cos jest między nami
zgrzyt
nagle mnie nie ma, wyłączam się, nie chce kontynuować, czuje się źle, opuszczona, sama, samotna, pozostawiona
potem wracam. Czuje się głupio. Ona cierpi, ja cierpię
później wszystko się układa, nie zapominamy, ciągłe przytyki, ale życie ciągnie się dalej. Kontynuacja życia, bo co innego pozostało
znowu chce o niej napisać, jest cudowna, kocha mnie
dzięki niej poznałam co to miłość, jak to jest się troszczyć o drugą osobę
moje myśli nie potrafią jednoznacznie stwierdzić czy to na wieczność, czy to się jednak kiedyś skończy
gdzie ten facet????
Lubię wyjazdy, ale jej się one do końca nie podobają, chciałaby mieć mnie przy sobie. Dla mnie nie ma pracy w jej okolicy. Ja chcę do pracy wybyć, wrócić za tydzień, dwa czy miesiąc. Dla niej to jest ciężkie, praktycznie nie do przeskoczenia, bo wtedy mnie nie ma. Tak - mniej odpisuje, mniej się interesuje jej życiem, bo żyje. Żyje wtedy tu i teraz, praca mnie pochłania, codzienność tam wygląda trochę inaczej, żyje się wtedy w bańce "tu i teraz" a nie "wszędzie i nigdzie" jak to zwykle bywa.
Telefon jest super, super sprzymierzeńcem, dużo na nim siedzę, bo sobie wmawiam, że muszę mieć kontakt ze światem, muszę sprawdzić fejsa czy ktoś na grupę czegoś nie dodał, czy coś się nie stało w necie co mogłoby mnie ominąć...
Ale znikam wtedy z realnego świata. Nie chce mi się żyć, sprzątać, rozmawiać z ludźmi, wychodzić, ćwiczyć. Jak mam to pogodzić?
Czuję się w kółko tak samo, ogólnie wydaje mi się że jest lepiej psychicznie niż rok czy 2 czy 3 lata temu w tym okresie, ale to znowu powrót w depresyjną mnie. Ponownie to samo. Przestój.
CZYTASZ
Moje przemyślenia
Puisijaki kurwa opis, jak ktoś chce przeczytać moje wypociny, to droga wolna, zapraszam
