Odc. 6, sezon 2.
W ostatnim odcinku:
S: Bracie, za ile będzie Tony?
T'C: Powiedział, że za chwilę. Stoi w korku.
Podjeżdża samochód. Otwiera się szyba.
TS: Witajcie przyjaciele. Wsiadajcie.
.
.
.
.
Baza Avengers, godz. 16:11
Thor Odison is coming home!
Thor Odison is coming home!
Thor Odison is coming home!
Lord he's been off in Asgard for so long!
Thor wychodzi z windy, a za nim drepcze Loki. Podbiega do nich Hamilton Napoleon Lafayette. Thor piszczy i wskakuje Lokiemu na ręce.
Th: Co to za kreatura?!
Do salonu wchodzi Steve i Natasha.
SR: Co tu się dzieje?
L: Pomocy.
Loki upuszcza Thora (na szczęście pies ucieka). Thor wstaje i otrzepuje ubrania.
Th: Witajcie przyjaciele.
Centrum NY, samochód Tony'ego, godz. 16:16
Sh: Więc, jaki jest plan? Kogo mamy pokonać?
T'C: Spokojnie siostro, zaraz się dowiesz.
TS: Sprawa wygląda tak. Wywieźli Pajęcze dziecie.
Sh: Kogo?
TS: Mojego syna, Petera.
Sh: Aaa, to ma sens.
T'C: Daj mu mówić. Przepraszam, kontynuuj.
TS: Więc go wywieźli. Do Polski.
T'C: To to małe państwo w Europie?
TS: Tak. Najpierw myślałem, że je wymyślili i schowali Petera w jakieś piwnicy ale sprawdziłam i jednak to coś istnieje.
T'Challa odwraca się do Shuri, wymieniają zdziwione spojrzenia.
T'C: Więc po co tu jesteśmy?
Sh: I w tym mamy pomóc?
TS: Do tego dążę. Polecimy do tej całej Polki...
T'C: Polski chyba.
TS: No nie, do Polki. Do pani Grażyny Krakowiak. To u niej siedzi Peter.
Sh: To kiedy ruszamy?
TS: Jutro z samego rana.
Gołaszew, Willa Pani Grażynki, godz. 16:23
Peter wychodzić do ogrodu.Kieruje się w stronę stodoły. Powoli otwiera drzwi i w chodzi. Rozgląda się i niepewnie stawia krok do przodu. Słychać głuchy plask. Peter patrzy pod nogi. Wszedł w sam środek góry łajna.
P: Kuźwa.
Szybko wyjmuje nogę i wybiega ze stodoły.
PG: O Peter, tu jesteś. Chodź pokażę ci moje gęsi i kozy.
CZYTASZ
Z kamerą u Avengersów
HumorDo tego opowiadania zainspirował nas reality show o klanie Kardashian i mem znaleziony w internecie. W dużym skrócie, wszyscy Avengers to debile, oprócz Natashy i czasami Steve'a Postacie występujące w opowiadaniu nie należą do nas (dzięki Ci Marve...
