śmierć

2 0 0
                                        

Dziś jest ostatnia noc, kiedy mój kot jeszcze żyje. Już za kilka godzin zabierzemy ją do weta, żeby zakończyć jej cierpienia. Dopiero teraz do mnie dotarło. Kotka, która kocham od ponad 10 lat, będzie musiała mnie opuścić. Winie siebie, że nie udało się wcześniej wykryć niektórych rzeczy i może zapobiec. Przedłużyć jej czas na Ziemi. Pożyłaby dłużej.

Dziś też jest ostatnia noc kiedy moja druga połówka śpi ze mną w łóżku przed wyjazdem. Później zobaczymy się dopiero za miesiąc. Około. Raczej nie wcześniej, może później. Winie siebie, bo poprzednia noc mogła się inaczej skończyć, a ja dziś do siebie nie miałabym wyrzutów sumienia w stosunku do niespełnionych obietnic do niej. Ale nie jestem w stanie. A dzisiaj na wieczór się przez to wszystko zjebało. Mogło to inaczej wyglądać, ale jestem zepsuta. Dzisiejsza noc nie powinna zostać zapamiętana, ale musi być zapamiętana. Jest ważna. Jedyna w swoim rodzaju. Ostatnia.

Dotarło do mnie, że dwie noce temu ostatni raz usłyszałam jak ona drapała do moich drzwi rano, żeby wejść do pokoju i pójść spać do swojej leżanki na parapet. Ostatni raz. A ja jej nie otworzyłam drzwi. Nie chciałam by wchodziła, żeby mojej połówce się dobrze spało, żeby ona nie przyszła i nie zostawiła plamki na podłodze, stole czy gdzieś indziej. Żeby nie śmierdziało u mnie w pokoju. Żałuję bardzo, że wtedy nie wstałam i jej nie otworzyłam drzwi. To już się nie powtórzy. Ona nie będzie drapała, a ja więcej nie będę miała możliwości jej wpuścić do pokoju. Już nigdy więcej nie zawołam jej do łóżka. Nigdy więcej nie przyjdzie i nie położy się obok mojej poduszki, żebym ją miziała po brzuszku. Nie będzie mruczał jak traktor wyciągając "kopyto" do góry. Nigdy więcej nie przyjdzie do mnie pod prysznic, gdy skończę się myć, żebym ją mogła pomiziać. Nie będzie miauczeć, że chce jeść. Nie zwymiotuje trwaki, której babcia jej dała, bo tak się daje kotkom. Nie złapie kleszczy z działki. Nie wyliże mi talerza po jajecznicy. Nawet już więcej nie narobi placka na ściankę kuwety lub obok niej. To będzie koniec. Mój kotek już za kilka godzin skończy żywot i zostanę bez niej. Koleje losu.


Ja będę żyć dalej. Ona nie.

Ja będę jeść codziennie dalej. Ona nie.

Ja będę pić dalej. Ona nie.

Ja będę chodzić, biegać. Ona nie.

Ja będę mogła się załatwić. Ona nie.

Ja będę cierpieć. Dina już nie.

Moje przemyśleniaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz