Sen się skończył ,ale ja się nie obudziłam. Usłyszałam czyjś płacz. Poszłam w tamtą stronę. Wiedziałam ,że to nie jest prawdziwe. Miewałam świadome sny od dzieciństwa. Lecz postać która płakała była Arią. Podeszłam do niej i położyłam rękę na jej ramieniu. Krajobraz przedstawiał mały strumyczek przy którym klęczała. Dookoła było pełno kwiatów wydawać by się mogło ,że jest to cudowne miejsce ,lecz chmury odejmowały mu uroku. Ciężkie burzowe chmury. Co chwile na niebie pojawiały się błyskawice.
- Aria
- To moja wina. On cierpiał przeze mnie.- Burza stawała się coraz głośniejsza. Popatrzyłam w lewo i w prawo. Drzewa łamały się w pół.
- Zrobiłaś to co słuszne. Gdyby nie ty wojna trwała by dalej.
-Zostawiłam swojego mate....- Nie dałam jej dokończyć.
- Bądź silna dla niego. On mówił ,że będzie silny dla ciebie.
-Masz racje.- Podniosła się z klęczek. Nagle niebo zaczęło się przejaśniać ,a słońce wyjrzało zza chmur. - Dziękuje. Żegnaj Madison
-Ale chciałam ....- Obudziłam się. No dlaczego w takim momencie. Zdziwiła mnie jedna rzecz dlaczego spałam w ramionach Nathana. Gdy sytuacja stała się jaśniejsza szybko wyskoczyłam z łóżka i poszłam do łazienki. Stanęłam przed umywalką. Spojrzałam w lustro. Moje oczy były białe, nie wiedziałam dlaczego. Mrugałam kilka razy, oczy wróciły do normalnego koloru. Obmyłam twarz. To nie pomogło. Dlaczego to wszystko się dzieje ? Los kazał mi spotkać mate, a teraz płata mi figle. Nie mogę być z Nathanem bo mam Johna. Weszłam cichutko do pokoju. Zabrałam moje ciuchy z krzesła i się w nie przebrałam. Musiałam się przewietrzyć. Podeszłam do drzwi i chwyciłam za klamkę.
- Gdzie idziesz ?- Odwróciłam się w stronę łóżka. Nathan siedział na końcu, ocierając twarz dłońmi.
- Muszę iść się przewietrzyć.- Chciałam otworzyć drzwi ,ale zatrzymało mnie jego pytanie.
- Ty już wiesz ?- Zdziwił mnie tym pytaniem.
- Co wiem ?
- Dobrze wiesz o co chodzi. Wiesz ,że jesteś odporna na więź mate. Wiesz o krwawym księżycu. Znasz już historię Arii.
- Skąd ty to wszystko wiesz ?!- Byłam zdezorientowana. Przecież nic mu jeszcze nie mówiłam. Dopiero o tym śniłam. Nie miałam okazji tego przemyśleć.
- Jestem wyrocznią ciemności. Byłem w twoich snach. Wiem ,że umrę ja albo John. Obiecaj mi ,że jeżeli będziesz musiała wybrać uratujesz jego.
- Nath ja....
-Obiecaj !!
- Obiecuję.- Spuściłam wzrok. Szarpnęłam za klamkę i wyszłam z pokoju. Szłam korytarzami które wyglądały tak samo. Był jak w tym horrorze. Drzwi były tam gdzie wcześniej ich nie widziałam. Zgubiłam się. Zza rogu usłyszałam czyjś głos. Wychyliłam się zza rogu. Zobaczyłam tam królową elfów. Klęczała na poduszkach. Wkoło niej było pełno świec. Patrzyła na obraz jakiejś kobiety.
- Przepraszam cię babciu. Wiem ,że powinnam cieszyć się z przybycia wilczycy. W końcu cię uratowała ,ale nie mogę. Nie mogę oddać jej kamienia. On nam pomaga podtrzymuje ich przy życiu. Oni zginą jeżeli oddam jej kamień. Nie mogę na to pozwolić.- Wyszłam i popatrzyłam na nią. Dopiero teraz zauważyła moją obecność. Dostrzegłam na jej policzkach mokre ślady.
- Przepraszam za to co zrobię.- Usłyszałam w jej słowach taki żal i ból.
- Spokojnie nie chcę ci nic zabierać.
- Będziesz i tak musiała to zrobić jeżeli dowiesz się co to jest.- Wstała z klęczek. Popatrzyła mi w oczy i wyciągnęła miecz.- Żegnaj.- Wyciągnęła rękę z mieczem przed siebie i zaczęła biec w moja stronę.
~~~~~~~~~~~~
Hejka jestem teraz w internacie i mam problemy z internetem. Dziękuje za cierpliwość. Mam nadzieje ,że wam się podoba.
CZYTASZ
Wyjątkowa
LobisomemOd wielu lat uciekałam przed odpowiedzialnością, jednak przeznaczenie doprowadziło mnie do miejsca, w którym nigdy nie chciałam się znaleźć... - W trakcie korekty
