-Słuchaj- chwyciłem Ruggero za ramię i popchnąłem na szafkę- Ustalimy to szybko, bo nie mam zamiaru tracić na ciebie czasu.
-Jak miło z twojej strony- uśmiechnął się złośliwie
-Wiesz, gdzie mieszkam?
-Nie- odpowiedział szybko
-Zapytaj Daniela- rzuciłem oschle- Przyjdziesz dzisiaj do mnie o osiemnastej i zaczniemy treningi.
-W porządku.
-Nie toleruję spóźnień, pamiętaj!
-Tak jest- zasalutował, a ja zaśmiałem się cicho na ten gest
-O, czym rozmawiałeś z tym dzieciakiem?- Stephie od razu zadała mi pytanie, gdy do niej podszedłem
-To nic ważnego- skradłem jej szybki pocałunek- Daniel truł mi dupę i będę musiał podszkolić jego kolegę w koszykówce- przewróciłem oczami
-Mamy się dzisiaj spotkać- przypomniała
-Wiem, ale musimy przełożyć nasze spotkanie.
-Znowu?
-Przepraszam, kochanie. Jeśli chcesz to możesz oczywiście przyjść na trening, ale...
-Nie interesuje mnie to... Dobrze o tym wiesz.
-Tak myślałem- westchnąłem- No nic. Obiecuję, że więcej nie przełożę naszej randki.
-Mam nadzieję- prychnęła
-Muszę lecieć. Cześć, Steph- pocałowałem ją w policzek
-Cześć.
Kiedy wróciłem do domu, od razu zabrałem się za odrobienie lekcji, aby potem mieć czas dla Ruggero. Nie uśmiechało mi się spędzanie z nim czasu. Nie trawiłem gościa, a poza tym nie wydawało mi się, aby jeszcze, coś z niego było. Miałem zamiar odwalić robotę i tyle. Nie chciałem się w to angażować.
-Przyszła twoja psiapsiółka, weź otwórz- powiedziałem do brata, gdy usłyszałem dzwonek do drzwi
-To ty masz z nim trening, a nie ja.
-Idziesz z nami- prychnąłem
-Nic takiego nie było w planach.
-Gówno mnie to obchodzi. W każdej chwili mogę się wycofać.
Kilka minut później zszedłem na dół, gdzie czekał na mnie brat i jego jakże cudowny przyjaciel.
-Zbieramy się dzieciaczki- ponagliłem ich- Nie ma czasu do stracenia- chwyciłem piłkę i wyszedłem
-Tak właściwie to gdzie idziemy?- zapytał Ruggero
-Znam fajną miejscówkę, która powinna być pusta- odpowiedziałem, bawiąc się piłką
Po kilkunastu minutach dotarliśmy na miejsce. Najpierw zaczęliśmy od zwykłej rozgrzewki, aby się rozruszać i niczego nie uszkodzić. Po chwili stwierdziłem, że czas przejść do właściwych ćwiczeń. Na początek poleciłem chłopakowi kozłowanie, slalom i podania. To wychodziło mu w miarę dobrze, ale to były banalne rzeczy. Problemy zaczęły się, gdy poprosiłem go o wykonanie dwutaktu. Jako, że Pasquarelli nie potrafił wykonać zadania sam próbowałem pokazać mu jak ma to robić.
-Ej- rzuciłem w chłopaka piłką, na co ten nagle się ocknął- Bujasz w obłokach, zamiast się skupić!
-Zamyśliłem się, przepraszam.
-Kurwa poświęcam ci mój czas, a ty się zamyślasz?! Bezczelny jesteś!
-To się więcej nie powtórzy, tak?- zbliżył się do mnie- Nie będziesz się na mnie wydzierał- zagroził
-Jesteś beznadziejny- odparłem z uśmiechem- Wracaj lepiej do domu, bo i tak nic z ciebie nie będzie.
-Jakbym nie wiedział- odparł i odszedł
-Przegiąłeś, Jorge. Gratuluję- brat poklepał mnie po plecach i pobiegł za Ruggero
CZYTASZ
Fíjate me | Jorggero
FanfictionTen rodzaj miłości istnieje To nie jest miejski mit Uderza cię gdy nie poszukujesz jej Zaczekaj, zaczekaj Ten rodzaj miłości istnieje Widziałem ją na żywo Nawet jeśli ty nie poszukiwałeś jej Ona jest dowodem Dla niewierzących Dla niewierzących
