Kate
Obudziłam się w swoim pokoju z potwornym bólem głowy. Wspomnienia wracały do mnie jak bumerang — kolacja z jego rodzicami, wino, nasza kłótnia, znowu wino... i to, jak się na niego rzuciłam, a on mnie odepchnął.
Boże... co ja najlepszego zrobiłam?
Pewnie pomyślał, że jestem łatwa. Wzięłam telefon do ręki. Miałam nieodebrane połączenia od Bena i Alice. Ścisnęło mnie w środku.
Co ja mam mu powiedzieć? Że rzuciłam się na jego przyjaciela?
To nie tak. Przecież go kocham... tylko się od siebie oddaliliśmy.
Z zamyślenia wyrwał mnie dzwonek telefonu. Niezapisany numer, który znałam na pamięć. Przełknęłam ślinę i odebrałam.
— Cześć, mamuś.
— O proszę, czyli jednak żyjesz! Jak mogłaś mi to zrobić?! — jej głos był pełen złości.
— Mamo, przepraszam... wszystko działo się tak szybko. Miałam do ciebie zadzwonić...
Kłamstwo. Sama wiedziałam, że odkładałabym to jak najdłużej.
— Ciekawe kiedy! Możesz mi to wszystko wyjaśnić? I lepiej, żeby twoja wersja zgadzała się z tym, co powiedział Ben!
Świetnie. Jestem w czarnej dziurze.
— Było tak, jak mówił Ben...
— Czyli jak?
Westchnęłam i powtórzyłam ustaloną wersję. Czułam, jak każde słowo przechodzi mi przez gardło z trudem.
— Hmm... a Ben mówił o kontrakcie z Japończykami, a ty o Włochach. Może ustalicie jedną wersję? — jej ton był podejrzliwie spokojny.
— Mamo, Simon ma dużą firmę, podpisuje różne kontrakty...
— Nie podoba mi się to. Przyjadę do ciebie za tydzień.
Zamarłam.
— Mamo... ale gdzie się zatrzymasz?
— U ciebie. Chcę zobaczyć, w jakich warunkach mieszka moja córka.
Świetnie. Katastrofa nadciąga.
Po rozmowie opadłam na łóżko.
— Oni to wymyślili... niech oni się martwią — mruknęłam pod nosem.
Zadzwoniłam do Alice.
— Hej, Katie! — odebrała radośnie.
Rozmowa była krótka, ale jedno zdanie utkwiło mi w głowie.
— Ben ma bardzo dobrą opiekę.
Zabolało.
Czyli nie tęskni?
Nie chciałam już z nią rozmawiać. Zadzwoniłam do Bena, ale nie odebrał.
Zeszłam na dół. Dom był pusty. Zjadłam śniadanie i wyszłam na słońce. Pogoda była piękna, więc popływałam w basenie, próbując oczyścić głowę.
Dopiero przy obiedzie przyszła wiadomość:
„Mam dla ciebie niespodziankę. Ubierz się wygodnie. Będę za godzinę."
Simon.
Zjedliśmy razem obiad.
— Wyspałaś się? — zapytał.
— Tak... i przepraszam za wczoraj.
— Nie tłumacz się — przerwał mi. — Podobasz mi się taka.
Zignorowałam to.
— Moja mama przyjeżdża za tydzień.
— Świetnie — uśmiechnął się.
— Ty chyba nie rozumiesz! Ona nie wie, że mieszkamy razem!
— Nie mam zamiaru tego ukrywać — odpowiedział spokojnie.
Zacisnęłam usta.
On naprawdę nie ma pojęcia, z kim się zmierzy.
Po pół godzinie jazdy zatrzymał samochód.
Stadnina koni.
Zamarłam.
— Naprawdę mogę? — zapytałam cicho.
— Po to tu jesteśmy.
Serce zaczęło mi bić szybciej.
To było... idealne.
Przebrałam się i po chwili siedziałam już na grzbiecie białej klaczy — Afrodyty. Simon wybrał Aresa.
Jazda była jak powrót do domu. Wiatr we włosach, rytm konia... przez chwilę zapomniałam o wszystkim.
— Kto przegra, robi kolację! — krzyknęłam i ruszyłam galopem.
Wygrałam.
Śmiałam się, stojąc przy strumyku.
— Uważaj, bo wpadniesz — Simon złapał mnie w talii.
Rozłożył koc. Piknik.
— Kiedy ty to zaplanowałeś?
— Nie jestem taki nudny, jak myślisz.
Uśmiechnęłam się.
— Uważaj... jeszcze się zakocham.
Zamilkł.
— Właśnie na to liczę.
Zbliżył się. Pocałował mnie.
Tym razem nie odsunęłam się od razu.
Oddałam pocałunek.
Na chwilę zapomniałam o wszystkim.
Ale tylko na chwilę.
Oderwałam się gwałtownie.
— Nie mogę.
— Rozumiem... — westchnął. — Ale nie miej wyrzutów sumienia.
Nie odpowiedziałam.
Po powrocie zadzwonił Ben.
— Tęsknię za tobą...
Serce mi zmiękło.
— Ja też...
Rozmawialiśmy chwilę, ale gdy się odwróciłam, zobaczyłam Simona. Stał za mną.
Słyszał.
Wsiadłam do auta w ciszy.
— Prosiłem cię o jedno — powiedział w końcu, napiętym głosem.
— To nie było specjalnie...
— Od dziś zaczynasz wywiązywać się z umowy — przerwał mi. — Przenosisz się do mojej sypialni.
Zamarłam.
Nie odpowiedziałam ani słowem.
I pierwszy raz naprawdę się go przestraszyłam.
Kochane, napiszcie proszę co sądzicie o zachowaniu Kate i Simona, bo wasze zdanie na temat Bena i Alice znam. Nie uważacie że Kate jest "zbyt łatwa"? Dla was to kilka słów do wystukania na klawiaturze a dla mnie bardzo ważna opinia. Buziaki
CZYTASZ
Wypożyczona
RomanceKate mieszka wraz z mężem Benem w małej wsi Bibury w Anglii. Są pięć lat po ślubie i bardzo dobrze się im układa. Niestety Ben odziedziczył gospodarstwo, które jest zadłużone i grozi im egzekucja komornicza.Co się stanie, gdy jego przyjaciel Simon z...
