Rozdział 24

1K 95 7
                                        

Alex zauważyła jak wielka zmiana zaszła w Williamie na przestrzeni dni. Stał się przyjazny i miły dla otoczenia, często się śmiał. Już go nie obchodziło, co powie Norton. Alex uważała tę zmianę za dobrą i fascynującą. Z Teodorem utrzymywała stały, ale nie nachalny kontakt. Był jej przyjacielem, chociaż widziała w jego oczach wiele miłości. W tym wszystkim Kian był bardzo zaborczy i dociekliwy.

Ale na początku maja to wszystko przestało się liczyć. Była właśnie pora śniadania, gdy obok niej wylądowała mała sówka i z dumną miną wyciągnęła swoją nóżkę. Alex odwiązała list, sówka zagruchała dostojne i odleciała wraz z innymi sowami. Gdy tylko Alex przeczytała list, po Wielkiej Sali przedarł się jej głośny pisk.

- Wszystko w porządku? – zapytała Dafne.

Alex pokiwała głową, szerząc się szeroko i spojrzała na profesora Dumbledore'a, który właśnie wstał od stołu i zmierzał ku niej. Powiedziała tylko Harry'emu, Hermionie i Lucasowi o tym, co zrobiła. Obróciła się w ich kierunku, a oni zaczęli bić brawo.

- O co w tym wszystkim chodzi? - zapytał Draco zdezorientowany.

- Wkrótce się pan dowie, panie Malfoy - powiedział dyrektor. - Alex, mogę cię prosić na słówko do mojego gabinetu?

- Pewnie - odpowiedziała zadowolona.

Kiedy Alex spojrzała na Kiana, miała dziwne przeczucie, że jego lekki uśmiech świadczy o tym, że on wie, co spowodowało jej przypływ radości. Alex pokiwała jednak głową, wyrzucając zbędne myśli i pod ostrzałem pytających spojrzeń uczniów, opuściła wraz z dyrektorem Wielką Salę.

- Napisali, że pierwszy test na wilkołaku ma się odbyć za dwa tygodnie! - powiedziała podekscytowana. - Tak szybko? Czy to nie za szybko? Może powinniśmy jeszcze trochę poczekać? Chryste, czy ja na pewno wymyśliłam lekarstwo na wilkołactwo?

Dyrektor zaśmiał się lekko z jej podekscytowania.

- Myślę, że to odpowiednia pora. Zbadali wszystko, twoje wyliczenia były poprawne. Nie ma sensu przeciągać testów na wilkołakach.

- A co, jeśli pierwsze próby okażą się niepowodzeniem? - zapytała Alex.

- Tak może się stać i musisz się na to mentalnie przygotować, ale musisz mieć też wiarę na pomyślne rezultaty. Powinnaś być z siebie dumna Alex, tak ja jestem w tym momencie z ciebie. 

- Dziękuję - powiedziała rozczulona.

Znaleźli się w gabinecie dyrektora. Alex pisnęła drugi raz i podbiegła do ojca.

- Alex, kochanie! – zawołał i mocno przytulił córkę. – Nawet nie wiesz, jak cholerne jestem z ciebie dumny.

- Jeszcze nie jest pewne czy zadziała – odparła, ale uśmiech nie schodził z jej pięknej twarzy. Syriusz, widząc ten uśmiech, miał ochotę rozpłakać się ze szczęścia.

- Zadziała – powiedział pewnym głosem Syriusz. – W końcu ty to zrobiłaś, moja mała dziewczynka. Żebyś widziała minę Remusa, jak mu powiedziałem.

- Nie chciał przyjść? - zapytała Alex. - Robiłam to głównie dla niego.

- Nie mógł urwać się z pracy, ale obiecał, że napisze ci list, a wkrótce osobiście pogratuluje ci odkrycia. James i Regulus też są z ciebie bardzo dumni.

Nagle Syriusz spoważniał i cicho powiedział:

- Szkoda, że twoja matka nie może tu teraz być.

W oczach Alex i Syriusza stanęły łzy. Oboje jeszcze raz wpadli sobie w ramiona.

Syriusz  zniknął w kominku piętnaście minut później i Alex została sama z Dumbledorem w jego gabinecie. Byli dyrektorzy patrzyli na nią z szacunkiem i podziwem, a Fineas Nigellus Black puszył się w swojej ramie niczym paw.

Better LifeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz