wybaczcie, że dopiero teraz, ale miałam małe problemy w publikacją. więc miłego czytanka;) uwaga może ucinać tekst więc odświeżcie. w mediach postać, która pojawi się w rozdziale :)
Victoria's pov
Noc od zawsze była dla mnie idealną porą na przemyślenia. Nie mogłam usnąć, a w mojej głowie krążyło tysiące myśli o tym, co się wydarzyło. Minęły dwa tygodnie od ranka, kiedy to postanowiłam zakończyć wszystko, co związane z Aaronem Carterem i jego bandą. Nie myślałam wtedy, że było to moim największym błędem, jaki do tej pory popełniłam.
Leżałam w łóżku, zaciskając zęby i gapiąc się w sufit. Zamknąwszy oczy, westchnęłam głośno i znów spojrzałam w ciemną nicość. Po chwili dłonią dotknęłam na szyi ślad pozostawiony przez łańcuch, pamięcią wracając do tamtej nocy...
...biegłam ulicami Nowego Jorku, chcąc poprawić swoją kondycję, która ostatnio stała się dosyć słaba. Nie było to łatwe, ponieważ moja niegroźna astma wciąż mnie dopadała. Na szczęście miałam przy sobie inhalator, którego używałam co jakiś czas.
Niebo, tej listopadowej nocy, było czyste od chmur i przyozdobione miliardami gwiazd, które z naszej perspektywy wydawały się takie maleńkie. Muzyka lecąca ze słuchawek dodatkowo umilała mi czas. Nawet nie zauważyłam, kiedy znalazłam się tak blisko granicy z Bronxem. I nawet nie myślałam o tym, jak niebezpieczne było dla mnie poruszanie się po mieście samej o tej porze. Zrozumiałam dopiero wtedy, kiedy na wprost mnie pojawiła się ciemna postać.
Moje serce zaczęło szybciej bić. Przystanęłam, wpatrując się w człowieka przede mną. Zaczęła się ruszać, stawiać kroki w moją stronę. Zatrzymałam muzykę i wyjęłam słuchawki z uszu, starając się oddychać spokojnie. Och jakaż ulga nastąpiła, kiedy światło lampy ujawniło mi tożsamość tajemniczej osoby. Olivia Sanderson we własnej osobie zmierzała ku mnie. Spięty wysoko blond kucyk i te wysokie obcasy. Jak mogłam się nie domyślić?
Odetchnęłam i zbliżyłam się do niej.
- Wiesz, jak mnie nastraszyłaś? - spytałam, przecierając czoło z potu.
- Victoria Williams. Co ty tu robisz sama o tej porze? - zagadała, wykrzywiając usta w lekki, chytry uśmiech. Jej głos był niski, a ton spokojny, ale mimo to wyczułam coś, czego na sto procent chciałabym uniknąć. Skrzyżowała ręce pod piersiami i uniosła brew, czekając na odpowiedź. Spoważniałam, bo zrozumiałam, że muszę być ostrożna.
- Poprawiam kondycję. - odparłam, cofając się o krok - Ale masz rację, już późno. Muszę...
- Już wracać? - przerwała mi. Wciąż utrzymywała ten pewny siebie wyraz twarzy - Zostań dłużej, porozmawiamy sobie.
- Jutro szkoła, muszę wstać wcześniej. Cześć.
I w momencie, w którym odwróciłam się do niej plecami, poczułam silny ucisk i ból na gardle. Brązowooka zaskoczyła mnie swoją szybkością i w ciągu nanosekundy zarzuciła mi na szyję metalowy łańcuch, zaciskając na tyle mocno, bym ledwo mogła oddychać. Złapałam odruchowo za metal, próbując się uwolnić. Kaszlałam, co sprawiało mi jeszcze większy ból. Czułam, że się duszę, że zaraz nie wytrzymam. Nie mogłam nic zrobić, a moje życie było w rękach wariatki.
- Jeśli mówię, że zostajesz, to tak ma być. Rozumiesz, ślicznotko? - głośno szepnęła do mojego ucha. Przestraszyłam się. Kiwnęłam delikatnie głową, nie chcąc robić gwałtownych ruchów.
Boże, co się teraz ze mną stanie? Olivia mnie zabije? Nie chcę umierać, nie teraz!
- A teraz ruszaj się. Pójdziesz ze mną i poczekamy na twojego kochasia. - nakazała złowrogim tonem, przystawiając mi coś do pleców, więc po prostu to zrobiłam. Bałam się o swoje życie. Wiedziałam, że to pistolet dotyka mojego ciała.
CZYTASZ
The Reason : Lose Your Mind.
Hayran KurguJesteś zagubiony w świecie, którego nie znasz. Zmęczoną odrzuconą duszą. Ale z diabłem w twoim umyśle i z półuśmiechem, zrobisz to dobrze. I jeśli zostanę z tobą i jeśli wybiorę źle, wcale mnie to nie obchodzi. _______________________ ©OliviaShane 2...
