Rozdział 6

1.9K 125 3
                                        

Simon

Dobrze, że dziś wyjeżdżamy.

Te dwa dni były dla mnie cholernie trudne.

Moja słodka Kate... dała mi popalić. I dobrze wiem, że robiła to specjalnie.

Mogłem to zakończyć inaczej. Siłą. Jednym ruchem.

Ale nie chcę jej zmuszać.

Chcę, żeby sama do mnie przyszła.

Żeby mnie wybrała.

Choćby na chwilę.

Gdybym wiedział, że Ben naprawdę ją kocha... oddałbym im te pieniądze bez wahania.

Ale nie kocha.

Nie tak, jak powinien.

Widzę to.

Widzę też, jak ona cierpi.

I właśnie dlatego ją zabieram.

Może mnie za to znienawidzi.

Ale przyjdzie dzień, kiedy zrozumie.

Zniosłem walizkę do samochodu i odpaliłem papierosa.

Pierwszy raz od dawna coś mnie cieszyło.

Zabierałem ją ze sobą.

Wszedłem do domu.

Cisza.

— Kate? — zawołałem.

Brak odpowiedzi.

Zawahałem się chwilę... a potem wszedłem do sypialni.

Spała.

Zapuchnięte oczy.

Płakała.

Usiadłem na brzegu łóżka i delikatnie odsunąłem kosmyk włosów z jej twarzy.

Dotknąłem jej policzka.

Była taka krucha.

Zbyt krucha jak na to wszystko.

Poruszyła się i otworzyła oczy.

Gdy mnie zobaczyła — natychmiast usiadła.

— Co ty tu robisz?

— Musimy jechać — powiedziałem spokojnie.

— Proszę... odpuść. Weź pieniądze i wyjedź.

Pokręciłem głową.

— Nie.

— Gówno wiesz! — podniosła głos.

Uśmiechnąłem się lekko.

No właśnie.

Tę Kate lubię bardziej.

— Spakowałaś się?

— Nie. Czekam na Bena.

Westchnąłem.

— Nie będziesz czekać.

— Zmuś mnie.

Patrzyła na mnie wyzywająco.

I to był moment, w którym moja cierpliwość się skończyła.

Podniosłem ją.

Zaskoczenie trwało sekundę, potem zaczęła się wyrywać.

— Puść mnie!

Nie puściłem.

Wyniosłem ją do samochodu i posadziłem na miejscu pasażera.

Zamknąłem drzwi.

WypożyczonaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz