Rozdział 25 "Wszystko było tego warte."

782 91 29
                                        


Victoria's pov

Te dwa dni były naprawdę męczące. Aaron znów zniknął, a ja pochłonęłam w nauce, przygotowaniach do balu i wspieraniu Julie, która na nowo przechodziła śmierć taty. Myślę, że to ona z nas wszystkich kochała go najbardziej, w końcu był jej pierwszą miłością. Mnie, jak i mojemu rodzeństwu też nie było łatwo, ale byliśmy silni dla naszej mamy.

Wracając, Kylie i Emma namówiły mnie, bym została cheerleaderką. Nie chciałam się zgodzić ze względu na moja astmę, jednak mój lekarz stwierdził, że nie była ona aż tak niebezpieczna, więc po kilkudziesięciu próbach dziewczyn do przekonania mnie, w końcu zapisałam się. Poszłam na casting i dostałam się, choć układ trochę mnie zmęczył.

Bal zbliżał się wielkimi krokami, a nasz komitet był w rozsypce. Musieliśmy tego samego dnia, w którym miała odbyć się impreza, dopinać wszystko na ostatni guzik i upewnić się, że sala była gotowa. A najgorsze było to, że Aarona wciąż nie było. W mojej głowie pojawiały się myśli, że być może mnie wystawi, ale druga część mnie kazała mi wierzyć, że nie było nawet takiej opcji. Prosił mnie o to trzy razy, więc dlaczego miałby zrezygnować?

Tuż przed powrotem do domu, razem z Kylie pojechałam do centrum na małe zakupy. Potrzebna nam była lekka i elegancka biżuteria. Kiedy przymierzałam srebrną bransoletkę, obok mnie zjawiła się blondynka o niesamowitej urodzie. Jej brązowe oczy dokładnie skanowały mój nadgarstek, a gdy spojrzałam na przyjaciółkę, ona tylko wzruszyła ramionami. Przeniosłam wzrok na kobietę, która chwyciła moją rękę i po chwili pokręciła głową.

— Myślę, że ona jest za ciężka. Potrzebujesz czegoś delikatnego. — uśmiechnęła się, patrząc prosto w moje oczy. W jej ciemnych tęczówkach dostrzegłam blask, który pojawił się w momencie natknięcia się naszych spojrzeń. — Och, przepraszam, nie przedstawiłam się. Jestem Liv Sanderson. — z uśmiechem wyciągnęła do mnie rękę, więc uścisnęłam ją.

— Victoria...

— Williams. — dokończyła za mnie — Tak, wiem. Jestem wielką fanką twojej mamy. Odnosi same sukcesy! — zachwyciła się.

Przekażę. — oznajmiłam, patrząc na nią spod rzęs.

— Wracając — zmieniła temat, wskazując na bransoletkę — Znajdziemy coś lepszego. — zapewniła i kazała ruszyć za sobą.

— Pracujesz tutaj? — spytała Kylie z podejrzliwym tonem.

— Cóż, nie. — odpowiedziała krótko — Ale pomogę wam coś znaleźć. Kto wie, może się zaprzyjaźnimy? — zachichotała, a my popatrzyłyśmy na nią, jak na idiotkę — Przecież żartuję! — machnęła ręką — A tak szczerze, to może po zakupach jakaś kawa? Poznamy się lepiej.

Niepewnie spojrzałam na Parker, która swoim wzrokiem jasno dawała mi do zrozumienia, że nie ma zamiaru bliżej poznawać Liv.

— Wiesz, byłoby bardzo miło, ale... — próbowałam wybrnąć z niezręcznej sytuacji, ale Liv przerwała mi.

— Rozumiem, spieszycie się na bal.

Wtedy moje oczy prawie wyszły na wierzch. Skąd ona o tym wiedziała? I kim, do cholery, była?

— Okej, to jest dziwne. — powiedziała pod nosem Kylie, jednak nie przemyślała tego, iż ją usłyszymy — Vic, zwijamy się.

— Wybacz, Liv. Może innym razem. — uśmiechnęłam się do dziewczyny, ale ona nawet nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ Kylie pociągnęła mnie za sobą w stronę wyjścia.

Ruszyłyśmy więc już w stronę parkingu, by odnaleźć samochód i wrócić w końcu do domu. Do balu zostało mniej niż trzy godziny.

— To było... mega dziwne. — skomentowała Parker, kładąc nacisk na ostatnie słowa, kiedy już jechałyśmy w stronę apartamentu.

The Reason : Lose Your Mind.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz