Rozdział 7

2.1K 118 9
                                        


KATE

Otworzyłam oczy i natychmiast się rozbudziłam. Wystrój domu Simona był... jakby to ująć... imponująco nowoczesny, idealnie pasujący do jego wybujałego ego. Nie miał nic wspólnego ze skromnością. W każdym kącie panował kolor kawy z mlekiem i brąz. Podłogi z brązowych desek na wysoki połysk, meble w tym samym odcieniu. Ogromny salon, w którym mimo przestrzeni dominował minimalizm. Po jednej stronie stał komplet wypoczynkowy, po lewej błyszczący czarny fortepian, który wyróżniał się w przestrzeni. Pośrodku wznosiły się eleganckie schody prowadzące na piętro, a po prawej stał stół bilardowy. Z lewej strony urządzono kącik do oglądania telewizji.

— Chodź, oprowadzę cię — złapał mnie za rękę i poprowadził.

— Tylko ty tu mieszkasz? — zapytałam.

— Ty i ja. Dwa razy w tygodniu przychodzi też moja pomoc domowa, Dorothy — odpowiedział. — Tu jest kuchnia.

— Robi wrażenie — mruknęłam. Meble na wysoki połysk w kolorze brązu, ściany w tonacji salonu, na środku ogromna wyspa kuchenna.

Pociągnął mnie dalej. — A tu łazienka.

Kafle imitowały drewno, ściany sterylnie białe. W rogu prysznic, obok umywalka i toaleta. Łazienka była wielkości mojej sypialni w naszym domu.

— Chodź na górę — powiedział. Tym razem wyrwałam rękę.

— Sama pójdę, nie musisz mnie prowadzić jak dziecko — odpowiedziałam stanowczo.

Na górze prowadził szeroki korytarz do trzech pomieszczeń.

— Tu jest sypialnia — otworzył pierwsze drzwi. Niczym się nie wyróżniała, jedynie meble były ciemniejsze. W środku ogromna garderoba wypełniona jego ubraniami. Za kolejnymi drzwiami była łazienka w kolorze złotym, z prysznicem w jednym rogu, narożną wanną w drugim, toaletą i umywalką. Była jeszcze większa niż łazienka na dole. Czułam się przytłoczona tym domem.

— A gdzie moja sypialnia? — zapytałam.

— Tu — wskazał ręką na wielkie łóżko, po bokach dwie szafki nocne z lampkami.

— Nie myśl, że będę spała z tobą w jednym łóżku. Nie znam cię, a poza tym mam męża! — podeszłam do niego, a on pogładził mnie kciukiem po policzku.

— Nie chcę słyszeć o mężu. Przez rok to ja jestem jedynym mężczyzną w twoim życiu. Obrączka i pierścionek — wyciągnął rękę w moją stronę.

Nie miałam zamiaru ich zdejmować.

— Nie mam mowy — schowałam ręce za plecy.

— W takim razie zadzwonię do prawnika i kończymy umowę — powiedział.

— Proszę, ściągnę je, ale nie zabieraj mi ich — powiedziałam, a łzy spływały mi po policzkach.

Chwilę się mi przyglądał. — Nie wiem, co ze mną robisz, ale nie potrafię ci odmówić — powiedział w końcu.

— Więc mi nie odmawiaj. Chcę mieć swoją sypialnię — powiedziałam, powstrzymując łzy.

Wiem, że była to moja decyzja, ale częściowo zostałam do niej zmuszona. Nie wyobrażałam sobie, jak mam tu spędzić rok — spać w jednym łóżku z tym mężczyzną, budzić się razem, jeść przy nim. Na samą myśl przeszedł mnie dreszcz. Simon był atrakcyjny, pewnie niejedna kobieta oddałaby wszystko za noc z nim, ale moje serce należało do Bena.

— Dobrze — odwróciłam się, chcąc wyjść, a on pociągnął mnie do swoich ramion.

— Pocałunku na dobranoc ci nie odpuszczę — powiedział, przyciskając mnie do siebie. Jego usta były ciepłe i miękkie. Delikatnie rozchyliłam je zaskoczona, a on próbował językiem badać moje podniebienie. Dopiero po chwili odsunęłam się, a on złożył jeszcze krótki pocałunek i odszedł.

Wziął z garderoby koszulę z wieszaka i podał mi ją. — Jutro pojedziemy na zakupy, nic więcej nie mam — powiedział. Przyjęłam ją, wolałam to od nagości.

— Dziękuję, nie jestem głodna — odpowiedziałam.

— Dziś ci odpuszczę, ale od jutra zaczniesz regularnie jeść. Możesz wybrać sypialnię, którą chcesz. Dobranoc, moja słodka Kate — uśmiechnął się, a w policzkach pojawiły się dwa dołeczki. Skinęłam głową i wyszłam, zamykając drzwi.

Wybrałam drzwi po prawej. Moja sypialnia była identyczna jak Simona, łazienka i garderoba też, tylko puste. Marzyłam tylko o gorącej kąpieli i łóżku. Nalałam wodę do wanny i zanurzyłam się w niej, zdając sobie sprawę, w jak beznadziejnej sytuacji się znalazłam. Łzy spływały mi po policzkach, niepowstrzymane. Tęskniłam za Benem.

Wyszłam z wanny, otuliłam się białym ręcznikiem i włożyłam koszulę Simona, za duża, więc podwinęłam rękawy. Na stoliku nocnym znalazłam kanapki z serem, sałatą, ogórkiem i pomidorem, oraz szczoteczkę i pastę do zębów. Miło, że pomyślał o mnie. Zjadłam kolację, umyłam zęby i położyłam się do łóżka. Z obrączką i pierścionkiem na ręce ściągnęłam je z bólem i odłożyłam na szafkę nocną. Zasnęłam szybko.

Całą noc śnił mi się koszmar: w lesie Ben mnie wołał, a ja nie mogłam go znaleźć. Zerwałam się z łóżka, otworzyłam oczy i przypomniałam sobie, gdzie jestem.

Powlekłam się do łazienki, umyłam zęby i zeszłam do kuchni. Simon siedział ubrany w granatowy garnitur, biały krawat i koszulę. Była piąta trzydzieści.

— Dzień dobry, kochanie — powiedział, przytulając mnie i składając krótki pocałunek.

Postanowiłam dziś nie walczyć. Potrzebowałam planu, siły nie miałam.

— Zjesz coś? — zapytał, nalewając mi soku pomarańczowego.

— Nie, tylko chciałam się napić i położyć — odpowiedziałam, wzięłam szklankę, bez uśmiechu. Chciałam wrócić do łóżka, ale Simon stanął mi na drodze.

— Nie życzysz mi miłego dnia w pracy? — zrobił minę jak dziecko, któremu nie chcą dać lizaka.

— Życzę miłej pracy — powiedziałam sarkastycznie. On od razu pocałował mnie brutalnie, język wchodził do moich ust. Chciałam go odsunąć, ale nie mogłam. Gdy skończył, wytarłam usta rękawem, on się uśmiechnął.

W końcu mnie puścił. Mogłam wyjść i położyć się do łóżka, sen przyszedł natychmiast.

Gdy obudziłam się ponownie, słońce już wpadało do sypialni. Powlekłam się na dół. Była godzina dwunasta piętnaście. Brzuch burczał mi mocno, więc postanowiłam zrobić śniadanie. W lodówce były jajka, bekon, warzywa i ser — usmażyłam jajko.

Po śniadaniu wzięłam prysznic, ubrałam się i wyszłam na taras. W ogrodzie był ogromny basen, równy trawnik, kilka drzewek. Brakowało mi kolorów. Położyłam się na leżaku, zastanawiając się nad Benem. Niestety nie mogłam do niego zadzwonić — telefon został w domu.

Słońce zaczęło parzyć, więc wróciłam do domu. Z nudów przeglądałam szafki w kuchni, postanowiłam przygotować obiad — makaron z serem i brokułami. Gdy wciągnęło mnie to całkowicie, w drzwiach pojawił się Simon.

Czy ja już mówiłam wam, że strasznie słabo mi idzie opisywanie wnętrz? No tak więc dlatego zamieszczam zdjęcia, jeżeli wam to przeszkadza to dajcie znać 😉

12082007m mam nadzieję, że doczekałaś się na rozdział 😉

WypożyczonaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz