Część ✋ przed wami historia 15-letniej Loren, która rozpoczyna rok szkolny w nowej szkole. Poznaje tam Jess, stają się one przyjaciółkami poznaje też Leo.. zapewne kojarzycie. Co z tego wszystkiego będzie? Bądźcie na bieżąco a wszystko będzie jasne.
Wczoraj wróciłam do domu i nie mogłam przestać myśleć o Leondre. Jeszcze trochę a uderzyłby mnie.
Mama: Loren, za dwa dni wprowadzi się Kris. Bądź dla niej miła. Mamy dla Ciebie niespodziankę.
Kris?
Japierdole. To jest wielorym nie dziewczyna.
Poszłam do łazienki, umyłam się i zrobiłam lekki makijaż
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Ubrałam dzisiaj to bo było troche chłodniej
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Zaszłam na dół i zjadłam musli. Była dopiero 7:14 więc wskoczyłam na sofę w salonie i zaczęłam coś przeglądać na Instagramie.
O 7:30 wyszłam z domu. Po drodze spotkałam Jess i razem poszłyśmy do szkoły.
- Hej Loren. - powiedziały jakieś laski chyba z mojego wieku, nie znałam ich.
- Wiesz kto to był? - pomyślałam, że to znajome Jess czy coś.
- Nie ale.. - chciała dokończyć lecz znowu jakieś dziewczyny sie odezwały.
- Ale? - to było dziwne.
- Po akcji z Amandą to jesteś kimś. - dokończyła. Czy mnie to cieszyło, że jestem ,,kimś"? Niezbyt.
Czekałam właśnie przed szatnią na Jess bo gadała z Mike'm, chyba nie wspominałam.
Jest to jeden z paczki Charliego i Devriesa. W prawdzie spoko koleś. Po kilku minutach wreszcie przyszli.
- Słuchaj zrywamy się z trzeciej lekcji, idziesz z nami? - spytał.
- No jasne.
Jest właśnie przerwa przed trzecią lekcją i zaraz się zmywamy.
Jess zaprowadziła mnie w opuszczoną część szkoły. W prawdzie nigdy tu nie byłam. Można to w sumie nazwać ruinami. Zaczęłam się rozglądać.
- Strach Cię obleciał? - objął mnie w talii Devreis. Obleciał ale przez niego. Od razu odeszłam od niego.
- Ona idzie z nami? - spytał ktoś z zaniedowoleniem w głosie.
- Tak a coś Ci nie pasuje? - odezwała się Jess. Poznałam go, to Nick, nieprzyjemny typ.
- Będzie się ociągać, poza tym nie zna terenu. - podszedł do nas. Ja tylko zacisnęłam pięść.
- Zamknij się już, to że jestem nowa nie znaczy, że będę wam ogon robić. - rzuciłam oschle. Byłam zła.
Leondre szedł z nami a ja się co po prostu boję.
- Uważaj bo takie jak ty na ulicy to rozpoznawalne są jako zwykłe dziwki. - podszedł do mnie jeszcze bliżej.
Dałam mu z liścia z całej siły a on odszedł pocierając ręką policzek. Wtedy podbiegł Leo a po chwili Charlie.
- Wypieprzaj stąd. - popchnął go blondyn.
- Nie dasz się. - podszedł do mnie Leo.
- Mhm. - fuknęłam i poszłam do Jess.
- To co dziewczyny, gdzie idziemy? - nagle Leondre objął mnie w tali.
- Opuszczona fabryka? - popatrzyłam na nich i strzepnęłam jego rękę.
- No to idziemy. - odezwał się Mike.
Piętnaście minut później byliśmy na miejscu. Usiedliśmy w takim jakby kółku.
- To co, butelka? - odezwał sie Charlie. Ja popatrzyłam na Jess i sie uśmiechnęłam.
Pierwszy kręcił Mike i wypadło na nią, musiała pocałować Charliego w policzek.
Po kilu rundach wypadło na mnie wybrałam oczywiście wyzwanie. Przełknęłam głośno ślinę bo kręcił blondasek a ja tam nie wiem o czym on myśli.
- No to taak.. - uśmiechnął się do Devriesa.
- Bedzie źle. - szepnęła do mnie Jess. No kuźwa bardzo mnie podniosła na duchu.
- Do wakacji macie udawać pare.- kiedy to powiedział serce zaczęło szybciej bić.
Jak ja mam udawać z nim parę jak ja się go boję?
- A na wycieczce macie razem spać. - po tych słowach zaczęłam się śmiać. Nie wiem czemu po prostu.
Muszę to wyjaśnić.
**
S
Stałam pod domem z Devriesem. - Co cię dzisiaj ugryzło? - odsłonił kosmyk włosów z mojej twarzy.
- Co mnie ugryzło? - uniosłam brwi.
- Coś źle powiedziałam, zrobiłem? - On nic nie pamięta?
- Leondre, wczoraj mnie podduszałeś w szkole. - oczy mi się zeszkliły jak tylko o tym pomyślałam.
- Kurwa. - zaczął szybciej oddychać i złapał się za głowę.
- J-ja nie mogę. - wydusiłam to z siebie.
- Loren. - złapał mnie za ręce i popatrzył na mnie przejęty. - Możemy na spokojnie porozmawiać? - spytał z nadzieją.
- Dobra, chwilę. - otworzyłam drzwi do domu i zaprosiłam do środka.
- Chcesz coś do picia? - stanełam w kuchni obok wyspy.
- Nie, posłuchaj. - zaczął. - Ja nic z wczoraj nie pamiętam.
Leondre
Kurwa co ja musiałem odjebać, że tak się mnie boi?
Podduszałem? Co kurwa?
- Nic a nic? - spytała.
- Z imprezy no pamiętam ale ze wczoraj nic. - podrapałem się po głowie. - Loren co ja ci zrobiłem? - Nie chce o tym rozmawiać. - uciekała wzrokiem ode mnie. - Nie pij tyle i nie wciągaj. - dodała po chwili.
- Kurwa. - fuknąłem i uderzyłem ręką o blat. - Kurwa Loren przepraszam, przepraszam cie bardzo. - złapałem się za głowę i przejechałem po niej od przodu w tył.
- Leondre. - odezwała niepewnie a ja ją przytuliłem.
Jaki ja jestem zjebany.
- Obiecuje, że nigdy cie nie skrzywdzę. - powiedziałem.
Loren
Po tych słowach byłam już spokojniejsza. Dlaczego on tak na mnie działa?