Rozdział 37

12 2 1
                                        

niestety po naszych niesamowitych nocnych ekscesach musieliśmy w końcu wstać i pójść do szkoły. niechętnie zwlekliśmy się z łóżka i przyszykowaliśmy się do wyjścia, w ogóle nie przygotowani na szkolny dzień pełen sprawdzianów, natomiast w ogóle się tym nie przejmowałem, ponieważ ciągle w głowie miałem nasze gorące nocne momenty. w końcu wyszliśmy z domu.
-kochanie, złap mnie za rękę. - powiedział Ksakabe
-a-ale... co jak ktoś nas zobaczy....
-kochanie, co nas to obchodzi kto to zobaczy. Kocham cię i tylko to się liczy. A teraz złap mnie za tą jebaną rękę.
-dobrze.....tatusiu.... -powiedziałem zawstydzony.
Ksakabe od razu spiął się na te słowa, widziałem jak zacisnął szczękę. Bardzo stanowczo porwał moją rękę i mocno ją ścisnął. Zarumieniłem się, ale byłem też szczęśliwy, że tak zareagował.
-ja ci dam tatusiu.... zobaczysz dzisiaj w szkolnym kiblu co ci za to zrobie. - odpowiedział Ksakabe.
Zobaczyłem, że pewna część ciała na dole u bruneta zaczęła rosnąć, ale udawałem że nic nie widzę. ucieszyłem się, bo taki był mój plan.
Weszliśmy do szkoły wciąż trzymając się za ręce.
-za godzinę na długiej przerwie w toalecie na drugim piętrze, nie spóźnij się skarbie... - wyszeptał Ksakabe do mojego ucha, po czym pocałował mnie w czoło i udał się pod swoją klasę ze swoim typowym uśmieszkiem (smirk😛)
Całą lekcję siedziałem bardzo zniecierpliwiony. Pisałem sprawdzian, na który nic nie umiałem, bo miałem lepsze rzeczy do robienia z Ksakabe (robienie mnie). Gdy w końcu usłyszałem dzwonek od razu wstałem jak na wyścigach, rzuciłem na biurko w większości pustą kartkę i wybiegłem z klasy. Spieszyłem się na drugie piętro, przeciskałem się przez ludzi mając wywalone jajca w to, że krzyczą za mną, żebym uważał jak chodzę. Już miałem wchodzić do toalety, gdy w końcu jedna osoba, na którą wpadłem złapała mnie za ramiona i przytrzymała.
-Taki słodki chłopiec, a tak szybko biega.
Spojrzałem kto to powiedział i stałem w szoku. Był to wysoki, dobrze zbudowany blondyn z zielonymi oczami. Mocna szczęka, ciemne krzaczaste brwi oraz duży nos (wiecie co śpiewała Doja Cat). Szybko otrząsnąłem się z tego.
-Przepraszam!! Już idę, przepraszam cię bardzo, nie chciałem na ciebie wpaść, tylko troszkę się spieszę, przepra-
-Zawsze tak przepraszasz aniołku? - blondyn przerwał mi w połowie słowa.
-Jestem Jake. - przedstawił się
-Kai.... - odpowiedziałem zawstydzony, bo Jake dalej trzymał moje mocno ramiona, był bardzo umięśniony...
-Hahah, już cię puszczam, nie bój się, Kai. Do zobaczenia na innych przerwach. - puścił mi oczko i zniknął w tłumie.
Ksakabe. No tak. Musiałem szybko zebrać się do kupy i iść do niego. Wiedziałem, że jestem już spóźniony, miałem być 4 minuty wcześniej, ale tłum na korytarzu i rozmowa z czarującym nieznajomym mnie zatrzymały. ZNACZY JAKIM???? WCALE NIE CZARUJĄCYM. KAI OGARNIJ SIĘ MASZ CHŁOPAKA!!!! Nie mogę już o tym myśleć, biegnę do mojego CHŁOPAKA. Wszedłem do kibla do ostatniej kabiny. Ksakabe już tam czekał. Widziałem jego zniecierpliwioną minę. Wiedziałem, że mam przejebane. Wciągnął mnie do kabiny i zamknął drzwi na klucz.
-Co ci zajęło tak długo? - mocno złapał mnie za nadgarstki i przyszpilił do zimnej ściany.
-Był tłum na korytarzu, przepraszam....
-Tłum, tak? Na pewno?
Widziałem, że jest zazdrosny na samą myśl o tym, że mogłem z kimś gadać. Odkręcę to. Przyciągnąłem go do bardzo mocnego i pełnego pasji pocałunku. Czułem, że brunet lekko się uśmiecha.
-Tak, na pewno kochanie. Bardzo się spieszyłem aby do ciebie dotrzeć
Wiedziałem że to było to, czego oczekiwał ode mnie.
-To teraz zaczynamy zabawę. Ale musisz być bardzo cichutko mały, żeby nikt nas nie usłyszał. - po tych słowach szybkim ruchem ściągnął moje spodnie i odwrócił mnie przodem do ściany.
-Teraz dostaniesz za swoje. - dodał
Brunet dał mi silnego klapsa w dupę, po czym złapał moje przyrodzenie i przycisnął moją twarz do ściany. Zaczął poruszać dłonią w górę i w dół, mocno ściskał. Ciężko oddychałem, nie mogąc wydać dźwięku, było ciężko. Przyspieszył, znowu dał mi klapsa.
-Lubisz na ostro..... - szepnął
-Mmnsghmmmmm.....
-Ciszej, suczko.....
Drugą ręką błądził po moim ciele mocno ściskając.
-Ksakabe, j-ja zaraz dojd....
Wtedy Ksakabe przestał.
-Co ty robi..- nie zdążyłem dokończyć zdania.
Brunet szybkim ruchem odwrócił mnie z powrotem do siebie i pchnął moją głowę w dół. Upadłem na kolana. Rozpiął swój rozporek i wyciągnął wielką knagę.
-To za karę. Ssij mocno, tak jak potrafisz.
Wziąłem się do roboty, nie chcąc go rozzłościć. Wziąłem go całego do buzi, zacząłem się dławić. Wykonywałem zwinne ruchy ręką oraz ustami na końcówce, chcąc dać mu jak najlepsze odczucia. Mocno ssałem, Ksakabe ruszał moją głową, miałem go całego w gardle, mocno się zasysałem. Ksakabe dusił w sobie dźwięki przyjemności. Ściskałem jego pośladki oraz bawiłem się jego kulkami (no bez jaj), dodając mu więcej wrażeń. Gdy mocno pociągnął mnie za włosy wiedziałem że zaraz skończy.
-Mmmmm... oooo kurwa...... - wymruczał
Doszedł w moim gardle i ustach, grzecznie wszystko połknąłem, ponieważ Ksakabe smakuje niesamowicie dobrze. (jaka pyszna ta cieciorka)
-A jeszcze za karę... - powiedział i wyjął przyrodzenie z mojej buzi, resztą wytryskającej spermy wycelował w moją twarz. To było mega hot. Pocałował mnie i jeszcze przez chwilę mi walił. Ja w tym momencie zlizywałem resztki nasienia ze swoich ust.
-Kocham cię, Kai. - powiedział
-Ja ciebie też kocham, K-k-ksakabe.... - Wtedy doszedłem w jego dłoni. Zadzwonił dzwonek.
-Grzeczny chłopiec. Wytrzyj się i idź na lekcje. - pocałował mnie w czoło, pomógł mi się wytrzeć. Wyszliśmy z toalety trzymają się za ręcę.
-Widzimy się po lekcjach.

IdealnyOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz