rozdział《II》

1.2K 47 7
                                        

P.o.v. Lucy

Już po chwili byliśmy przy camperze.
Wsiedliśmy do niego,i ruszyliśmy. Zanim się obejrzałam byliśmy pod bramą Alexandri.

Gdy otworzyli bramę zobaczyłam dużo domów , ogrody,podwórka i około 20-30 osób

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Gdy otworzyli bramę zobaczyłam dużo domów , ogrody,podwórka i około 20-30 osób. To miejsce wygląda jagby
nie zostało dotknięte tym co aktualnie się dzieje na świecie. Weszliśmy na teren osady.Podszedł do Ricka jakiś azjata, rozmawiali chwilę potem podszedł do mnie.
-Cześć jestem Glenn-powiedział i uśmiechnął się przyjaźnie.
-Jestem Lucy-powiedziałam oschle , nadal im nie ufam.
-Tak więc witaj w Alexandri, a teraz muszę Cię przeprosić ale ide coś załatwić.
Potem poszedł w strone domów,ale po drodze przywitał się z jakąś brunetką, skądś ją znam....
Chwila....
Czy to...
Nie to nie może być ona...
Gdy brunetka przybliżyła się troche,
przyjrzałam sie jej, tak to była ona.
-Maggie?-powiedziałam na tyle głośno żeby to usłyszała.Na początku chwilę sie rozglądała,gdy jej wzrok zatrzymał się na mnie na jej twarzy pojawił się uśmiech.Podbiegłam do niej i ją przytuliłam.
-Myślałam że Cię już nie zobaczę -powiedziała, ze łzami w oczach.
-Ja też-odpowiedziałam. Kiedy zaczęła się apokalipsa trafiłam na farmę ojca Maggie ,strasznie się z nią zrzyłam, z nią i z jej siostrą.Rozdzieliłyśmy sie po tym jak jakiś facet przybiegł z postrzelonym chłopcem na rękach.Było duże zamieszanie i nie chciałam żeby jeszcze mieli mnie na głowie.Po jakiś 5 minutach oderwałyśmy się od siebie.
-A Beth żyje???- zapytałam z nadzieją w głosie.
-Tak tylko pojechała na wypad.-powiedziała.A ja sie zdziwiłam.
-Sama?-zapytałam.
-Tak,zmieniła się od tamtego czasu. Jest silna i nie boi się już sztywnych.
Po chwili rozmowy podszedł do nas Carl.
-Wy się znacie?-zapytał.A my pokiwałyśmy głowami na tak.
-Skąd?- dalej dopytywał.
-Długa historia-odpowiedziała Maggie.
-Okey,tata poprosił mnie żebym Cię oprowadził po Alexandri i pokazał ci gdzie będziesz mieszkać.-powiedział
-Dobra to chodź-powiedziałam bez uczuć,nie ufam im to jest za piękne żeby było prawdziwe ,ale skoro Maggie tu jest to może powinnam odpuścić.Szłam z Carlem po Alexandri pokazał mi gdzie kto mieszka,chociaż i tak większości nie znam.Pokazał mi też gdzie jest zbrojownia,szpital i spiżarniez jedzeniem,i gdzie trzymają ciuchy,rzeczy dla małych dzieci.Potem pokazał mi dom w którym mam mieszkać z jakąś Sashą,Abrachamem, Maggie,Glennem i Beth.
-Ja mieszkam dwa domy dalej więc, jak będziesz czegoś potrzebować to zapraszam.-powiedział,i poszedł.
Weszłam do domu,był cały umeblowany i wysprzątany.Na kanapie siedział Glenn,gdy mnie zobaczył wstał i podszedł do mnie.
- Cześć, rozumiem że będziesz z nami mieszkać?-zapytał.
-Tak,pokażesz mi gdzie będzie mój pokój?-powiedziałam.
-Dobra chodź.-powiedział.Poszliśmy w stronę schodów.
-To tutaj-gdy otworzył drzwi w pomieszczeniu znajdowało się przede wszystkim łóżko,szafa na ubrania,biurko i półka z książkami. Pokój był czarno-szary coś w moim stylu.
-Na przeciwko schodów masz łazienkę,możesz się tam umyć jagbyś potrzebowała czystych ciuchów,weź od Maggie,jest przyjazną osobą więc nie powinna mieć z tym problemu.-powiedział i się lekko uśmiechnął.
-Tak,wiem-powiedziałam,a on był wyraźnie zdziwiony.
-Znasz ją?- powiedział.
-Tak jak to wszystko sie zaczęło to trafiłam do niej na farmę.
-Serio? To jak się rozdzieliłyście?- dalej dopytywał.
-Kiedyś do nich przybiegł jakiś facet z postrzelonym chłopcem na rękach,było duże zamieszanie,a ja nie chciałam żeby mieli jeszcze mnie na głowie więc uciekłam.-odpowiedziałam mu wszystko,zaczynałam mu chyba ufać.
-Ty wiesz że ten facet to Rick A ten chłopiec to Carl?- powiedział A mnie zamurowało.
-Co?!? Mówisz serio?-zapytałam zdziwiona.
-Tak, a teraz na serio muszę iść,ciuchy są w pokoju obok.-powiedział i wyszedł.Poszłam po ciuchy wybrałam: białą bluzkę crop-top, czarne jeansy i szarą bluze.Wzięłam to i poszłam do łazieńki.Rozebrałam się i weszłam pod prysznic.Włączyłam wodę.Jakie cudowne uczucie.Dawno się nie myłam.Wyszłam spod prysznica.Wytarłam się i ubrałam w ciuchy.Wyszłam z łazienki i poszłam do pokoju.Wzięłam mój nóż i pistolet.Zeszłam na dół,była tam Maggie i Glenn siedzieli przy stole i rozmawiali.Dosiadłam się do nich.
Przysłuchiwałam się ich rozmowie.
-Mam pytanie.-powiedziałam.
-Pytaj-odpowiedziała Maggie.
-Wy jesteście razem?-zapytałam,bo naprawdę pasują do siebie.
-W zasadzie to jesteśmy małżeństwem-powiedział.
-Wow,od kiedy?-zapytałam nadal zdziwiona.
-Od jakiś dwóch lat.-powiedział
-To gratulacje,a teraz ide się przejść.Pa -powiedziałam i wyszłam z domu.
Idę już dobre 5 minut i nie bardzo wiem gdzie jestem ale, jakoś trafie z powrotem.Podszedł do mnie Daryl.
-Cześć, chcesz jechać ze mną jutro na dwu dniowy wypad?-zapytał bez uczuć.
-Ta o której?-odpowiedziałam oschle.
-Przed południem,spotkamy się przy bramie dobra?-odpowiedział
-Okey to cześć.-powiedziałam i poszłam.Ta,zapowiada się super dzień.Wróciłam wkońcu do domu było już ciemno i chyba wszyscy spali.Poszłam do łazienki się umyć.Wytarłam się i przebrałam w luźniejsze ciuchy.Wróciłam do pokoju i położyłam się spać.

¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤¤

Cześć,
Jest kolejny rozdział.
Mam nadzieję że się spodoba. 😘
Przepraszam za błędy.
Tak więc,do następnego.

Paa💕

,,Lonely Queen".||The walking dead.||(ZAWIESZONE)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz