-Pamiętaj, że nic nie jest przesądzone. Widzę różne ścieżki, którymi możesz podążyć. Nie wszystkie są właściwe, ale nikt nie może pomóc ci przy wyborze.- Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to zdanie ma drugie dno. Może gdybym wiedziała, lepiej przygotowałabym się na to, co nadejdzie.
-Proszę, powiedz mi czy ta przepowiednia jest o mnie. Potem możesz sobie mówić zagadkami do woli. Chcę wiedzieć tylko tą jedną maleńką rzecz.- Nie byłam pewna czy na mnie patrzy, co myśli lub czuje. Przy tej kobiecie nie miałam pojęcia, jak się nazywam.
- Przodkowie mówią, że tak. Teraz posłuchaj mnie uważnie, bo to, co ci teraz powiem, jest ważne w twojej historii.- Skinęłam głową, choć nie wiedziałam, czy ona to widziała.- Wiele tysięcy lat temu na tych terenach żyły trzy najważniejsze stada. Wilki, wampiry i ludzie. Inni nadnaturalni ukrywali się aż do czasu narodzin wyjątkowej dziewczynki imieniem Aria. Była wampirem i wilkołakiem. Tak jak każde z tych plemion posiadała ludzkie cechy. Czarne włosy z niebieskim pasemkiem, brązowe oczy i nieskazitelna cera, biała jak papier, a gdy zmieniała się w wilka, jej futro było złote z niebieskim pasmem. Jej serce było równie złote, pomagała wszystkim istotą, a sprawiedliwość i poświęcenie są dalej brane za przykład. Pewnego dnia poznała alfę. Tyrana, przez którego wszyscy cierpieli. Idąc przez las, usłyszała krzyki, więc bez wahania pobiegła w tamtą stronę i zobaczyła małą przestraszoną elficę. Gdy była bliżej zobaczyła czarnego wilka, który warczał. Wyglądał, jakby chciał pożreć dziecko, a kiedy skoczył, Aria przemieniła się i zaatakowała. Zdezorientowany wilk spojrzał na nią i wtedy zdarzyła się ta najpiękniejsza rzecz dla tej rasy. Nastąpiło wpojenie. Aria nie mogła znieść myśli, że mężczyzna krzywdził niewinnych. Jednak nie mogła przestać o nim myśleć. W pełnię krwawego księżyca dokonała wyboru. Zamieszkała z czarnym wilkiem. Zmieniła go, a jej postawa zaimponowała wampirom, jak i ludziom. Od tego czasu wszystkie istoty żyły razem. Ten czas się zmieni, a kiedy równowaga zostanie zachwiana, złota wilczyca wróci. Wróciłaś, a za rok będzie krwawy księżyc.
- Mówisz mi, że jestem dziedziczką przeznaczenia? Jakkolwiek to brzmi. Moja wilczyca nazywa się tak samo, jak dziewczyna z twoich opowieści. Przez cały ten czas rozmawiała ze mną o błahych sprawach, a nie mogła mi powiedzieć tego. Chciałabym ją udusić, ale wtedy musiałabym zabić siebie.- Byłam sfrustrowana.
-Jesteś dzieckiem światła Madison.
-Nie wiem, czy dam radę. Nie jestem na tyle silna, żeby poradzić sobie z tym zadaniem. Co z moim mate? Nie wiem, czy potrafię mu wybaczyć.- Powiedziałam smutno.
-Wszystko zależy od ciebie. Twoja przyszłość z nim byłaby dobra. Pokochałabyś go, miałabyś dzieci i zajmowała się stadem, ale tak dzieje się w większości opowieści. Jest jeszcze więcej wyboistych drug, pełnych przygód, strat czy pomocy. W wielu krainach jesteś znana jako Lupus aurea. Staniesz się światłem prowadzącym przez ciemność, wybawieniem.
- Myślisz, że pokonam zło?
-Jestem tego pewna. Legendy i przepowiednie od wielu lat są pisane o tobie. Pamiętaj, słabość bywa siłą. Siła bywa złotem. Powinnaś przestudiować słowa przepowiedni, wtedy lepiej zrozumiesz i powinnaś wrócić do swojego mate, wyjaśnić tę sytuację. Nie mówię tego jako wyrocznia, ale jako przyjaciółka.
–Dziękuje ci...
-Katherina
-Dziękuję ci Kath. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.
-Nasze spotkanie nastąpi szybciej, niż myślisz. Czas biegnie kochanie, nie zmarnuj ani minuty.
Perspektywa Johna
Leżałem w łóżku, myśląc o mojej słodkiej Madi. Żałowałem, tak bardzo żałowałem, że nie wyczułem wcześniej w niej mojej przeznaczonej. Miałem do siebie żal i choć nie znałem jej długo, chciałem umrzeć z tęsknoty. Moja połowa duszy odeszła zostawiając pustkę. Nie potrafiłem jej wypełnić, patrzyłem w sufit, zastanawiając się co zrobić.
-Zamierzasz tak leżeć przez całe życie?- Spojrzałem na postać opierającą się o ścianę. Nie było jej przy mnie jeden dzień, a już zaczynałem mieć zwidy.
-Dlaczego mnie zostawiłaś?
-Przecież wróciłam. Nie jestem duchem.- Odbiła się butem od ściany i podeszła do mnie. Czekała aż coś zrobię, więc podniosłem drżącą rękę, powoli sunąc po jej ramieniu.- Widzisz, naprawdę tu jestem. Dalej żyję.- Wziąłem ją w ramiona, przytulając mocno. Zaczęła się śmiać, był to najpiękniejszy dźwięk, jaki kiedykolwiek słyszałem.
-Jeśli jeszcze raz coś takiego zrobisz, to zamknę cię w piwnicy. Obiecuję ci na słowo alfy.- Przesunąłem brodą po jej szyi i powąchałem włosy. Dziewczyna zachichotała.- Musisz iść się wykąpać.- Popatrzyła na mnie z dziwnym uśmieszkiem.
-Czy chcesz mi powiedzieć, że śmierdzę?- Zastanawiałem się, czy to podchwytliwe pytanie.
-Dokładnie to chce ci powiedzieć.- Chwyciła poduszkę, próbując mnie uderzyć, ale zrobiłem unik.- Mad idź, bo zaraz będę musiał otwierać okna w całym domu.- Skrzywiłem się i powachlowałem koło nosa ręką, żeby odpędzić od siebie zły zapach i dodać wiarygodności moim słowom. Tak naprawdę potrzebowałem czasu, żeby zadzwonić do Nathana.- Jeszcze jedno, musimy porozmawiać o tym, co się stało i nie ma żadnego, ale.
-Ale...-Popatrzyłem na nią znacząco.- Jesteś niemożliwy. Dobra niech ci będzie.- Podeszła do mojej szafy i bez pytania wzięła jakieś ubrania, po czym wyszła, zostawiając mnie samego. Wyciągnąłem telefon, gdy upewniłem się, że słyszę szum wody. Mój beta odebrał po pierwszym sygnale.
-Nathan, ona wróciła.
-Jakim cudem? Znaczy to bardzo dobrze, ale czy to...
-Możliwe? Wygląda na to, że tak. Będę ją obserwował. Mam prośbę bądź pod telefonem.
-Zawsze możesz na mnie liczyć.
-Wiem przyjacielu.
CZYTASZ
Wyjątkowa
Про оборотнейOd wielu lat uciekałam przed odpowiedzialnością, jednak przeznaczenie doprowadziło mnie do miejsca, w którym nigdy nie chciałam się znaleźć... - W trakcie korekty
