Rozdział 19

1.8K 124 4
                                        

Każdy mój dzień wyglądał tak samo: praca, powrót z Simonem, zamknięcie się w sypialni, jedzenie, kąpiel i sen. Nie miałam ochoty z nikim rozmawiać, nawet z nim. Chodziłam do pracy tylko dlatego, że Simon był nieustępliwy. Po incydencie w parku od tego czasu nikt w firmie nie patrzył na mnie krzywo, więc zapewne chodziło o mnie.

Dziś zeszłam na kolację. Simon siedział już przy stole i wskazał ręką, abym usiadła naprzeciwko.

— Kate... — zaczął.

— Simon, proszę, nie dziś. Jestem zmęczona — odparłam.

— Właśnie że dziś, skarbie. Wiem, że spotkało cię coś strasznego, ale nie możemy tak żyć. Ty nie możesz tak funkcjonować. Śpisz, jesz i pracujesz. Kino, spacery, restauracje — nic cię nie interesuje. Może chcesz spotkać się z koleżanką z pracy?

— Simon, przepraszam, po prostu chcę iść spać — powiedziałam, odkładając sztućce.

Nie pozwolił mi odejść, łapiąc moją rękę.

— Kate, nie dziś. Dzisiaj porozmawiamy.

— Nie rozumiesz? Jestem zmęczona!

— Martwię się o ciebie — powiedział czule, głaszcząc grzbiet mojej dłoni.

Chciałam się wyrwać, ale w jego oczach zobaczyłam determinację. Wciągnął mnie na górę na rękach, tonem nie znoszącym sprzeciwu. Moja złość zaczęła zastępować łzy.

Położył mnie na łóżku, usiadł na moich udach i unieruchomił ręce.

— Simon, co robisz?! Zejdź! — szarpałam się.

— Jak się uspokoisz, porozmawiamy.

Krzyczałam, wyrzucałam z siebie frustrację i poczucie winy. Po kwadransie zaczęłam powoli się poddawać.

— On mnie nie kocha — wyszeptałam, skulona.

— Może dlatego los postawił na twojej drodze kogoś, kto cię pokocha tak, jak na to zasługujesz — powiedział Simon, kołysząc mnie w ramionach. — Skarbie, nigdy więcej nie pozwolę, żeby stała ci się krzywda. Kocham cię od pierwszego wejrzenia.

Spojrzałam mu w oczy. Nie wiedziałam, co powiedzieć. Czy naprawdę mógł mnie kochać? A może był tylko zauroczony? Ale chciałam wierzyć w jego słowa. I nagle poczułam potrzebę dotknięcia jego twarzy. Zrobiłam to, a jego oczy wyrażały lekki strach.

— Simon, ja...

— Ciii... — uśmiechnął się i pocałował moją dłoń.

Nie mogłam już powstrzymać impulsu. Usadowiłam się na nim okrakiem, patrząc w jego oczy i na usta. Nasze pocałunki zaczęły być coraz bardziej namiętne, języki spotkały się w zmysłowym tańcu. Potrzebowałam tego, jego dotyku.

Nagle zadzwonił mój telefon. To mama.

— Halo? — odebrałam, próbując poprawić spodnie.

— Kate, jutro mnie odbierzesz z dworca? Coś się stało? Tak ciężko dyszysz...

— Nie, wróciłam z biegania — skłamałam.

— Biegania? Przecież nie lubisz biegać.

— Mamo, oczywiście, że cię odbiorę.

Po rozmowie wróciłam do Simona. Spojrzałam w lustro — włosy potargane, policzki zarumienione — i poczułam, że nie żałuję ani chwili.

— Wszystko w porządku między nami? — zapytał Simon, przeszywając mnie wzrokiem.

— Tak, chyba tak — odpowiedziałam szczerze.

— Chcę tylko, żebyś dała mi szansę, a może kiedyś mnie pokochasz — powiedział, całując mnie w nos. — Idź się wykąpać, ja przeniosę twoje rzeczy.

Spojrzałam w lustro i zamknęłam oczy, wspominając jego pocałunek.



Kochane wiem, że długo musiałyście czekać na rozdział, ale raz że obowiązki, a dwa że wena mnie opuściła. Ten rozdział też szału nie robi, Kate targają sprzeczne uczucia. Postaram się szybciej dodać kolejny 😘

WypożyczonaOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz