Victoria's pov
Od rozmowy z Aaronem nie odezwałam się ani słowem. Po prostu wyminęłam domowników i zaszyłam się w swoim pokoju. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać. Usiadłam na łóżku i rozłożyłam obok siebie książki, zeszyty i laptopa. Włączyłam pierwszą lepszą playlistę na Youtube i rozpoczęłam robić notatki na najbliższe testy. Nie zapominajmy, że mimo tych wszystkich wydarzeń, wciąż miałam obowiązki szkolne, co tylko dodawało mi pracy. Zbliżały się egzaminy semestralne, które musiałam zdać, więc pasowało by skupić się na nauce, tylko jak to zrobić, kiedy wokół tyle się dzieje?
W pewnym momencie w moim pokoju rozbrzmiał dźwięk przychodzącej wiadomości. Spojrzałam na ekran, a pierwszym, co rzuciło mi się na oczy była godzina. Piętnaście minut po północy Zack Samers wysłał mi esemesa.
„Musimy pogadać. Natychmiast. Jesteśmy pod twoim domem. Masz minutę."
Zmarszczyłam brwi. My?
„Wyraziłam się chyba jasno, że nie chcę go widzieć na oczy." — odpisałam, mając na myśli Aarona. Odpowiedź nadeszła błyskawicznie.
„Victoria, on zniknął."
Wraz z przeczytaniem tej wiadomości poczułam się, jakby na moje płuca spadła na mnie tona kamieni. Zaczęłam głęboko oddychać i a ucisk w klatce piersiowej nie ustawał.
Z prędkością światła szybko odłożyłam książkę do biologii, ubrałam ciepłą bluzę oraz pierwsze lepsze trampki i wybiegłam po cichu z domu. Na podwórzu stało dwóch mężczyzn. Pierwszego z nich rozpoznałam od razu — Zack, natomiast drugiego chyba jeszcze nie miałam okazji poznać.
— Co się dzieję? — spytałam zmartwiona. W tym momencie oboje odwrócili się w moją stronę.
Obok przyjaciela Aarona stał grecki bóg. Niesamowicie wysoki, dobrze zbudowany. Miał ostre rysy twarzy, która była po prostu piękna. Mocna szczęka i lekko, nieprzesadnie wystające kości policzkowe. Prawie czarne włosy, ciemne brwi i oczy. Prosty nos i niewielkie usta. Wyglądał, jakby rzeźbił go sam Michał Anioł. A jego mina i spojrzenie świadczyły o tym, że był przesiąknięty złem i nieufnością do szpiku kości.
— My się jeszcze nie znamy. — odezwał się, patrząc na mnie ze znajomą intrygą w oku. Podszedł do mnie i wystawił rękę, którą uścisnęłam. — Landon Pierce.
— Victoria Williams.
Zerknęłam na Zacka, który zmrużonymi oczami patrzył na bruneta obok, jakby czuł, że nic dobrego nie wyniknie z zapoznania nas.
— Dobra, dosyć miłych pogaduszek. — zbliżył się, przez co Landon odsunął się w bok — Gdzie byliście z Aaronem?
— Tylko w parku i to dosłownie przez kilka minut. Rozmawialiśmy, a potem wróciłam do domu. — odpowiedziałam przestraszona. Czułam, jak mocno biło mi serce. — Zack, powiedz mi, co się dzieję.
— Nie pojawił się w magazynie. — oznajmił Pierce.
— Co to znaczy? Że niby ktoś go napadł? Błagam — parsknęłam bez humoru — przecież to Aaron Carter, do cholery!
Patrzyłam na Zacka, domagając się odpowiedzi, lecz widziałam, ze był równie przestraszony, jak ja, mimo, że tego nie ukazywał.
— Nie możemy się do niego dodzwonić. — powiedział, wtedy zamknęłam oczy i złapałam się za czoło. W pewnej chwili przeleciało mi przez myśl, że to była moja wina. Może nie powinnam mówić tych wszystkich rzeczy, a przede wszystkim nie powinnam kłamać.
CZYTASZ
The Reason : Lose Your Mind.
FanfictionJesteś zagubiony w świecie, którego nie znasz. Zmęczoną odrzuconą duszą. Ale z diabłem w twoim umyśle i z półuśmiechem, zrobisz to dobrze. I jeśli zostanę z tobą i jeśli wybiorę źle, wcale mnie to nie obchodzi. _______________________ ©OliviaShane 2...
