Rozdział 4

187 17 0
                                        

Perspektywa Madison

Woda, która dostała się do moich płuc, sprawiała, że płonęły żywym ogniem. Gdy tylko wyszłam na brzeg, zaczęłam kaszleć i upadłam na kolana. Mój skok z klifu wyglądał jak samobójstwo, wilkołak mogłyby go nie przeżyć, ale ja na szczęście byłam również wampirem. Czułam, że mój mate rozpacza nad moją stratą i nie może sobie z nim poradzić. Nie potrafi pokonać pustki.

~ Ario, co powinnam teraz zrobić?- Powiedziałam, rozglądając się dookoła.

~ Czekaj.- Byłam zdenerwowana. Wytarłam ręce o mokre spodnie, pozbywając się piasku i nieświadomie przetarłam czoło. Trzęsłam się lekko przez zimno i strach, który próbował zawładnąć każdą komórką. Uważałam to za śmieszne, zawsze starałam się być twarda, pewna siebie, czasem nawet drapieżna, lecz w tamtym momencie srałam w gacie. Byłam pieprzonym tchórzem i nikt nie mógł temu zaprzeczyć. Stałam w tym samym miejscu przez trochę czasu, na ręce poczułam jakiegoś owada, więc miałam zamiar go zgnieść, lecz podleciał do mnie i zaczął krzyczeć, żebym uważała. Dopiero wtedy zrozumiałam, że była to wróżka.

- Przepraszam.- Miała może pięć centymetrów, piękne falowane blond włosy i śliczne szmaragdowe skrzydełka pod kolor oczu.

-Mam nadzieję, że ci przykro, bo mogłaś mnie zabić! Oddychaj Anna, jesteś kwiatem lotosu na tafli... kurwa nie jestem żadnym pieprzonym kwiatem.- Spojrzała na mnie dziwnie, po czym zwiesiła ramiona i powiedziała.- Przepraszam, uczę się panować nad złością, ale nie za bardzo mi wychodzi.- Wzięła pięć głębokich wdechów i kontynuowała.- Wyrocznia cię wzywa. Biegnij za mną.- I odleciała, a ja stałam z rozdziawioną buzią, myśląc nad sytuacją, w której się znalazła. Cały czas w mojej głowie pojawiało się pytanie, czy oszalałam. Zerwałam się z miejsca i z szybkością wampira pobiegłam za wróżką. Leciała szybko, ale nie była tak szybka, jak ja, więc po minucie biegłyśmy ramię w ramię, jeśli mogłam tak to nazwać. Znalazłyśmy się w jaskini, która mieniła się wieloma kolorami. Patrzyłam na to, jak zaczarowana, nie potrafiłam oderwać wzroku, aż w końcu zauważyłam średniej wielkości dziurę napełnioną czarną wodą. Dziewczyna machnęła ręką trzy razy, a ja poczułam dziwny ucisk w gardle.– Teraz możesz oddychać pod wodą.- Po chwili zniknęła w otchłani. Wiedziałam, że muszę pójść w jej ślady, a gdy już to zrobiłam, płynęłyśmy w nieznaną mi stronę. Przede mną rozciągał się zapierający dech w piersiach krajobraz. Rafy koralowe, najróżniejsze gatunki ryb i syreny. Małe dzieci grały w jakąś dziwną grę z użyciem muszelki, niektóre ścigały się z rybami, a jeszcze inne leżały patrząc na kolegów. Żyli tu w zgodzie z naturą, która ich otaczała.- Tam jest jaskinia, resztę drogi musisz pokonać sama. Nawet miło było cię poznać.- Uśmiechnęła się i rozpłynęła w powietrzu, na co przewróciłam oczami. 

- Dzięki za pomoc... wróżko.- Takim sposobem znalazłam się w sytuacji, która miała jeszcze bardziej skomplikować moje życie, choć kiedyś myślałam, że jest to niemożliwe. Gdy byłam już we wskazanym miejscu, usłyszałam głos.

- Nie bój się drogie dziecko.- Wypłynęłam na powierzchnie i weszłam po kamiennych schodach, które prowadziły do kobiety siedzącej po turecku. Była zachwycająca, czarne włosy do pasa i jasna skóra dodawały jej uroku, a biała szata sprawiała, że wyglądała jak grecka bogini, jednak gdy się przyjrzałam, mogłam zobaczyć coś przerażającego w jej wyglądzie. Jej oczy w pełni pokrywała biel, to sprawiło, że cofnęłam się krok w tył.- Od krwi do krwi potomek się rodzi, kto od krwi powstał, kiedyś się odrodzi.- Ten głos brzmiał, jakby pochodził innego świata. Chciałam uciec, ale coś zatrzymało mnie w miejscu.- Błękitna rzeka niesie go z falami, by mógł przeżyć lub zginąć razem z bratankami. Słabość bywa siłą. Siła bywa złotem. Smutek mówi za nas, kto teraz, a kto potem.- Zaczęłam szybciej oddychać. 

-Przestań! Cokolwiek robisz, przestań!- Za dużo wrażeń jednego dnia sprawiło, że byłam bliska omdlenia. 

-Na świecie jest wiele istot wróżki, wilkołaki wampiry, syreny, anioły, demony, ale ty to wiesz. Ona to wie. Jesteś dzieckiem zrodzonym z krwi wampira i wilkołaka, złota wilczyco, a Aria jest twoim przewodnikiem. Będzie ci ciężko wszystko naprawić kochanie, lecz jesteś silna. Czuję to nawet tutaj. Przemawia przez ciebie, próbując się wydostać. Jednak ty wolisz trzymać to w klatce. Jeszcze nie chcesz poznać prawdy, bo boisz się, że będzie okropna. 

- Czy ta przepowiednia jest o mnie?

- Sama zrozumiesz to z czasem. Czy chcesz poznać swoje przeznaczenie?- Nie miałam pewności, w sumie w tamtym momencie nie byłam niczego pewna. Czułam się jak dziecko zagubione w lesie. Bałam się każdego napotkanego zwierzęcia albo cienia. Decyzja musiała zostać podjęta szybko, więc po prostu powiedziałam 

-Tak  


WyjątkowaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz