XXIII

4.8K 336 398
                                    

×××

[DaddyH94]: Jak się czujesz?

[SassyL91]: W porządku, tatusiu. Już nie czuję dyskomfortu tam, na dole, jak wcześniej

[DaddyH94]: Moja dziecinka, a właśnie! Mówiłeś, że potrzebujesz pomocy w lekcjach xx

[SassyL91]: Mógłbyś mi pomóc? Szczególnie z matmy sobie nie radzę ;(

[DaddyH94]: Pewnie xx Skype?

[SassyL91]: Tak!

Połączenie video od LouisT:

Odbierz/Rozłącz

Odbierz.




– Hej, kochanie. – Uśmiechnąłem się do Louisa.

– Cześć, tatusiu – powiedział, poprawiając okulary. Wyglądał obrzydliwie słodko. Miał na sobie moją bluzę, którą kiedyś mi ukradł.

– Dobra, to w czym masz problem? – spytałem, patrząc na niego.

– Logarytmy, nie potrafię ich – wyjaśnił, otwierając jakiś zeszyt.

– Dobra... to zacznijmy od początku – westchnąłem, wynajmując zeszyt. Po niecałej godzinie płaczu Louisa, że nie zda, i miliardem zrobionych przykładów, położyłem się na łóżku z głębokim westchnieniem. Spojrzałem na Louisa, który zaczął nieśmiało zdejmować swoją bluzę.

– Co, kochanie? Gorąco ci? – spytałem, patrząc na niego.

– Troszkę – szepnął, odwracając wzrok.

– Co jest, skarbie? Masz jakiś pomysł?

– Może mógłbym ci się jakoś odwdzięczyć, tatusiu?

– Jak, perełeko? – spytałem, uśmiechając się.

– J-ja... Pamiętasz, jak pytałeś, co kupiłem w sex shopie? – Widziałem na ekranie, jak wściekle się zarumienił.

– Jak zabawiałeś się z dildem? – spytałem niezadowolony, mimo że to było prawie pół roku temu.

– Chciałbyś t-to zobaczyć? – zasugerował , siadając na łóżku tak, że widziałem go całego.

– Bardzo chętnie, kochanie – odparłem. Pokiwał głową i uśmiechnął się lekko. Wypiął się specjalnie i kręcąc biodrami, sięgnął po wcześniej wspomniany przedmiot.

– Tak bez rozciągania? – spytałem.

– Rozciągnę się, tatusiu. – Uśmiechnął się i przygryzając wargę, zaczął się rozbierać.

– Moje śliczne kochanie – powiedziałem, poprawiając swoje bokserki. Wziął do ręki lubrykant i rozsmarował go na swoich palcach. Odwrócił się i uklęknął, wypinając się się tak, żebym miał dobry widok. – Mój śliczny chłopiec. – Oblizałem wargi, patrząc na niego. Wsunął w siebie palec, zaczynając się nim pieprzyć. – Właśnie tak, kochanie – powiedziałem, patrząc na niego. Po paru ruchach dołożył kolejnego. – Ślicznie. Myślę, że ci wystarczy – odparłem. – Pokaż tatusiowi, co potrafisz – dodałem.

– A-ale j-ja prawie... – jęknął żałośnie, odwracając się w moją stronę.

– Nie, kochanie. Masz go w sobie mieć – powiedziałem. Przegryzł wargę, kiwając głową. Rozlał lubrykant na zabawce, ustawiająć ją przy swoim wejściu. Zaczął się na nią nabijać, cicho wzdychając. – Ślicznie – cmoknąłem, wkładając rękę do bokserek. Kiedy dildo było w nim całe, pochylił się do przodu, zamykając oczy. – Właśnie tak. Wyobraź sobie, że to ja – powiedziałem, kładąc ręce na swojej męskości i zaczynałem wykonywać ruchy.

– T-tatusiu – jęknął, zaczynając podskakiwać.

– Kochanie, szybciej – wysapałem, przyśpieszając swoje ruchy. Cholera, to było takie dobre. Choć wolałbym być na miejscu dildo. Odrzucił głowę do tyłu, podpierając się na materacu. Jego ruchy były szybkie i głębokie. – I jak, jesteś blisko? – spytałem, uśmiechając się na widok na ekranie.

– T-tak – szepnął, patrząc na mnie. – M-mogę dojść, tatusiu? – zapytał, przyśpieszając.

– Nie, kochanie... nie możesz – odparłem, patrząc na niego.

– Nie! – pisnął mało męsko, zatrzymując się. – Proszę, tatusiu.

– Nie, nie pozwalam ci, Louis – powiedziałem stanowczo. – I nie przestawaj, masz dalej wykonywać ruchy, dziecinko – mruknąłem, przyśpieszając ruchy na swoim penisie.

– Tatusiu... proszę – załkał, ponawiając ruchy i powoli tracąc równowagę. Ignorując kompletnie jego prośby, doszedłem, widząc, jak bardzo jest zrujnowany.

– Jeśli dojdziesz, dostaniesz karę – warknąłem, widząc, że przyśpieszył ruchy.

– Wybieram karę – jęknął, zamykając oczy.

– Pożałujesz – odparłem, podnosząc się tak szybko, że komputer prawie zleciał mi z kolan. Kątem oka widziałem, jak dochodzi i opada na materac. Podciągnąłem bokserki i poszukałem wzrokiem moich spodni. – Masz przejebane, Tomlinson. – Rozłączyłem się. Cholera, użyłem jego nazwiska.

O kurwa.

×××

ᴘᴇʀꜰᴇᴄᴛ ✓Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz