znowu jest źle
płacze sobie tak po prostu
Jakiś czas temu wróciłam do domu, od przyjaciółki. Miałam jeden cel na dziś - pójście na noc do znajomego. Już miałam cały plan „realizacji" przygotowany, kiedy co zjeść, o której się umyć i ubrać, kiedy mniej więcej zacząć się malować. Pozostało pytanie, na którą godzinę mam przyjść? Spytałam go. Odpowiedział, że jednak nie może, bo go jakiś kolega zaprosił i on to do niego pójdzie, a czy ja mogę przyjść w dzień? No generalnie mogłabym. Ale jak tylko przeczytałam pierwszą część wiadomości, to od razu wszystkiego mi się odechciało. Czasami tak mam, wracam do domu, zwijam się w kulkę i płaczę. Powinnam się cieszyć, jestem zdrowa, mam rodzinę, mam gdzie mieszkać i co jeść. Ale ja jednak nie potrafię. Ja nawet nie chce niczego więcej. Więc dlaczego potrafię przyjść do domu, usiąść lub się położyć i tak wykonywać tę czynność bez chęci na nic?
Jestem chujowa. Nie podoba mi się sposób w jaki żyję. Chciałabym zmienić swoje życie, ale nie potrafię. Po co mam zmieniać skoro mam wszystko, co potrzebne? Po co, skoro może być gorzej?
CZYTASZ
Moje przemyślenia
Puisijaki kurwa opis, jak ktoś chce przeczytać moje wypociny, to droga wolna, zapraszam
