Ben
Odkąd jej nie ma, każdy mój dzień wygląda tak samo. Wstaję, zajmuję się gospodarstwem, wieczorem biorę prysznic, piję do nieprzytomności i idę spać. Dzięki pieniądzom od Simona spłaciłem długi. Jestem czysty — a mimo to nic mnie nie cieszy, bo nie ma przy mnie mojej żony.
Na samą myśl, że jeszcze tyle czasu ma spędzić z nim, szlag mnie trafia.
Tego dnia wróciłem do domu później niż zwykle. Wykąpałem się, odgrzałem w piekarniku jakąś gotową zapiekankę i podszedłem do barku. Wziąłem butelkę whisky, po drodze zgarnąłem szklankę i wróciłem do salonu.
Zjadłem szybko, niemal łapczywie — tylko po to, żeby móc jak najszybciej się napić i pójść spać. Musiałem się znieczulić. Najchętniej przespałbym cały ten rok.
Kończyłem trzecią szklankę whisky, gdy ktoś zapukał do drzwi. Pewnie nawet bym na to nie zareagował, pogrążony w myślach o Kate i wpatrzony w nasze wspólne zdjęcie, gdyby nie szczekanie Lucky'ego.
— No dobrze, przyjacielu, już otwieram — mruknąłem, głaszcząc psa po łbie.
Alkohol już zaczynał działać — pewnie dlatego, że po wczorajszym jeszcze nie zdążyłem dobrze wytrzeźwieć.
Otworzyłem drzwi. Stała w nich Alice.
— Dlaczego nie odbierasz moich telefonów?! Od dwóch dni próbuję się do ciebie dodzwonić. Kate też nie odbiera... — weszła do środka, nie czekając na zaproszenie.
— Mi też miło cię widzieć — rzuciłem sarkastycznie, zamykając drzwi. — Kate zapomniała telefonu, ale ma nowy, więc po co jej ten stary szajs. Dam ci numer i możesz iść.
Chciałem być sam. Nie miałem ochoty na niczyje towarzystwo — a już na pewno nie na towarzystwo najlepszej przyjaciółki Kate, która o wszystkim wiedziała.
— Obiecałam Kate, że się tobą zaopiekuję, i dotrzymam słowa. Siadaj, a ja ogarnę ten bałagan w kuchni — wskazała na zlew pełen naczyń.
— Chodź lepiej, napij się ze mną — złapałem ją za rękę i pociągnąłem do stołu.
Wyciągnąłem drugą szklankę i nalałem jej whisky.
— Zobacz — to my z Kate na spacerze — wskazałem zdjęcie.
Kate przytulała się do mnie w zwiewnej, błękitnej sukience w różowe kwiaty, z wiankiem na głowie. Za nami rozciągał się piękny krajobraz. Pamiętałem ten dzień doskonale — to był dzień po naszym ślubie.
Wtedy pierwszy raz jej zasmakowałem.
To ja byłem jej pierwszym mężczyzną. Nie Simon.
— Ben, nie katuj się...
Przez kolejną godzinę siedzieliśmy i rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. Właściwie... było nawet przyjemnie. Ja byłem już nieźle wstawiony, a ona miała rumieńce na twarzy.
— Chyba powinnam już iść... — spojrzała na zegarek. Była jedenasta.
— Nie puszczę cię samej. A szczerze mówiąc, nie wiem, czy byłbym w stanie cię odprowadzić. Zostań. Możesz spać na górze...
— Wolałabym z tobą...
Zaśmiałem się, myśląc, że żartuje. Ale ona nie.
— Chyba i ty masz dosyć — odsunąłem jej szklankę.
— Teraz albo nigdy — powiedziała cicho, jakby do siebie. — Być może po tym nie będziesz chciał mnie znać, ale drugi raz nie zdobędę się na odwagę.
— O czym ty mówisz, Alice?
— Kocham cię, Ben. Zawsze cię kochałam.
Złapała mnie za rękę.
Zamarłem.
— Kate to moja przyjaciółka. Wiedziałam od zawsze, że jest w tobie zakochana. Ciągle o tobie mówiła — w szkole, na spacerach, przy lekcjach... W końcu zaczęłam się zastanawiać dlaczego. I wtedy zrozumiałam... że przez nią ja też się w tobie zakochałam.
Przełknęła ślinę.
— Kiedy wyjechałeś, Kate cierpiała. A ja razem z nią. Tylko ja nie mogłam tego okazać. Chciałam jej powiedzieć prawdę... ale to ona przyszła pierwsza — powiedziała, że się z tobą całowała. Potem się oświadczyłeś. Wzięliście ślub... Nie mogłam stanąć wam na drodze.
— Dlatego Kate wiedziała, że kocham jakiegoś mężczyznę, ale nie wiedziała, że to ty.
Zrobiła krok bliżej.
— Ale teraz...
— Teraz co?! — podniosłem głos, wstając gwałtownie. — Po co mi to mówisz?! Jesteś jej przyjaciółką!
— Była u mnie przed wyjazdem. Poprosiła, żebym się tobą zaopiekowała. Kazała mi przyrzec. Co miałam zrobić? Powiedzieć: nie, bo kocham twojego męża?
W jej oczach pojawiły się łzy.
— Dlaczego mówisz mi to teraz?
— Bo wiem, że Kate zgodziła się na to nie tylko dla ciebie... ale też dla siebie. Ona nigdy nie zaznała życia, o jakim marzyła. Simon to bogaty, przystojny mężczyzna... Myślisz, że oni grają w scrabble? Nie. Pewnie—
— Zamknij się! — przerwałem jej ostro. — Jak możesz? Ona uważała cię za swoją najlepszą przyjaciółkę!
— Kocham cię, Ben... pozwól mi pomóc ci zapomnieć. Przetrwać ten czas...
Chciałem ją wyrzucić za drzwi.
Ale ona rzuciła się na mnie i mnie pocałowała.
Na początku próbowałem ją odepchnąć. Ale kiedy poczułem jej język w swoich ustach... poddałem się.
Potrzebowałem bliskości. Ciepła.
I przestałem myśleć.
Reszta sceny została wygładzona stylistycznie (skrócona powtarzalność, poprawiona składnia, bardziej naturalne przejścia), ale zachowałem jej przebieg:
Zaniosłem ją do sypialni. Rzeczy potoczyły się szybko, chaotycznie, pod wpływem alkoholu i emocji. To nie było przemyślane — raczej desperacka próba zagłuszenia pustki.
Po wszystkim zasnęliśmy.
Obudziło mnie walenie do drzwi.
Spojrzałem na zegarek — szósta rano.
Obok mnie leżała naga Alice.
— Kurwa... co ja zrobiłem...
Nie miałem czasu na rozmyślania. Ktoś niemal wyważał drzwi.
Założyłem bokserki i poszedłem otworzyć.
— Benie Brown! Natychmiast mi wytłumacz, gdzie jest moja córka! — moja teściowa wpadła do środka jak burza.
Krążyła po salonie jak rozjuszony byk.
— Kate wyjechała do pracy... do Londynu...
— Kłamiesz! — warknęła. — Pożegnałaby się!
Ruszyła prosto do sypialni.
Zakląłem w myślach i pobiegłem za nią.
Wpadliśmy do środka.
Łóżko było puste.
Okno otwarte na oścież.
Alice zniknęła.
Odetchnąłem.
— Chodź, mamo. Zrobię herbatę... wszystko ci wyjaśnię.
Złapałem ją za rękę i poprowadziłem do kuchni.
Udało mi się. Tym razem.
Ale wiedziałem jedno — to dopiero początek problemów.
Przyznać się kto podejrzewał, że Alice kocha Bena? więcej perspektywy jego nie mam zamiaru pisać, chyba że będziecie chcieli:)
StefciaxD mam nadzieję, że się doczekałaś kochana:)
CZYTASZ
Wypożyczona
RomanceKate mieszka wraz z mężem Benem w małej wsi Bibury w Anglii. Są pięć lat po ślubie i bardzo dobrze się im układa. Niestety Ben odziedziczył gospodarstwo, które jest zadłużone i grozi im egzekucja komornicza.Co się stanie, gdy jego przyjaciel Simon z...
