Rozdział 18

1K 87 15
                                        

Po przerwie świątecznej w Hogwarcie dla niektórych uczniów rozpoczęła się istna harówka. Biblioteka stała się najczęstszym miejscem spotkań osób zdających w tym roku ważne egzaminy. Alex wiedziała, że Nathaniel niedługo zacznie panikować, chociaż taktownie nie dawał tego po sobie poznać.

Alex bała się powrotu do szkoły i miała ku temu powody. Całą drogę z Londynu do Hogsmeade przesiedziała z Harrym i Lucasem, a potem rozpoczęła taktowne i bardzo sprytne omijanie miejsc, gdzie mogłaby napotkać któregokolwiek z chłopaków. Niestety większość uczniów dostrzegła już, że między Teodorem a Kianem pojawiło się spięcie, którego powodem była Alex i wśród starszych roczników pojawiło się spekulowanie, a nawet zakłady, którego z chłopaków wybierze Alexandra Black. W tym całym zamieszaniu to William wyszedł najlepiej. Nikt go nie podejrzewał, więc miał większą swobodę ruchów.

Ale dwudziestego pierwszego stycznia to wszystko spadło na drugi tor. Poranna poczta przyniosła szokujące wieści.

Seria tragicznych morderstw!

W nocy Minister Magii wydał oficjalne oświadczenie, że od października ubiegłego roku na terenach mugolskich miast i wsi niedaleko Londynu doszło kilku morderstw. Ostatnia tragedia zdarzyła się wczoraj w malowniczej wiosce Edwardstone, gdzie zginęła czteroosobowa rodzina. Od października doszło w sumie do czterech morderstw, w których w sumie zginęło jedenaścioro mugoli. Ofiary nie były ze sobą niczym powiązane. Ministerstwo twierdzi, że te morderstwa wykonywane są przez jednego czarodzieja, prawdopodobnie psychopatę czerpiącego przyjemność z zabijanie. Sprawca pozostaje nieuchwytny. 

(więcej na str.3)

Alex z ciężkim westchnięciem odłożyła gazetę akurat w porę, by dostrzec piorunujące spojrzenia Kiana w stronę Williama. 

- To straszne – podsumowała Dafne. – I to trwało od października! Dlaczego wcześniej o tym nie poinformowali?

- Myślę, że była ściśle tajna informacja - powiedział Kian. - Jeśli zabójca szuka atencji, to byłoby błędem mu ją dać. Im mniej osób wiedziało, tym było wygodniej dla osób prowadzących dochodzenia.

Alex pomyślała o własnym ojcu. Czy to on zajmuje się tą sprawą?

- Dziwne, że ojciec nic na ten temat nie powiedział - przyznał Draco.

- Zaraz byś się puszył, że wiesz więcej - parsknął Blaise. - Twój ojciec nie jest głupi i wie, kiedy milczeć.

Draco wymownie wywrócił oczami.

Alex przetrwała jakoś ten dzień. Kian w ogóle nie zwracał na nią dzisiaj uwagi zbyt bardzo pochłonięty przez własne myśli, a Teodor wyglądał, jakby coś kombinował, co tylko pobudziło intuicję Alex. Po ostatnich zajęciach udała się do swojej pracowni, gdzie od powrotu do szkoły intensywnie pracowała nad eliksirem. Opuściła ją dopiero przed siódmą. W pośpiechu zjadła kolację w towarzystwie Dafne i Blaise'a, a potem z Mapą Huncwotów w ręce pobiegła na korytarz na szóstym piętrze, gdzie kręcił się Irytek.

- Hej, Irytku! – zawołała przyjaźnie w stronę ducha. On spojrzał na nią złowrogo i zaprzestał wpychania gumy w dziurkę od klucza do klasy. Przeleciał przez Alex tak szybko, że nawet nie zdążyła się odsunąć.

- No proszę, kto tu do mnie przyszedł. Chcesz mi pomóc?

- Nie – odpowiedziała szybko, obserwując, jak duch robi dziwne fikołki tuż pod sufitem. – Chciałam cię o coś zapytać? To ważne.

Better LifeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz