8

4.6K 195 22
                                        

Wczoraj wróciłam do domu i nie mogłam przestać myśleć o Leondre. Jeszcze trochę a uderzyłby mnie.

Mama: Loren, za dwa dni wprowadzi się Kris. Bądź dla niej miła. Mamy dla Ciebie niespodziankę.

Kris?

Japierdole.
To jest wielorym nie dziewczyna.

Poszłam do łazienki, umyłam się i zrobiłam lekki makijaż

Poszłam do łazienki, umyłam się i zrobiłam lekki makijaż

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Ubrałam dzisiaj to bo było troche chłodniej

Ubrałam dzisiaj to bo było troche chłodniej

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.


Zaszłam na dół i zjadłam musli. Była dopiero 7:14 więc wskoczyłam na sofę w salonie i zaczęłam coś przeglądać na Instagramie.

O 7:30 wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Jess i razem poszłyśmy do szkoły.

- Hej Loren. - powiedziały jakieś laski chyba z mojego wieku, nie znałam ich.

- Wiesz kto to był? - pomyślałam, że to znajome Jess czy coś.

- Nie ale.. - chciała dokończyć lecz znowu jakieś dziewczyny sie odezwały.

- Ale? - to było dziwne.

- Po akcji z Amandą to jesteś kimś. - dokończyła. Czy mnie to cieszyło, że jestem ,,kimś"?
Niezbyt.

Czekałam właśnie przed szatnią na Jess bo gadała z Mike'm, chyba nie wspominałam.

Jest to jeden z paczki Charliego i Devriesa. W prawdzie spoko koleś.
Po kilku minutach wreszcie przyszli.

- Słuchaj zrywamy się z trzeciej lekcji, idziesz z nami? - spytał.

- No jasne.

Jest właśnie przerwa przed trzecią lekcją i zaraz się zmywamy.

Jess zaprowadziła mnie w opuszczoną część szkoły. W prawdzie nigdy tu nie byłam. Można to w sumie nazwać ruinami. Zaczęłam się rozglądać.

- Strach Cię obleciał? - objął mnie w talii Devreis.
Obleciał ale przez niego. Od razu odeszłam od niego.

- Ona idzie z nami? - spytał ktoś z zaniedowoleniem w głosie.

- Tak a coś Ci nie pasuje? - odezwała się Jess. Poznałam go, to Nick, nieprzyjemny typ.

- Będzie się ociągać, poza tym nie zna terenu. - podszedł do nas. Ja tylko zacisnęłam pięść.

- Zamknij się już, to że jestem nowa nie znaczy, że będę wam ogon robić. - rzuciłam oschle. Byłam zła.

Leondre szedł z nami a ja się co po prostu boję.

- Uważaj bo takie jak ty na ulicy to rozpoznawalne są jako zwykłe dziwki. - podszedł do mnie jeszcze bliżej.

Dałam mu z liścia z całej siły a on odszedł pocierając ręką policzek. Wtedy podbiegł Leo a po chwili Charlie.

- Wypieprzaj stąd. - popchnął go blondyn.

- Nie dasz się. - podszedł do mnie Leo.

- Mhm. - fuknęłam i poszłam do Jess.

- To co dziewczyny, gdzie idziemy? - nagle Leondre objął mnie w tali.

- Opuszczona fabryka? - popatrzyłam na nich i strzepnęłam jego rękę.

- No to idziemy. - odezwał się Mike.

Piętnaście minut później byliśmy na miejscu. Usiedliśmy w takim jakby kółku.

- To co, butelka? - odezwał sie Charlie. Ja popatrzyłam na Jess i sie uśmiechnęłam.

Pierwszy kręcił Mike i wypadło na nią, musiała pocałować Charliego w policzek.

Po kilu rundach wypadło na mnie wybrałam oczywiście wyzwanie. Przełknęłam głośno ślinę bo kręcił blondasek a ja tam nie wiem o czym on myśli.

- No to taak.. - uśmiechnął się do Devriesa.

- Bedzie źle. - szepnęła do mnie Jess. No kuźwa bardzo mnie podniosła na duchu.

- Do wakacji macie udawać pare.- kiedy to powiedział serce zaczęło szybciej bić.

Jak ja mam udawać z nim parę jak ja się go boję?

- A na wycieczce macie razem spać. - po tych słowach zaczęłam się śmiać. Nie wiem czemu po prostu.

Muszę to wyjaśnić.

**

S

Stałam pod domem z Devriesem.
- Co cię dzisiaj ugryzło? - odsłonił kosmyk włosów z mojej twarzy.

- Co mnie ugryzło? - uniosłam brwi.

- Coś źle powiedziałam, zrobiłem? - On nic nie pamięta?

- Leondre, wczoraj mnie podduszałeś w szkole. - oczy mi się zeszkliły jak tylko o tym pomyślałam.

- Kurwa. - zaczął szybciej oddychać i złapał się za głowę.

- J-ja nie mogę. - wydusiłam to z siebie.

- Loren. - złapał mnie za ręce i popatrzył na mnie przejęty. - Możemy na spokojnie porozmawiać? - spytał z nadzieją.

- Dobra, chwilę. - otworzyłam drzwi do domu i zaprosiłam do środka.

- Chcesz coś do picia? - stanełam w kuchni obok wyspy.

- Nie, posłuchaj. - zaczął. - Ja nic z wczoraj nie pamiętam.

Leondre

Kurwa co ja musiałem odjebać, że tak się mnie boi?

Podduszałem? Co kurwa?

- Nic a nic? - spytała.

- Z imprezy no pamiętam ale ze wczoraj nic. - podrapałem się po głowie. - Loren co ja ci zrobiłem?
- Nie chce o tym rozmawiać. - uciekała wzrokiem ode mnie. - Nie pij tyle i nie wciągaj. - dodała po chwili.

- Kurwa. - fuknąłem i uderzyłem ręką o blat. - Kurwa Loren przepraszam, przepraszam cie bardzo. - złapałem się za głowę i przejechałem po niej od przodu w tył.

- Leondre. - odezwała niepewnie a ja ją przytuliłem.

Jaki ja jestem zjebany.

- Obiecuje, że nigdy cie nie skrzywdzę. - powiedziałem.

Loren

Po tych słowach byłam już spokojniejsza. Dlaczego on tak na mnie działa?

Leondre Devries Bad Boy ? Maybe Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz