Miałem ochotę wyjść jeszcze gdzieś z Rugggero, ale chłopak kategorycznie mi tego zabronił. Stwierdził, że jestem cały posiniaczony i powinienem odpocząć. Doceniam, że się o mnie martwi, ale nie potrzebuję niańki. Rugge chciał iść ze mną i nade mną "czuwać", ale na szczęście udało mi się go przekonać, aby wracał do domu. Naprawdę urocze, że się troszczy, lecz, co za dużo to nie zdrowo.
Otwierając drzwi do domu zastanawiam się, co powiem rodzicom.
Hej napadli mnie, bo jestem biseksualny i mam chłopaka?
Odpada.
Na szczęście rodziców jeszcze nie ma, więc mam więcej czasu na wymyślenie wiarygodnej wymówki.
Kiedy zmęczony wdrapuję się po schodach, licząc, że zaraz padnę prosto w pościel mojego łóżka, zatrzymuje mnie Daniel. Z początku wydaje się wściekły, ale kiedy dostrzega moją twarz, łagodnieje.
-Co ci się stało?- pyta zaskoczony- Może trzeba iść z tym do lekarza.
-To nic takiego, daj spokój- zbywam go
-Musimy porozmawiać, Jorge.
-Teraz?- wzdycham- Widzisz, że nie jestem w najlepszej formie.
-Dlaczego ty i Ruggero nic mi nie powiedzieliście?!- wybucha i jakby ignoruje fakt, że przed chwilą się o mnie martwił- Podejrzewałem, że coś jest na rzeczy, ale myślałem, że ufacie mi na tyle, aby powiedzieć! Przecież nie mam nic przeciwko parom jednopłciowym do cholery!
-Daniel...- zakrywam twarz dłońmi, bo wiem, że to będzie niesamowicie trudna rozmowa- To działo się bardzo szybko. Sam nie wiem, kiedy dokładnie do tego doszło.
-A jednak cała szkoła huczy od plotek na wasz temat- krzyżuje ręce
-Myślisz, że się z tego cieszę? Pobili mnie za to, że mam chłopaka, nie mam życia w drużynie i w ogóle w całej szkole! Zajebiście, co nie?
-Ukradłeś mi przyjaciela!- rzuca się na mnie i popycha na ścianę- W końcu jakiegoś miałem a ty mi go zabrałeś, bo jesteś pieprzonym Jorge Blanco, więc wszystko ci się należy!
-Przestań- odpycham go- To zupełnie nie tak. Nikogo ci nie ukradłem, bo z tego, co mi wiadomo nadal się przyjaźnicie.
-Ale nie widujemy się tyle, co dawniej! A jeśli do nas przychodzi to i tak większość czasu poświęca tobie!- dostrzegam, że Daniel naprawdę mógł poczuć się odrzucony i zbędny- Pewnie się ze mnie nabijacie... A może ta przyjaźń była tylko po to by się do ciebie zbliżyć?!
-Uspokój się... Niby, czemu mielibyśmy się z ciebie nabijać? Jesteś moim bratem i bardzo cię kocham, jasne?- po tych słowach na chwilę zapada między nami cisza
-Nigdy tego nie mówiłeś- Daniel w końcu się odzywa
-Wiem i to był pewnie błąd- wzdycham- Kłócimy się często, ale to nie zmienia faktu, że jesteśmy rodzeństwem, więc musimy o siebie nawzajem dbać. W końcu, kto wie... Może pewnego dnia Ruggero od nas odejdzie, ale my zostaniemy- wzruszam ramionami
-Coś w tym jest- uśmiecha się
-Myślę, że tak jak mi powiedziałeś, co cię boli tak też powinieneś zrobić to samo z Ruggero. Też musi wiedzieć.
-Masz rację... Od początku powinienem był tak zrobić.
-Więc zgoda?- wyciągam rękę w kierunku brata
-Zgoda- podaje mi dłoń- A tak właściwie to jak doszło do tego, że jesteście parą?- na to pytanie wybucham śmiechem i ciągnę go do mojego pokoju, aby opowiedzieć całą historię Jorggero
CZYTASZ
Fíjate me | Jorggero
FanfictionTen rodzaj miłości istnieje To nie jest miejski mit Uderza cię gdy nie poszukujesz jej Zaczekaj, zaczekaj Ten rodzaj miłości istnieje Widziałem ją na żywo Nawet jeśli ty nie poszukiwałeś jej Ona jest dowodem Dla niewierzących Dla niewierzących
