulić. Zaraz zaczyna mnie całować w policzki na przegnanie. – W twoich rzeczach ukryłam coś co może ci się przydać.
- Nie przejmuj się tym. Dam sobie radę.
- Pamiętaj nie każdy będzie ci przychylny. Musisz uważać z kim i o czym rozmawiasz. Nie jeden będzie chciał to wykorzystać przeciwko tobie. – Szepczę mi do ucha. – Nie pozwól, by ktokolwiek wykorzystał twoja dobroć.
- Pamiętaj kategorycznie nie wolno ci się mu sprzeciwiać przy innych ludziach. Nie. Prowokuj. Go. – Akcentuje każde słowo z osobna, abym dokładnie usłyszała co do mnie mówi. - Okazywanie mu braku szacunku przy tak ważnych ludziach, jak elita francuskiego dworu może go sprowokować. Jest on przyjacielem tamtejszej korony, a jego osoba jest ceniona w tamtejszych kręgach.
- Wszystko będzie dobrze. Zobaczysz ten czas szybko minie nawet się nie obejrzysz, a my już wrócimy. – Ostatni raz ją przytulam. Zerkam w stronę drzwi. Stoi w drzwiach patrząc na nas.
Widząc go wszyscy stanęli przed powozem. Po obu stronach ustawia się służba w dwa szeregi. Każdy z nich pochyla głowę na znak szacunku. Jako pierwszy wsiada on.
- Długo mam na ciebie czekać? – Podaję mu rękę i wsiadam do powozu. Oboje siadamy po dwóch, na przeciwnych stronach powozu nie odzywając się do siebie.
***
Mijamy malownicze pola, dwory i łąki angielskich ziem. Jedziemy już tak od dłuższego czasu. Jesteśmy już tak daleko od domu. Obracam między palcami kawek naostrzonego węgla. Staram się zapisać kartki w pamiętniku. Zastanawiam się. Co się między nami stało. On taki nie był.
Gdy zostałam przez niego przygarnięta nie był tak okrutny jak teraz. Na samo wspomnienie od razu przypominam sobie nasze pierwsze spotkanie.
- Ava kim ona jest i co tutaj robi?
- Spotkałyśmy ją w lesie. Była wyziębnięta i głodna.
- Jak się nazywasz? – Podchodzi na tyle, że widzę jego buty. Nie mam odwagi podnieść wzroku. Ja mam na sobie tylko nędzny kawałek starej sukni, a na barkach leży stary kawałek wełnianej szmaty przypominający koc.
- Wybacz mi Panie. – Cały czas mam pochyloną głowę, aby okazać należyty mu szacunek. - Nie pamiętam jak mam na imię, a tym bardziej nie pamiętam skąd jestem i jak trafiłam do tamtego lasu.
- Masz gdzie się podziać? - Na jego słowa kręcę głową. – Odpowiedz mi słowami.
- Nie znam tutaj nikogo kto mógłby mnie przyjąć pod swój dach.
- Dajcie jej nowe ubrania, jedzenie i zioła, jeśli potrzeba. Ava wyjaśnij jej jak wygląda życie i praca pod tym dachem.
Z torby jaką wzięłam ze sobą w podróż wyjmuję niewielki notes. Zamyślona zaczynam zapisywać pierwsze słowa na kartce.
CZYTASZ
Innocentia
FantasíaOPIS On stworzony przez Boga. Anioł. Ma za zadanie zwabić, uwieść i z niszczyć owoc grzechu. Ona pół anioł. Pół upadła. Chodź uznawana za uosobienie dobra. Skrywa głęboko w środku w sobie ciemność. Zrodzona z najgorszego grzechu. Ta dójka została...
