Rozdział 13

1.7K 111 3
                                        

Ben

Usiadłem przy stole. Teściowa patrzyła na mnie wyczekująco.

Nie bardzo wiedziałem, co powiedzieć, więc postanowiłem trzymać się wcześniej ustalonej wersji.

— Może mama jest głodna? — zapytałem, próbując odwlec nieuniknione.

— Synuś, ty mi tu nie kręć, tylko mów, gdzie jest moja córka — warknęła. Jak zwykle bezpośrednia. Dzięki Bogu Kate nie odziedziczyła tego charakteru.

Westchnąłem.

— Wyjechała do pracy. Dostała propozycję nie do odrzucenia...

— I tak nagle? Nawet się nie pożegnała? — przerwała mi ostro. — Coś tu śmierdzi. I ty dobrze wiesz co.

Zacisnąłem zęby.

— Był u nas mój przyjaciel. Zaproponował jej pracę...

— Cóż to za cudowna propozycja, że nie miała czasu powiedzieć rodzinie? — znów weszła mi w słowo.

— Jego asystentka się zwolniła. Duży kontrakt, presja czasu... Zaproponował jej roczną wypłatę z góry, mieszkanie, wyżywienie — mówiłem, starając się brzmieć pewnie, choć kłamstwo paliło mnie od środka.

Spojrzała na mnie uważnie.

— A wspólne łóżko też jej zagwarantował?

Zamarłem.

— Nie rozumiem...

— Rozumiesz doskonale. Puściłeś młodą żonę z młodym, bogatym facetem. Myślisz, że przez rok nic się nie wydarzy?

— Ufam jej.

— Ty może i tak. Ale życie to nie bajka — pokręciła głową. — Możesz ją stracić. Już ją tracisz.

— Za rok wróci — powiedziałem uparcie. — Zobaczy mama.

— Nie wierzę w to ani trochę — odparła chłodno. — I nie podoba mi się, że nikt o tym nie wiedział. Nawet Rose.

Wstała i zaczęła chodzić po domu. Po chwili wróciła.

— Wszystkie rzeczy Kate są na miejscu. Co tu się dzieje?

Zakląłem w myślach.

— Dam mamie jej numer. Może mama sama zadzwoni.

Zapisałem go na kartce i podałem jej.

— Zadzwonię — rzuciła, zabierając kartkę. — I lepiej, żebyś mówił prawdę.

Wyszła, trzaskając drzwiami.

— Ja pierdolę... — mruknąłem.

Musiałem uprzedzić Kate. Ale najpierw obowiązki.

Wyszedłem do stajni. Koń Kate podniósł łeb, gdy wszedłem.

— Też za nią tęsknisz, co? — pogłaskałem go po szyi.

Resztę dnia spędziłem na pracy. Zakupy, remont, obowiązki. Kupiłem nawet nowe siodło dla Kate.

Głupie.

Jakby to miało coś zmienić.

Wieczorem odgrzałem sobie jedzenie i usiadłem z telefonem w ręku. Chciałem zadzwonić do Kate... ale nie potrafiłem.

Bałem się.

Pukanie do drzwi wyrwało mnie z myśli.

— Oby nie ona... — mruknąłem.

WypożyczonaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz