Alice
Każdy dzień bez Bena był jak tortura. Kolejny raz odrzucił mnie, a ja nie zamierzałam się poddać. Tyle lat patrzyłam na niego i Kate, tyle lat powstrzymywałam własne uczucia... dość. Teraz los dał mi szansę i zrobię wszystko, by ją wykorzystać. Kate była dla mnie ważna, ale Ben był moim światem. Od zawsze.
Gdy Kate wbiegła do mnie z radosną wiadomością o oświadczynach, poczułam, że świat rozpada mi się w rękach. Jej szczęście było jak nóż w sercu.
— Alice! Alice! — wołała z radością.
— Boże... co się dzieje? — próbowałam brzmieć spokojnie, choć wnętrze mnie płonęło.
— Ben się oświadczył! — krzyknęła, unosząc ręce w triumfalnym geście.
Uśmiechnęłam się, ale ten uśmiech był fałszywy, wymuszony. Serce mi pękało.
— Kate... — mój głos brzmiał obojętnie, ale w środku wrzałam.
— No, chciałam, żeby moja najlepsza przyjaciółka dowiedziała się pierwsza! — skakała, rozpromieniona.
— Gratulacje — powiedziałam cicho, a jej radość ścinała mnie na żywo. Każdy gest, każdy uśmiech, każda myśl o nich razem wypełniała mnie zimnym gniewem i desperacją.
Przysięgłam sobie, że nie pozwolę, by ich szczęście przesłoniło moje własne pragnienia. Nie mogłam odejść, nie mogłam stracić Bena.
Gdy rodzice Kate zgodzili się na ślub i wszystko szło naprzód, poczułam, że czas działa przeciwko mnie. Musiałam działać. Nie mogłam czekać, aż całkowicie zostanę zepchnięta na margines.
Wieczorem stanęłam przed jego drzwiami. Serce waliło mi w piersi, dłonie drżały, a umysł pracował na najwyższych obrotach. Każdy oddech był planem, każdy gest strategią.
— Czego chcesz? — jego głos był zimny, ostrożny.
— Przyniosłam ci kolację — powiedziałam, starając się brzmieć lekko, niewinnie. — Chciałam naprawić to, co się stało.
— Wejdź — zgodził się, a ja poczułam triumf. Mały, cichy, słodki triumf.
Usiadłam naprzeciwko niego, obserwując każdy jego ruch, każdą reakcję. Każde słowo, które wypowiadał, każda myśl, którą można było wyczytać w jego oczach, była dla mnie mapą. Mapa, po której mogłam się poruszać, by wrócić do jego serca.
Kiedy jego telefon zadzwonił — Kate — uśmiechnęłam się pod nosem. Wiedziałam, że to moja szansa. Cicho wyszłam, zostawiając go sam na sam z rozmową, którą nie miał już wpływu powstrzymać. Dziś wszystko było w moich rękach. Każdy jego oddech, każda chwila, każdy gest... przyszłość Bena i Kate mogła zależeć ode mnie.
I zamierzałam to wykorzystać.
TaDam! Rozdział pisany na żywca, więc może nie jest jakiś mega ale jest taki jaki chciałam, żeby był 🤭 Co ta Alice kombinuje jak myślicie?
CZYTASZ
Wypożyczona
RomantiekKate mieszka wraz z mężem Benem w małej wsi Bibury w Anglii. Są pięć lat po ślubie i bardzo dobrze się im układa. Niestety Ben odziedziczył gospodarstwo, które jest zadłużone i grozi im egzekucja komornicza.Co się stanie, gdy jego przyjaciel Simon z...
