6 (Jorge)

68 8 5
                                        

-Słuchaj- chwyciłem Ruggero za ramię i popchnąłem na szafkę- Ustalimy to szybko, bo nie mam zamiaru tracić na ciebie czasu.

-Jak miło z twojej strony- uśmiechnął się złośliwie

-Wiesz, gdzie mieszkam?

-Nie- odpowiedział szybko

-Zapytaj Daniela- rzuciłem oschle- Przyjdziesz dzisiaj do mnie o osiemnastej i zaczniemy treningi.

-W porządku.

-Nie toleruję spóźnień, pamiętaj!

-Tak jest- zasalutował, a ja zaśmiałem się cicho na ten gest



-O, czym rozmawiałeś z tym dzieciakiem?- Stephie od razu zadała mi pytanie, gdy do niej podszedłem

-To nic ważnego- skradłem jej szybki pocałunek- Daniel truł mi dupę i będę musiał podszkolić jego kolegę w koszykówce- przewróciłem oczami

-Mamy się dzisiaj spotkać- przypomniała

-Wiem, ale musimy przełożyć nasze spotkanie.

-Znowu?

-Przepraszam, kochanie. Jeśli chcesz to możesz oczywiście przyjść na trening, ale...

-Nie interesuje mnie to... Dobrze o tym wiesz.

-Tak myślałem- westchnąłem- No nic. Obiecuję, że więcej nie przełożę naszej randki.

-Mam nadzieję- prychnęła

-Muszę lecieć. Cześć, Steph- pocałowałem ją w policzek

-Cześć.



Kiedy wróciłem do domu, od razu zabrałem się za odrobienie lekcji, aby potem mieć czas dla Ruggero. Nie uśmiechało mi się spędzanie z nim czasu. Nie trawiłem gościa, a poza tym nie wydawało mi się, aby jeszcze, coś z niego było. Miałem zamiar odwalić robotę i tyle. Nie chciałem się w to angażować.


-Przyszła twoja psiapsiółka, weź otwórz- powiedziałem do brata, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi

-To ty masz z nim trening, a nie ja.

-Idziesz z nami- prychnąłem

-Nic takiego nie było w planach.

-Gówno mnie to obchodzi. W każdej chwili mogę się wycofać.


Kilka minut później zszedłem na dół, gdzie czekał na mnie brat i jego jakże cudowny przyjaciel.

-Zbieramy się dzieciaczki- ponagliłem ich- Nie ma czasu do stracenia- chwyciłem piłkę i wyszedłem

-Tak właściwie to gdzie idziemy?- zapytał Ruggero

-Znam fajną miejscówkę, która powinna być pusta- odpowiedziałem, bawiąc się piłką



Po kilkunastu minutach dotarliśmy na miejsce. Najpierw zaczęliśmy od zwykłej rozgrzewki, aby się rozruszać i niczego nie uszkodzić. Po chwili stwierdziłem, że czas przejść do właściwych ćwiczeń. Na początek poleciłem chłopakowi kozłowanie, slalom i podania. To wychodziło mu w miarę dobrze, ale to były banalne rzeczy. Problemy zaczęły się, gdy poprosiłem go o wykonanie dwutaktu. Jako, że Pasquarelli nie potrafił wykonać zadania sam próbowałem pokazać mu jak ma to robić.

-Ej- rzuciłem w chłopaka piłką, na co ten nagle się ocknął- Bujasz w obłokach, zamiast się skupić!

-Zamyśliłem się, przepraszam.

-Kurwa poświęcam ci mój czas, a ty się zamyślasz?! Bezczelny jesteś!

-To się więcej nie powtórzy, tak?- zbliżył się do mnie- Nie będziesz się na mnie wydzierał- zagroził

-Jesteś beznadziejny- odparłem z uśmiechem- Wracaj lepiej do domu, bo i tak nic z ciebie nie będzie.

-Jakbym nie wiedział- odparł i odszedł

-Przegiąłeś, Jorge. Gratuluję- brat poklepał mnie po plecach i pobiegł za Ruggero

Fíjate me | Jorggero Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz