Siedzę ze spuszczoną głową i udaję, że notuję, choć nauczycielka nie kazała nic zapisywać. Czuję na sobie spojrzenie wszystkich i dlatego wolę udawać, że mnie nie ma. Mimo mojego pełnego skupienia i próby niedopuszczenia do siebie niczego, szepty niosą się po klasie. Słyszę śmiechy i komentarze skierowane w moją stronę. Liczyłem, że moi rówieśnicy wykażą się większą tolerancją, ale czego można spodziewać się po bandzie idiotów. W końcu nie wytrzymuję i wstaję.
-Zamknijcie się wreszcie kurwa!- przerywam nauczycielce w środku jej długiego monologu- Jestem gejem i gówno wam do tego!- zrzucam wściekły rzeczy z ławki
-Ruggero!- nauczycielka jest zaskoczona moim nagłym wybuchem a na jej twarzy maluje się oburzenie- Co w ciebie wstąpiło?
-Przepraszam pani profesor, ale nie mogłem już wytrzymać szydzenia ze mnie od rana.
-Siadaj, porozmawiamy po lekcji- zbywa mnie i wraca do kontynuowania opowieści na temat rewolucji francuskiej
Zajebiście. Teraz będę mieć jeszcze problemy w szkole. Mam nadzieję, że nie zadzwoni do rodziców, bo wtedy będę skończony. Przynajmniej ci debile się uspokoili i już nic nie mówią na mój temat.
Równo z dzwonkiem próbuję wyjść z klasy licząc, że kobieta zapomni o rozmowie, lecz ta od razu mnie zatrzymuje.
-Chyba nie zapomniałeś?- chwyta mnie za ramię
-Nie- uśmiecham się- Oczywiście, że nie, pani profesor.
-Wyjaśnisz mi, co to było?
-Szydzili ze mnie... Nie pozwolę sobie na takie coś- prycham
-Agresja nie jest rozwiązaniem, Rugge. Nawet, jeśli to tylko słowa.
-Zrobili to samo!- wściekam się- Co złego jest w miłości?! Co złego jest w kochaniu drugiego człowieka?! Co złego jest w byciu sobą?! Czy ta płeć naprawdę ma takie znaczenie?!
-Nie, Ruggero. Nie ma żadnego znaczenia- kobieta mówi łagodnym głosem, co trochę mnie uspokaja- Możesz być, z kim chcesz i nikt nie ma prawa się wtrącać.
-Więc, czemu oni tego nie rozumieją?- jestem ciekaw, co teraz wymyśli
-Nie dojrzeli do tego, nie doświadczyli... Pewnie jest wiele powodów, ale to nie usprawiedliwia ich zachowania, bo nie można siać nienawiści. Proszę cię tylko abyś nie odpowiadał im tym samym. Jesteś dobrym człowiekiem i nie pozwól im tego zepsuć.
-Postaram się, ale naprawdę ciężko znosić takie docinki- wzdycham
-Opowiedz lepiej, jaki on jest- nauczycielka śmieje się a ja się lekko rumienię
-Najwspanialszy... Nie mógłbym sobie wymarzyć lepszego chłopaka. Jest kochany, mądry, utalentowany... A gdy się uśmiecha to tak jakby cały świat się zatrzymał.
-To teraz idź do niego i mu to powiedz.
-Dobrze i dziękuję, pani profesor- uśmiecham się i wychodzę
Jestem pozytywnie zaskoczony, bo sądziłem, że będę mieć kłopoty. Tym czasem okazało się, że w końcu jakaś starsza osoba nie jest zacofana i nie ma nic przeciwko parom jednopłciowym.
Do lekcji zostało jeszcze kilka minut, więc próbuję odszukać Jorge. Powinien kończyć teraz trening. Udaję się na szkolne boisko i jestem zszokowany tym, co widzę. Cała drużyna stoi nad moim chłopakiem i obkłada go pięściami. Rzucam plecak na ziemię i biegnę natychmiast w ich stronę.
