Z nami koniec

152 10 0
                                        

Zostałem przewieziony na komisariat, skuty w kajdanki jestem prowadzony przez długi korytarz aż do pokoju przesłuchań.

Pokój był praktycznie pusty stał w nim tylko stół i dwa krzesła, ściany były szare a na jednej z nich było okno typu ja ich nie widzę ale oni mnie tak.

Do pokoju wszedł jakiś inny typek i zaczął przesłuchanie.
Był łysy, wysoki i puszysty.

-Co robiły narkotyki w twoim samochodzie? - zapytał swoim ciężkim głosem

-Nic nie powiem

-Lepiej żebyś współpracował

-Gorzej być chyba nie może

-Może jeśli się nie przyznasz do przemytu tego syfu

-A jak się przyznam to co?

-Dostaniesz mniejszy wyrok za współpracę

-Okey, dobra wszystko powiem

-No to słucham.

Opowiedziałem całą sytuację, powiedziałem skąd miałem towar i komu go zawoziłem.

Po około 30 minutach wyczerpujących zeznań zamknięto mnie do pomieszczenia z kratami. Pozwolono mi wykonać jeden telefon, więc zadzwoniłem do Lucy. Chciałem aby tu przyjechała.

Pojawiła się po około 40 minutach. Wpuszczono ją do pomieszczenia w którym miałem spędzić czas do wyjaśnienia sprawy.

-Jack co to do cholery ma znaczyć? Co ty tutaj robisz? - zapytała wyraźnie zdenerwowana

-Spokojnie wszystko ci wyjaśnię

-No ja myślę - powiedziała zdenerwowana

-Szef dawał mi dodatkowe zlecenia, miałem za to dodatkową kasę, przewoziłem narkotyki - powiedziałem i spuściłem głowę.

-Że cooo!? Zwariowałeś? Kim ty w ogóle jesteś do cholery!? - wykrzyczała łapiąc się za głowę

-Lucy przepraszam Cię za wszystko

-Już nie musisz, z nami koniec, nie będę z kryminalisą - powiedziała i wyszła ze łzami w oczach.


Ostatnia ProstaOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz