Szybkim krokiem opuściłem apartament ksakabe i wsiadłem do mojego uberzyska.
*japierdole mam nadzieje ze mnie tam nie wygrzmoci*-pomyslalem sobie.
Gdy dojechałem drzwi od ubera otworzył mi uśmiechnięty blondyn.
-witaj słońce- powiedział ze smirkiem na ustach.
-wiem że jestem olśniewający ale nie mow tak do mnie- powiedziałem niby naburmuszony mimo że sekretnie podobało mi się jak do mnie mówił, znaczy chuj go obchodzi bo mam chło pa ka.
*perspektywa ksakabe*
Przebudziłem się około 22 bardzo zdziwiony gdyż w moim łóżku nie było mojego słodkiego kaia. Postanowiłem sprawdzić jego lokalizację żeby upewnić się że jest bezpieczny, w końcu niechciałbym żeby coś się stało mojej kruszynce.
Wziąłem telefon i zamarłem gdy zobaczyłem go na ulicy męskiej spermy 67
-co on tam kurwa robi??!! Zapierdole mu jak wróci. Albo nie mam lepszy pomysł zapierdolę i wypierdole Ale najpierw...
Otwarłem instagrama i przelogowalem się na konto kaia.
-co? On na imprezie u Jake'a? Przecież on go wykorzysta jak chuuuuj.
Nie mogę na to pozwolić, biedny Kai nawet nie widzi co się święci, naiwniak
Zebrałem się z łóżka szybkim ruchem i zacząłem ogarniać.
*powrot perspektywy kaia*
-n-nie rozpijaj mnie Jake-powiedziałem lekko pijany po dwóch chmielnych trunkach.
-no dobra to walimy shoty (Ty chyba do niego walisz chuju)
-nie ma opcji powiedziałem coś
-nie daj się prosić
On wiedział że nie umiem być asertywny, szybkim ruchem podsunął mi kielona z cytrynówką
-jak to jebie nie wypije tego
-nie pyskuj i pij- powiedział jakby zirytowany, powinna wtedy zapalić mi się czerwona lampka
-no już kurwa ogar-chlusnąłem
-dobry chłopczyk
Nim się obejrzałem byłem najebany jak szmata, wtedy Jake powiedział że odniesie mnie do sypialni abym sobie odpoczął
Wziął mnie na ręce i odłożył na łóżko... ale nie wyszedł z pokoju, zamiast tego położył sie obok mnie i przysunął do mnie
-c-c-co ty robisz-powiedziałem wystraszony
-ciiii spodoba ci się-szepnął mi do ucha
W tym momencie ogarnąłem że jestem rozjebany że tu w ogóle przyszedłem
-z-zostaw mnie albo ksakabe spuści ci taki wpierdil jak się o tym dowie (spuści szybciej niż myślisz)
-i co mu niby powiesz, nie przyznasz się ze mi odpisałeś i postanowiłeś tu przyjść
I tu miał rację nie miałem zamiaru się mu przyznawać, byłem w pizdzie, tylko manifestacje mogły mnie teraz uratować
-ksakabe spuścił ci wpierdol, ksakabe spuścił ci wpierdol, ksakabe spuścił ci wpierdol-zacząłem powtarzać na głos
-twoje zaklęcia na chuj się teraz zdadzą- powiedział wkładając mi rękę pod koszulkę
Nie zdążył mnie zmacać bo rozległ się głośny huk drzwi, to był ksakabe który był gotów spuścić mu wpierdol, mi chyba zreszta tez za to ze tu jestem
-well well well co tu sie odpierdala- powiedział z obłędem w oczach, nigdy wcześniej go takiego nie widziałem.
Nim się obejrzałem złapał jake'a za szmaty i odsnunal go ode mnie, muszę przyznać ze bardzo mi się to spodobało jak o mnie walczył(ty shonie jebany)
Jake próbował go przegadać ale nim zdążył złożyć pierwsze zdanie dostał prawego sierpowego i plaskacza z lewej.
-odpierdol się od mojego chłopaka ty jebany shonie.-warknął na blondyna
CZYTASZ
Idealny
Ficción GeneralPiętnastoletni Kai zaczyna pierwszą klasę co jest bardzo nudne dla chłopaka, lecz wszytko zmienia pewien siedemnastolatek który uczęszcza do tej samej szkoły. Słowa autorów: Opowieść pisana na lekcjach, mogą pojawiać się błędy ortograficzne, cringe...