-Zostawcie go do cholery!- odpycham kilku napastników
-Próbowałem ich powstrzymać!- krzyczy spanikowany Diego
W końcu razem udaje nam się wyciągnąć Jorge z rozwścieczonego tłumu. Chłopak ma podbite oko a jego nos krwawi.
-Pieprzone homofoby- rzuca w ich stronę
-Chodźmy już stąd, spokojnie- staram się, aby chłopak ochłonął, bo i tak jest już w opłakanym stanie- Co tak właściwie się wydarzyło?
-Już w szatni leciały głupie żarty, że ciekawe czy na nich lecę. Na boisku tak samo się podśmiewali, a gdy tylko trener wyszedł rzucili się na mnie.
-Próbował się bronić, ale było ich za dużo- dodaje Diego- Nie mogliśmy sobie z nimi poradzić.
-Nie możemy tego tak zostawić- wzdycham- Ja też spotkałem się dziś z różnymi wyzwiskami.
-Wszystko przez tę sukę- Jorge nadal jest wściekły- Nikt by się nie dowiedział, gdyby nie zrobiła nam zdjęcia.
-Powinniśmy być bardziej ostrożni...
-Nie, kurwa! Powinniśmy być traktowani jak ludzie. Powinniśmy mieć możliwość wyjścia na ulicę jak pary heteroseksualne. Ich nikt nie bije, nikt nie wyzywa... A my? Całe życie mamy chować się po kątach? Udawać kolegów? Nie chcę żyć w taki sposób, Rugge. Nie robimy nic złego. Kocham ciebie a ty mnie i to wszystko.
-Nie możemy dać się zastraszyć, dlatego teraz pójdziemy do higienistki a później do dyrektora.
-Daj spokój. Nie jestem pizdą żeby skarżyć się dyrektorowi- prycha
-Stary, on ma rację- Dominguez bierze moją stronę- Nie wygląda to najlepiej, pielęgniarka powinna opatrzyć rany.
-Sam nie wiem...
-Zrób to dla mnie- patrzę na niego błagalnym wzrokiem
-Dobra- denerwuje się, bo wie, że przegrał- Ale robię to tylko i wyłącznie dla ciebie.
-Oczywiście- uśmiecham się po kryjomu do Diego. Oboje wiemy, że Jorge nie chce wyjść na mięczaka, więc musi się czymś zasłonić.
Chwilę później docieramy do gabinetu higienistki. Wnętrze jest małe, w białych kolorach i znajdują się tam podstawowe przyrządy potrzebne do leczenia. Starsza kobieta nie jest ani trochę zaskoczona naszym widokiem, więc zapewne nie raz spotkała taki przypadek. Każe Jorge zająć miejsce na łóżku.
-Nieźle cię urządzili, kolego- kobieta od razu zabiera się do pracy- Za co oberwałeś?
-Za to, że kogoś kocham- odpowiada mój chłopak
-Poszło o dziewczynę?- pielęgniarka śmieje się cicho- Oj, chłopcy.
-Ta... O dziewczynę- Blanco uśmiecha się do mnie dyskretnie
-Mam nadzieję, że była, chociaż tego warta.
Nieświadomość kobiety poprawia nam na chwilę nastrój. Słuchanie opowieści Jorge o rzekomej dziewczynie jest przezabawne i oboje z Diego musimy powstrzymywać się od śmiechu. Chwilę później higienistka odsyła mojego chłopaka do domu i życzy powodzenia w zdobywaniu owej dziewczyny. Po wyjściu z gabinetu śmiejemy się wspólnie a ja składam pocałunek na czole szatyna.
CZYTASZ
Fíjate me | Jorggero
FanficTen rodzaj miłości istnieje To nie jest miejski mit Uderza cię gdy nie poszukujesz jej Zaczekaj, zaczekaj Ten rodzaj miłości istnieje Widziałem ją na żywo Nawet jeśli ty nie poszukiwałeś jej Ona jest dowodem Dla niewierzących Dla niewierzących
