Rozdział 13

319 3 10
                                        

MATTHEW

Czekałem przy niej tak długo, aż zasnęła w moich ramionach. Leży na mnie wtulona, a jej oddech jest spokojny i równy. Przez uchylone okno do pokoju wślizgiwało się blade światło księżyca, rysując miękkie kontury na jej odsłoniętym ramieniu. Moja klatka piersiowa unosi się i opadała pod jej drobnym ciałem. Czuję ciepło jej skóry, lekki zapach mieszanki mrocznych kwiatów i cierpko, słodkich owoców. Zduszam w sobie potrzebę snu, aby nie zasnąć obok niej, jednak zmuszam się resztkami silnej woli, by się podnieść. Powoli, najpierw niemal niezauważalnie, wsuwam rękę spod jej talię i czekam, aby upewnić się, czy moje ruchy jej nie obudziły. Śpi. Jej oddech się nie zmienił. Potem delikatnie przesunąłem biodro, by znaleźć przestrzeń, aby się wysunąć. Znów zamieram. Czekam. Na szczęście nadal śpi. Ostrożnie, niemal bezgłośnie, przesunąłem się w bok podtrzymując jej głowę tak, by nie opadła zbyt gwałtownie, poduszka od razu przyjęła jej ciężar bez jakiegokolwiek oporu. Nawet nie wiek, kiedy i jak, a sam nieświadomie wstrzymałem oddech. Cisza. Przesunęła się lekko wtulając twarz w delikatny materiał, wymruczała coś przez sen, ale nie otworzyła oczu.

Czuję, jak serce na moment przestaje mi bić, bo jak bym jej wyjaśnił, że znów zostaje sama chociaż jej obiecałem.

Kiedy w końcu jestem na skraju łóżka, opuszczam stopy na zimną podłogę i powoli wstaje, a serce wraca do normalnego rytmu. Odwracam się, by na nią spojrzeć, jest spokojna, a jej dłoń spoczywała tam, gdzie przed chwilą leżałem. Oddycha cicho, pogrążona w głębokim śnie, a ja mam co raz mniej czasu zanim się obudzi.

Staje na chłodnej drewnianej podłodze, czując delikatne mrowienie pod stopami. Pokój wciąż jest pogrążony w półmroku, a za oknem niebo jest ozdobione tysiącami gwiazd. Podchodzę do okna, krok za krokiem, uważnie, by żaden dźwięk nie zdradził moich ruchów. Chłodne powietrze owionęło moje ciało, gdy dotykam framugi i delikatnie popycham skrzydło okna.

Zamykam oczy na ułamek sekundy i rozkładam skrzydła, wielkie, potężne, lśniące blaskiem, który nie pochodził z tego świata. Pióra zadrżały, poruszone lekkim podmuchem wiatru. Odwracam się w jej stronę, aby spojrzeć jeszcze raz na nią. Śpi spokojnie, nieświadoma, że jeszcze chwile temu tuż obok niej leżała istota, która nie należy do ziemskiego świata. Tak samo jak ona.

Powietrze uderzyło w twarz, a skrzydła uniosły mnie wysoko, ponad dachy, ponad śpiące miasto. Przez chwilę pozwalam sobie na wolność lotu, na ciężar, który znika wraz z każdym uderzeniem skrzydeł, potem znikam w niebie, pozostawiając po sobie jedynie cichy powiew wiatru i ciepło, które jeszcze przez chwilą otulała jej ciało.

Rozpościeram skrzydła, a ich białe pióra połyskują w świetle księżyca. Wzbijam się ponad chmury, gdzie powietrze jest zimniejsze, a ludzki świat pozostaje jedynie niewyraźnym cieniem pod moimi stopami. Lot zawsze przynosi mi ukojenie, choć tej nocy jest inaczej. Ta misja... Jest jak cierń wbity w serce.

Bractwo Cienia czarnej Róży. Sama ich nazwa budzi we mnie niechęć, ale wiem, że muszę tam dotrzeć. Nie po to, by walczyć, ale po to, by z nimi porozmawiać. Zostałem wysłany przez jednego z Mistrzów, jednego z wyznawców Upadłych. Moi bracia nie podzielają mojego wahania walki z bractwem. Dalsza walka tylko zaostrza konflikt, który powstał tysiące lat temu. Gabriel był nieugięty: „Cień to tylko zepsucie, nie warto go rozumieć i wspierać w jego działaniach." Michał nie musiał nic mówić, w jego oczach płonęła rządza walki. Od zawsze pragnął wygrać tą walkę i pokazać ojcu swoją potęgę i oddać mu cześć i chwałę. Nawet Rafał, zawsze pełen litości, spoglądał na mnie z mieszaniną troski i dezaprobaty.

A jednak tam lecę.

Pod moimi skrzydłami wiatr śpiewa pieśń, której nigdy nie zapomnę, melodię wolności i przeznaczenia. Wspomnienia migoczą w moim umyśle jak gwiazdy na niebie. Wspólne walki u boku Michała, święte pieśni, które Gabriel niósł ku Niebu, kojące słowa Rafała, które leczyły nie tylko ciało, ale i duszę. Czy ja zdradzam ich ideały, szukając odpowiedzi wśród tych, których oni uznali za straconych?

InnocentiaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz