Rozdział 16

107 13 0
                                        

Wyciągnęła rękę z mieczem przed siebie i zaczęła biec w moją stronę. Gdy już była dość blisko zrobiłam unik. Korzystając z okazji zmaterializowałam miecz z wody. Nie pytajcie dlaczego akurat z wody. Wyprowadziła mi uderzenie odgórne które sparowałam. Trochę uczyłam się walczyć mieczem podczas treningów. Wyprowadzałam ciosy i unikałam ciosów mojej przeciwniczki. Walczyłyśmy tak chwilę. W pewnym momencie moje oczy zaczęły świecić na biało. Widziałam błysk i nic więcej potem tylko ciemność 

Aria

- Twoja babka nie byłaby z ciebie zadowolona. Ja jestem Aria pierwsza złota wilczyca.- Miecz z wody zamienił się w ognisty.

- Ja..... to nie jest możliwe.- Wyglądała jakby zobaczyła ducha. Poniekąd tak jest.  Nie była skupiona. Szybko wzięłam sprawy w swoje ręce. Wytrąciłam jej miecz ,a swój uniosłam nad głowę.

- Przez twoją postawę wobec mnie i Madison skazuję cię na śmierć.- W jej oczach zobaczyłam przerażenie. Nagle moją głową wstrząsnął ból. To Madison. Wiem już czemu  nie chce bym głośno mówiła. Zaczęła przejmować kontrole. Nie ja muszę skończyć to co zaczęłam. Wzięłam zamach ,ale było za późno .

Madison

-Boże..- Upadłam na ziemie. Schowałam twarz w dłonie i zaczęłam szlochać. Dlaczego ona to zrobiła. Chciała ją zabić. Ja chciałam. Jestem potworem. Gdybym na czas się nie przebudziła to... nie chcę o tym myśleć. Poczułam dłoń na ramieniu. Obróciłam się i zobaczyłam królową elfów. 

- Przepraszam to nie byłam do końca ja.- Przytuliła mnie. Nie spodziewałam się tego.

- Nie przepraszaj to moja wina. Ja cię zaatakowałam. Udowodniłaś mi ,że mogę ci ufać. Chodź za mną.- Zaczęłyśmy iść w stronę obrazu jej babci. Stanęła przed nim i wbiła miecz w środek przekręcając go w lewo. Coś zaskrzypiało ,a potem się przełączyło. Przed nami otworzyły się drzwi. Serio mam już tego dość ,a to dopiero druga wizyta. Jeszcze siedem. Zostało tylko dziewięć miesięcy do krwawego księżyca. Do okrutnego wyboru. Za drzwiami nie było żadnych schodów tylko przestronna komnata. Pośrodku był wielki kamienny stół ,a na nim leżała jakaś postać ,albo raczej postacie. Patrzyłam na nie chwile.

- To moja siostra Enesme i brat Erik. Zapadli w śpiączkę po wojnie z olbrzymami. Uratowali wszystkich swoją mocą. Są bliźniętami więc mogli łączyć ze sobą swoją magię. Byli ,a raczej są najpotężniejszymi elfami. Ten kamień który oboje trzymają utrzymuje ich przy życiu. Według mojej babki powinnam ci go dać ,ale nie mogę. Pewnie chciałabyś wiedzieć skąd to wiem. Babcia spisała na pergaminie wiadomość do nas i do ciebie. 

- Czy nie sądzisz, że oni cierpią. Są utrzymani przy życiu ,ale nie do końca. Nie mogą się ruszyć. Ten kamień podtrzymuje ich prace serca. Ty wolałabyś umrzeć. Ja też i sądzę ,że oni także.

- Kłamiesz !!! Oni muszą zostać ze mną. Nie mogę zostać sama.

- Nie zostaniesz oni będą zawsze w twoim sercu. Nigdy nie będziesz sama ,ale musisz pozwolić im odejść do lepszego świata.

- Nie mogę.

- Możesz dasz rade wiem jakie to trudna ,ale wierze w ciebie. Nie pozwól by smutek tobą zawładnął musisz rządzić królestwem. Pomyśl o poddanych.- Nastąpiła chwila ciszy. Alaire podeszła do swojego rodzeństwa. Złożyła im na czołach pocałunki po czym odwróciła się w moją stronę.

- Masz rację ,ale nie robię tego dla ciebie tylko dla poddanych.

-Rozumiem.- No pięknie. W myślach powstrzymywałam Arię przed przejęciem kontroli. Była bardzo, ale to bardzo wkurzona. Królowa zabrała kamień z rąk rodzeństwa. 

-Proszę.- Podała mi kamień ,a ze swoich spodni wyjęła pergamin.- To napisała moja babcia. Chciała by ci to przekazać. A teraz proszę cię byś opuściła królestwo. Przepraszam ,ale nie będę miała teraz czasu.

- Ja to rozumiem ,ale lepiej już pójdę bo Aria tego nie rozumie.- Zaczęłyśmy się śmiać.- Współczuję straty.- Przytuliłam ją

- Dzięki tobie wiem co jest najważniejsze. Dziękuje i do zobaczenia. 

-Do zobaczenia.- Puściłam ją i ruszyłam z kamieniem oraz pergaminem w stronę pokoju. Byłam z siebie zadowolona. A Arie chciałam zabić.

~ Jak ona może nas tak w ogóle traktować. Zostaniemy tu ile będziemy chciały.

~ Zamknij się nie masz nic do gadania zaraz na tu nie będzie. Zawiodłaś mnie chciałaś ją zabić 

~Nie mów do mnie takim tonem. Gdyby nie ja już byś fruwała z aniołkami. Zostajemy ona nie ma nade mną władzy

~Ale ja mam.- Użyłam całej swojej siły woli i zrzuciłam Arie w głąb umysłu. Aria już się nie odzywała. Otworzyłam drzwi i weszłam do mojej tymczasowej komnaty.

-Gdzie ty byłaś !? Odchodziłem od zmysłów. Przed drzwiami z wyciągniętą ręką stał Nathan. Widać chciał iść mnie szukać.

-Spokojnie przecież nie umarłam.- Podeszłam do moich rzeczy i zaczęłam je pakować 

-Co ty robisz ?

- Nie widzisz pakuje się. Musimy już wyjechać.- Podszedł do mnie i obrócił w swoją stronę.

-Dlaczego ?

-Bo królowa nas o to prosiła.- Nie miałam za dużo rzeczy więc już byłam gotowa. Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.- Co tak stoisz trzeba ruszać.- Otworzyłam drzwi i szłam w kierunku wyjścia. Nath pobiegł do mnie.

-I co teraz ?

-Mamy dwa kamienie jeszcze siedem. Czeka nas jeszcze długa podróż. Udamy się do Shadow Hill.

~~~~~

Przepraszam ,że tak długo nie było rozdziałów ,ale nie miałam weny. Mam nadzieje ,że mi wybaczycie. Jak sądzicie ile powinno być rozdziałów tego opowiadania ? Powinnam je przedłużyć ,a może skrócić ?Dziękuje wszystkim którzy to czytają ;-) 

WyjątkowaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz