Kate
Na kolację przygotowałam zapiekankę z warzywami. Nie wiedziałam, co jego rodzice lubią, a nie chciałam mu przeszkadzać i dopytywać. Poza tym wciąż byłam na niego zła, że o ich wizycie powiedział mi w ostatniej chwili.
Denerwowałam się bardziej, niż powinnam. Bałam się ich reakcji, tego, co o mnie pomyślą. Jedynym plusem było to, że nie wiedzieli, kim naprawdę jestem... i miałam nadzieję, że tak pozostanie.
Po wstawieniu zapiekanki do piekarnika poszłam wziąć prysznic. Założyłam błękitną sukienkę przed kolano — uznałam, że najbardziej do mnie pasuje. Chciałam, żeby poznali mnie taką, jaka jestem. Włosy zostawiłam rozpuszczone, tylko delikatnie podkreśliłam rzęsy.
Już trzeci raz myłam ręce. Z nerwów ciągle były wilgotne.
Zeszłam na dół i zapukałam do gabinetu.
Cisza.
Zapukałam jeszcze raz, tym razem trochę głośniej. Nadal nic. W końcu nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.
Na biurku panował chaos. Laptop był otwarty, wszędzie leżały dokumenty, a między nimi — głowa Simona, oparta na ręce.
Spał.
Podeszłam bliżej, nasłuchując. Oddychał spokojnie.
— No dobra, śpiący królewiczu... czas wstawać — mruknęłam pod nosem.
Już miałam go obudzić, ale zatrzymałam się na chwilę.
Miałam okazję, żeby mu się przyjrzeć.
Był... przystojny. Czarna czupryna kontrastowała z oliwkową cerą. Spojrzałam na swoje dłonie — blade jak papier — i mimowolnie poczułam ukłucie zazdrości. Potem znów wróciłam wzrokiem do jego twarzy. Prosty nos, wyraźna linia szczęki, pełne usta.
Dlaczego taki mężczyzna jest sam?
To nie mogło mieć związku z wyglądem. Raczej z charakterem.
Otrząsnęłam się.
Ukucnęłam i lekko szturchnęłam go w ramię.
— Simon...
Poruszył się i po chwili otworzył oczy.
— Och... słodka Kate... jesteś aniołem? — zapytał zachrypniętym głosem.
— Nie. Ale zaraz mogę być twoim przekleństwem, jeśli będę musiała sama przywitać twoich rodziców.
To go postawiło na nogi.
Spojrzał na zegarek i przeklął pod nosem.
— Przepraszam. Nawet nie zapytałem, czy ci w czymś pomóc.
— No właśnie. Myślałam, że jesteś pracowity, a ty po prostu sobie śpisz, kiedy ja się męczę — skrzyżowałam ręce i zmarszczyłam nos.
Parsknął śmiechem i minął mnie.
— Kate, nie sprowokujesz mnie. Nie odeślę cię do domu. Jesteś moja — rzucił, wychodząc.
Pokazałam mu język, kiedy znikał na schodach.
Zapaliłam świece i usiadłam przy stole. Myśli same powędrowały do Bena.
Tęskniłam.
Bardzo.
Czułam, że się od siebie oddalamy... i to bolało.
Już miałam sięgnąć po telefon, mimo zakazu Simona, kiedy rozległ się dzwonek do drzwi.
CZYTASZ
Wypożyczona
Любовные романыKate mieszka wraz z mężem Benem w małej wsi Bibury w Anglii. Są pięć lat po ślubie i bardzo dobrze się im układa. Niestety Ben odziedziczył gospodarstwo, które jest zadłużone i grozi im egzekucja komornicza.Co się stanie, gdy jego przyjaciel Simon z...
